28 grudnia 2018

Nowoczesne kościoły mogą prowadzić do… utraty wiary. Czas to zmienić!

(Źródło: Wikimedia Commons)

Okazuje się, że z nowoczesną architekturą sakralną nie godzimy się nie tylko w Polsce, gdzie co i rusz stawia się nowe kościoły przypominające a to sale kinowe wewnątrz, a to olbrzymie wyciskarki do owoców na zewnątrz. Podobne wrażenia opisał również Amerykanin Dan Burke.

 

Architektura przemawia do człowieka. W tej części swego istnienia służy temu samemu co homilie czy czytanie Pisma Świętego. Przemawia do nas i naucza nas każde wejście do kościoła. Gdy głosi prawdę przypomina nam, że Bóg jest w centrum i że go potrzebujemy. Ukazuje, że jesteśmy na uświęconej ziemi i powinniśmy w tym akurat miejscu zachowywać się inaczej, niż gdzie indziej, inaczej niż jeszcze tuż przed przestąpieniem jej progu. Ma skłonić nas, byśmy instynktownie padli na kolana i oddali cześć Bogu.

 

Pisze o tym na łamach „Crisis Magazine” Dan Burke. „Ilekroć wchodzimy do właściwie zaprojektowanego i ozdobionego kościoła, wyobrażamy sobie wielkie tajemnice zbawienia. Architektura to przecież swego rodzaju kazanie. Każdy kościół albo przedstawia nam pełną prawdę liturgii, albo nie. Albo przypomina nam, że święta liturgia odbywa się w Niebieskiej Jerozolimie z innymi członkami Mistycznego Ciała Chrystusa, albo nie. Albo napełnia nas pragnieniem stania się podobnym do Boga i świętych, albo przegapia wielką okazję, by wywołać w nas wolę ofiarowania się Bogu. Architektura kościelna to nie tylko styl, moda czy subiektywny gust, ale to również nasze prawdziwe spotkanie z Bogiem. W przeciwieństwie do dekoratora wnętrz, który wybiera przyjemne kolory do celów czysto estetycznych, projektowanie kościoła polega na produkcji inspirowanej przez Boga sztuki sakralnej dla zbawienia świata”.  

 

Są też jednak chwile, kiedy religijne orędzie wydaje się niejako „zmutowane”. Dzieje się tak, gdy wchodzimy do kościoła, którego charakter okazuje się bardziej profanacyjny niż święty. Architekci i ich kościelni klienci w wielu wypadkach albo zasnęli za kierownicą, albo stali się częścią spisku celowo podważającego wiarę, albo są zwyczajnie nieodpowiednio wykształceni w teologii i sakramentalności sztuki. Elementy architektoniczne w tych budynkach mogą głosić pociągające półprawdy, a nawet kłamstwa, takie jak „Ty, a nie Bóg, jesteś najważniejszą rzeczą, która się tu dzieje, więc ciesz się sobą i klaszcz w dłonie” – sugeruje autor.

 

Burke wspomina, jak kilka lat temu odwiedził parafię, która wyraźnie zilustrowała ten problem. „Kiedy wszedłem do tej architektonicznej szarady, natychmiast poczułem zamieszanie. Trudno było rozeznać, w którym kierunku uklęknąć i jak najlepiej śledzić przebieg Mszy św. Brakowało zupełnie punktu centralnego, pomimo wyraźnych instrukcji Kościoła, zawartych w Obrzędzie Poświęcenia Kościoła i Ołtarza, że to właśnie ołtarz jest symbolem Chrystusa. Obecność Boga była w tej świątyni zamaskowana i ukryta. Przez wiele dziesięcioleci liturgiści wyrażali obawy, że tabernakulum znajduje się przede wszystkim w osobnej kaplicy do prywatnego nabożeństwa. Dziś trzeba zadać sobie pytanie, jaka jest motywacja jeszcze większej parodii: nie wiadomo, gdzie w kościele jest zarezerwowane miejsce dla Eucharystii…”.

 

Jednym z bardziej niepokojących elementów była wystawa nad ołtarzem, gdzie ledwo rozpoznawalna ludzka forma zdawała się spadać przez okno dachowe w dół do tego, co mogło być świątynią.

