Zwolennicy tzw. aborcji domagają się możliwości zabijania dzieci nienarodzonych, często powołując się na prawo kobiety do decydowania o własnym ciele. Tymczasem ani Kościół, ani obrońcy życia nie negują samej wolności kobiety. Podkreślają jedynie, że nie może ona obejmować prawa do odebrania życia drugiemu człowiekowi. Przykład właściwie rozumianej wolności daje Maryja, która podjęła świadomą decyzję dotyczącą własnego ciała, wypowiadając swoje „fiat” i zgadzając się zostać Matką Syna Bożego.
Zwiastowanie a historia zbawienia
Zwiastowanie było wydarzeniem wyjątkowym w historii zbawienia oraz momentem o fundamentalnym znaczeniu teologicznym. Bóg posłał swojego wysłannika – Archanioła Gabriela – aby oznajmił Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego. Choć Maryja doświadczała naturalnych, ludzkich wątpliwości, nie zawahała się zaufać woli Bożej.
Wesprzyj nas już teraz!
Kiedy wypowiedziała swoje „fiat”, czyli „Niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38), dokonało się cielesne poczęcie Syna Bożego. Wtedy to Bóg stworzył Jego ludzką naturę – z ciałem i duszą, pozbawioną jednak ludzkiej osoby. Jest to nieco inna sytuacja niż ta, w której począł się każdy z nas, ponieważ zostaliśmy stworzeni jako konkretna osoba, czyli osobnik o ludzkiej naturze. W przypadku Chrystusa (określenie to używa się w odniesieniu do Wcielonego już Syna Bożego), ta stworzona dla Niego ludzka natura pozbawiona osoby została połączona z Drugą Osobą Trójcy Świętej, a to w teologii nazywa się unią hipostatyczną.
Bóg stał się człowiekiem: czym był – pozostał, czym nie był – to przybrał; nie cierpiąc zmieszania, ani podziału – mówi jedna z antyfon brewiarzowych przeznaczonych na święto Obrzezania Pańskiego, obchodzone 1 stycznia. Antyfona ta pięknie wyraża to, co się stało w czasie Zwiastowania i o czym wspominaliśmy już w innym artykule: że Syn Boży, czyli druga Osoba Trójcy Świętej, nie tracąc nic ze swojej Boskiej natury, przyjął naturę ludzką. Chrystus jest więc prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, mającym jednocześnie Boski i ludzki intelekt oraz Boską i ludzką wolę. Te dwie natury w żaden sposób się nie zmieszały ani nie podzieliły.
„Fiat” wolnym wyborem Maryi
Pomimo tak wielkiej rangi wydarzenia, którym było Zwiastowanie (w końcu do Maryi przyszedł aż Archanioł!), zgoda Maryi była Jej całkowicie wolnym wyborem. Mogła nie zgodzić się na Boski plan; mogła powiedzieć „my body, my choice” (moje ciało, mój wybór) i odmówić przyjęcia Bożego planu, lecz tego nie uczyniła.
Pan Bóg nie wybrał jednak przypadkowej kobiety, ale Tę, którą od początku przewidział w swoim zamyśle zbawienia i co do której wiedział, że powie „tak”. Kościół odnosi do Niej słowa zapisane w Księdze Przysłów: Pan posiadł mnie na początku swoich dróg, zanim cokolwiek uczynił od początku. Od wieków jestem ustanowiona, od najdawniejszych czasów, zanim ziemia powstała (Prz 8,22-23). Od zarania dziejów Maryja była już w Bożym planie zbawienia, mającym się dopiero zrealizować. I tak jak Bóg wiedział, że pierwsi rodzice wybiorą grzech i sprowadzą śmierć na świat, w ten sam sposób, wiedział, że narodzi się Ta, przez którą na świat przyjdzie Wybawiciel od śmierci. Jednakże, mimo tej szczególnej roli, Jej zgoda na macierzyństwo nie była zdeterminowana, lecz była świadomym i dobrowolnym wyborem.
„Fiat” a „my body, my choice”
Sytuacja Maryi różni się zasadniczo od sytuacji kobiet stojących wobec niechcianej ciąży. Maryja ani przez chwilę nie rozważała bowiem odrzucenia życia, które miało się w niej począć. Istnieje jednak pewne podobieństwo: obie sytuacje wiążą się z koniecznością podjęcia trudnej decyzji – dokonania świadomego wyboru. Dla Maryi był to wybór przyjęcia Bożego planu, a w przypadku kobiet rozważających tzw. aborcję decyzja dotyczy przyjęcia istniejącego już życia albo skazania go na okrutną śmierć. Zabójstwo bezbronnego dziecka zawsze jest jednak czynem okrutnym, z popełnienia którego nie można tłumaczyć się „wyborem” co do własnego ciała.
Zarzut, jakoby obrońcy życia odmawiali kobietom prawa do decydowania o własnym ciele, nie oddaje istoty ich stanowiska. Akceptują oni tę wolność, ale podkreślają, że nigdy nie może ona oznaczać odebrania życia drugiemu człowiekowi. Maryja dokonała świadomego wyboru, który miał jednak miejsce zanim dziecko się poczęło. Podobnie każda kobieta posiada wolność do decydowania o swoim macierzyństwie, ale nie wówczas, gdy nowe życie rozwija się już w jej łonie, ale wcześniej – mianowicie: na ślubnym kobiercu.
„Fiat” małżonków
Zanim narzeczeni wypowiedzą przed ołtarzem słowa przysięgi, kapłan zadaje im pytania mające potwierdzić ich gotowość do podjęcia obowiązków małżeńskich. Tymczasem pierwszym i podstawowym celem małżeństwa jest zrodzenie i wychowanie potomstwa. Dlatego w obrzędach sakramentu pojawia się pytanie: „Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”.
Odpowiedź narzeczonych – „Chcemy” – odpowiada w istocie słowom Maryi: „Niech mi się stanie”, czyli „fiat”. Jest to moment, w którym – podobnie jak Ona – wyrażają oni świadomą i dobrowolną zgodę na przyjęcie daru życia oraz odpowiedzialne korzystanie z daru płciowości. Od chwili zawarcia sakramentu małżeństwa mąż i żona są zobowiązani do wierności tej decyzji, którą świadomie podjęli. Dziecko powinno być owocem ich miłości i odpowiedzialności, a nie może być traktowane jako niechciany „wypadek przy pracy”.
W szczególności kobieta podejmuje w tym momencie decyzję dotyczącą własnego ciała, deklarując gotowość do macierzyństwa. Można powiedzieć, że w tym sensie wyraża ona: „my body, my choice”. Tym wyborem jest zgoda na poczęcie, urodzenie i wychowanie dzieci. Nigdy zaś „wyborem” nie może być zabójstwo drugiego człowieka. Wolność kobiety nie jest zatem ograniczana, lecz ukierunkowana – tak, by jej decyzje uwzględniały dobro nowego życia.
Wolność a odpowiedzialność
Nauczanie Kościoła podkreśla, że wolność człowieka powinna iść w parze z odpowiedzialnością. Natomiast dyskusja na temat aborcji oraz odwoływanie się do „wyboru” kobiety bywa w istocie konsekwencją odejścia od Bożego prawa na wcześniejszym etapie relacji między dwojgiem ludzi. Problem często pojawia się wtedy, gdy mężczyzna i kobieta współżyją ze sobą bez ślubu. To w takich sytuacjach nierzadko dochodzi do nieplanowanych ciąż. Mężczyzna i kobieta chcieli związku „bez zobowiązań” i właśnie ten brak zobowiązań postawił ich w sytuacji, w której poczęło się nowe życie, na przyjęcie którego nie byli gotowi.
Dlatego Kościół chce, żeby młodzi ludzie, którzy stają na ślubnym kobiercu, byli na tyle dojrzali i ustatkowani życiowo, by mogli zostać świadomymi rodzicami. Wymagane jest odpowiednie przygotowanie do małżeństwa – poprzez kursy przedmałżeńskie, a przede wszystkim przez rozmowy w kancelarii parafialnej. Wszystko to ma pomóc narzeczonym dojrzeć do odpowiedzialnego rodzicielstwa a jednocześnie sprawdzić, czy są na nie gotowi. Niestety trzeba tutaj wskazać pewne zaniedbanie ze strony duszpasterzy, którzy traktują przygotowanie nowożeńców zbyt pochopnie. Przyszli małżonkowie niejednokrotnie muszą więc dokształcać się we własnym zakresie, np. poprzez odpowiednią literaturę bądź rozmowę ze świątobliwym kapłanem.
Na kapłanach spoczywa duża odpowiedzialność w kwestii oceny gotowości narzeczonych do zawarcia sakramentu małżeństwa. Nie można bowiem gotowymi nazwać np. dwójki osiemnastolatków, którzy dopiero co weszli w dorosłość, a wciąż planują kilkuletnie studia. Nie są oni na razie gotowi do wydania potomstwa na świat i jego wychowania.
Wolność jako świadomy wybór
Widać zatem, że Kościół nie ogranicza wolności kobiet, a jedynie wskazuje sposób jej właściwego realizowania. W momencie zawierania sakramentu małżeństwa pojawia się przestrzeń na świadomą decyzję dotyczącą ewentualnego macierzyństwa. To wtedy jest czas na wybór, na powiedzenie: „My body, my choice”. Wejście w sakramentalny związek jest bowiem świadomą zgodą na podjęcie roli małżonka i rodzica. W szczególności dla kobiety oznacza to zgodę na przyjęcie nowego życia, kiedykolwiek pojawi się ono w jej łonie.
Jest to decyzja odnosząca się bezpośrednio do własnego ciała, podobnie jak „fiat” wypowiedziane przez Maryję. W tym ujęciu „fiat” oraz „my body, my choice” nie muszą się wykluczać – ale tylko wówczas, gdy wybór dokonany jest na ślubnym kobiercu. Oba te wyrażenia odwołują się do idei wolności i autonomii kobiety, rozumianych jako zdolność do podejmowania odpowiedzialnych wyborów. Takim „wyborem” nigdy nie może być jednak zabójstwo drugiego człowieka.
Adrian Fyda