 

W tym antropocentrycznym projekcie kościoła zabrakło miejsca na krzyż nad lub za ołtarzem, więc ktoś wpadł na pomysł stworzenia bezkierunkowej i obojętnej drucianej ramy (nie zawierającej jakiejkolwiek emocji wynikającej z ukrzyżowania czy w ogóle jakiejkolwiek wyraźnej ludzkiej ekspresji). Kapłan i ministranci poruszali się wyłącznie pod witrażowym krzyżem, bez pasyjki, co doskonale oddawało amorficzny brak Chrystusa. A przecież Kościół w sposób oczywisty mówi o ofierze Chrystusa z własnego ciała, ale czci również sam krzyż, jak mówi nam liturgia Wielkiego Piątku: „Oto drewno krzyża, na którym wisiało zbawienie świata”. Choć katolicy rzeczywiście cieszą się z Zmartwychwstania, to nie wolno zapominać, że rozumieją ofiarowanie się Chrystusa Ojcu jako akt wieczny, doskonałą i stałą ofiarę miłości. Z tego powodu Msza św. może być ofiarowana jako ofiara Chrystusa dla Ojca raz po raz kolejny. Ofiara na krzyżu! I z tego powodu również krzyż, a nie tylko ciało, należy do Kościoła katolickiego. Bez niego wynik jest zarówno dziwaczny wizualnie, jak i teologicznie niedoskonały.

 

„Rozejrzałem się i potwierdziłem, że w całym budynku nie ma liturgicznego krucyfiksu. Jedynym krzyżem jaki mogłem znaleźć w tym kościele, była maleńka, banalna reprezentacja jednej ze stacji Drogi Krzyżowej. Stacje były małe i tak bardzo pociemniałe, że gdyby ktoś pomieszał je i usunął cyfry, trudno byłoby je na powrót uporządkować. Wielka szansa na spotkanie z centralnymi aktami Tajemnicy Paschalnej została zmniejszona, zredukowana i prawdopodobnie intencjonalnie ukryta. Nie jest to dzieło Nowej Ewangelizacji, ale raczej wstyd nie-ewangelizacji. Później odkryłem, że w parafii znajduje się starszy tradycyjny krucyfiks, który został przeniesiony do przedsionka świątyni, przypuszczam, że w celu uspokojenia starszych parafian, którzy byli jeszcze w pobliżu, gdy budowano nowy kościół i którzy prawdopodobnie jeszcze w coś wierzyli” – pisze Burke.

 

Wszystko co już opisano wydaje się wystarczająco niepokojące, ale jeszcze bardziej przerażające było to jak potraktowano Tabernakulum. „Wyglądało to bowiem tak, jakby Prawdziwa Obecność Jezusa Chrystusa była wstydliwym przesądem, który trzeba ukryć lub zminimalizować, aby parafianie mogli skupić się na sobie nawzajem” – twierdzi autor i dodaje:

 

„W końcu milczącą herezję tej architektury można podsumować w następujący sposób:

– Niebiańskie rzeczywistości i piękne obietnice wiecznego zbawienia nie są już dostępne poprzez sakramentalne objawienie.

– Nie oddajemy czci aniołom, świętym i całemu stworzeniu.

– Jezus tak naprawdę nie cierpiał i nie umarł za nasze grzechy; nie jesteśmy pewni, czy był kimś więcej niż dobrym człowiekiem.

– Eucharystia jest jedynie ceremonialnym wspomnieniem dobrego człowieka. Nie trzeba przeceniać jej znaczenia.

– Bóg jest tu obecny, ale on jest tobą. Weź udział w ceremonii na cześć swojej wspaniałości. Bądź wolny, aby uniknąć modlitwy, bądź głośny i przyjazny, a jeśli lubisz muzykę – klaszcz!”.

 

Nowy Testament mówi o „naukach demonów” (1Tm 4,1) i nie ma wątpliwości, że ta architektura głosi te właśnie nauki. Czułem uśmiech na twarzy tych demonów, kiedy odsłaniały się one w tych profanowanych strukturach, które udają kościoły.

 

Tak jak Pismo Święte jest ewangelią dla ucha, tak sztuka liturgiczna i architektura są ewangelią dla oka. I tak jak w dobrej homilii, chcesz, aby ewangelia była przedstawiona w pełni, pięknie i prawdziwie. Robienie czegokolwiek innego to pozbawienie go jego przemieniającej mocy i zaprzepaszczenie szansy, by poprowadzić dusze do ciepłego objęcia Boga.

 

Źródło: „Crisis Magazine”

malk

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie