Czy Stany Zjednoczone są krajem protestanckim? Odpowiedź nie jest taka prosta

Stany Zjednoczone wielu osobom kojarzą się z protestantyzmem, szczególnie z jego mniej znanymi odłamami. Oglądając amerykańskie filmy, często mamy przed oczami niezależnych pastorów głoszących niedzielne kazania w niewielkich wiejskich kościołach. Tymczasem historia religii w USA jest znacznie bardziej złożona. Od wierzeń rdzennych mieszkańców Ameryki i działalności katolickich misjonarzy, przez ojców założycieli i masonów, aż po współczesną mozaikę setek wyznań – dzieje religii w Stanach Zjednoczonych pełne są zaskakujących zwrotów. Co więcej, największą pojedynczą wspólnotą wyznaniową w kraju pozostają dziś katolicy.
Rdzenne wierzenia
Zanim na ziemie obu Ameryk dotarli Europejczycy, rdzenne ludy wyznawały liczne systemy wierzeń i praktykowały różnorodne rytuały – często odmienne nawet w sąsiadujących ze sobą plemionach. Mimo tej różnorodności można wskazać kilka cech wspólnych. Wierzenia te posiadały mity kosmologiczne wyjaśniające m.in. powstanie świata, zakładały istnienie niematerialnych bóstw oraz wiarę w życie duszy po śmierci. Ważnym elementem była również szczególna cześć oddawana przyrodzie.
Poszczególne plemiona posiadały własnych szamanów lub kapłanki, którzy za pomocą określonych rytuałów starali się przewidywać przyszłość, wpływać na pogodę czy wypraszać pomyślność u bóstw.
Przybycie misjonarzy z Europy
Wszystko zmieniło się 12 października 1492 roku, kiedy do wschodnich wybrzeży Ameryki dotarła wyprawa pod dowództwem Krzysztofa Kolumba. Od tego momentu rozpoczęła się kolonizacja obu Ameryk – najpierw przez Hiszpanię i Portugalię, a następnie przez Francję i Anglię. Państwa te wysyłały na nowo odkryte ziemie misjonarzy, których zadaniem było szerzenie chrześcijaństwa, przede wszystkim katolicyzmu.
Niektórzy badacze twierdzą jednak, że Kolumb nie był pierwszym Europejczykiem, który dotarł do Ameryki. Jeśli przyjąć tę hipotezę, można wysunąć również przypuszczenie, że pierwsze próby chrystianizacji mogły mieć miejsce jeszcze przed jego wyprawą.
Nawracanie rdzennych mieszkańców nie było łatwe. Część plemion przyjmowała nową religię stosunkowo chętnie, inne natomiast reagowały na działalność misyjną z otwartą wrogością. W tym kontekście warto wspomnieć o ośmiu Męczennikach Północnoamerykańskich – francuskich jezuitach, którzy w XVII wieku ponieśli śmierć podczas głoszenia Ewangelii ludom zamieszkującym tereny dzisiejszej Kanady i północnych regionów Stanów Zjednoczonych.
Nie brakowało jednak także sukcesów misyjnych. Jednym z najbardziej znanych wydarzeń były objawienia Matki Bożej z Guadalupe z 1531 roku. Według tradycji jej wizerunek w cudowny sposób pojawił się na płaszczu ochrzczonego Indianina Juana Diego. Obraz ten przyczynił się do licznych nawróceń. Maryja została na nim przedstawiona z ciemną karnacją, przypominającą wygląd rdzennych mieszkańców. Ponadto za jej plecami znajdowało się słońce, kojarzone przez Azteków z bóstwem Huitzilopochtli. Szamani twierdzili, że bożek ten wymagał codziennych ofiar z ludzi, których zabijano wyjątkowo okrutnie, poprzez wyrwanie im serca. Dla wielu Indian obraz był znakiem, że Maryja i chrześcijański Bóg są potężniejsi od ich dawnych bóstw i uchronią ich również od groźnego Huitzilopochtli.
Należy jednak pamiętać, że katolicy nie byli jedyną grupą religijną prowadzącą działalność misyjną w Ameryce. Europejscy osadnicy przywieźli ze sobą również różne wyznania protestanckie oraz judaizm. Już wtedy zaczęła kształtować się religijna mozaika, która do dziś pozostaje jedną z charakterystycznych cech amerykańskiego społeczeństwa.
Ojcowie założyciele USA
W Polsce można spotkać dwa skrajne poglądy na temat religijności ojców założycieli Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony mówi się, że USA zostały stworzone jako państwo chrześcijańskie, z drugiej – że ich twórcy byli ateistami. Jak było naprawdę?
Bez wątpienia większość ojców założycieli wywodziła się ze środowisk protestanckich. Od czasów Kolumba minęło już niemal trzysta lat, a tereny pierwszych trzynastu stanów były dawnymi koloniami brytyjskimi, zasiedlanymi przez protestantów od początku XVII wieku. Jednocześnie w poglądach wielu z nich widoczne były wpływy oświecenia, zwłaszcza deizmu. Zwolennicy tego nurtu uważali, że Bóg stworzył świat niczym zegarmistrz konstruujący zegarek, lecz nie ingeruje już w jego dalsze funkcjonowanie.
Ojcowie założyciele dążyli do stworzenia państwa świeckiego, pozbawionego religii państwowej, ale gwarantującego pełną wolność wyznania. Znalazło to wyraz w Pierwszej Poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, w której zapisano:
Kongres nie będzie tworzyć przepisów o ustanawianiu religii, czy zabraniających jej swobodnego praktykowania; ograniczających wolność mowy bądź prasy, lub prawo ludności do pokojowych zgromadzeń, czy też wnioskowania do rządu o rekompensatę szkód.
Trzeci prezydent USA, Thomas Jefferson, miał w 1802 roku napisać w liście do baptystów z Connecticut, że Pierwsza Poprawka tworzy „mur oddzielający Kościół od państwa” („wall of separation between Church and State”). Widać więc wyraźnie, że Stany Zjednoczone miały z założenia różnić się od europejskich monarchii, w których religia i państwo pozostawały ze sobą ściśle związane.
W początkach historii USA można dostrzec również wpływy masonerii. Wielu znaczących polityków, w tym pierwszy prezydent George Washington, było uznawanych za wolnomularzy. Symbole masońskie, takie jak cyrkiel czy węgielnica, można znaleźć na licznych budynkach w Waszyngtonie i innych częściach kraju.
XIX wiek i ekspansja na Zachód
Wolność religijna w USA sprzyjała powstawaniu kolejnych odłamów protestantyzmu. Rosła również liczba niezależnych kaznodziejów, dla których praktyka religijna składała się wyłącznie z modlitwy, czytania Biblii i słuchania kazań.
Proces ten przyspieszył wraz z ekspansją Stanów Zjednoczonych na Zachód. W chwili ogłoszenia Deklaracji Niepodległości w 1776 roku państwo obejmowało jedynie trzynaście dawnych kolonii położonych nad Atlantykiem. Był to zaledwie niewielki fragment terytorium dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, złożonych z 50 stanów.
XIX wiek stał się okresem intensywnego osadnictwa na terenach położonych dalej na zachód. Szczególne znaczenie miał tzw. Homestead Act, podpisany przez prezydenta Abrahama Lincolna w 1862 roku. Na jego mocy każdy dorosły obywatel USA, który nie występował przeciwko państwu, mógł otrzymać do 160 akrów (ok. 65 ha) ziemi z zasobów federalnych. Po pięciu latach zamieszkiwania i gospodarowania na niej grunt przechodził na własność osadnika. Szacuje się, że w ten sposób rozdysponowano około 10 procent powierzchni kraju.
Wraz z osadnikami na Zachód podążały wspólnoty religijne. Szczególnie dynamicznie rozwijali się baptyści i metodyści, których struktury organizacyjne były znacznie mniej sformalizowane niż w Kościele katolickim i dzięki temu łatwiej było im organizować działalność duszpasterską na nowo zasiedlanych ziemiach. Do utworzenia nowej wspólnoty często wystarczał pastor regularnie głoszący kazania.
Wolność religijna sprzyjała także powstawaniu nowych ruchów wyznaniowych. W Stanach Zjednoczonych narodził się między innymi „kościół” Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (1830), „kościół” Adwentystów Dnia Siódmego (1863), czy Świadkowie Jehowy (1870).
Wojna secesyjna
Kolejnym przełomowym wydarzeniem była wojna secesyjna (1861–1865), która stworzyła nieformalny, lecz bardzo mocny i utrwalony podział kraju na dwie części – walczące wówczas ze sobą Północ i Południe. Spowodowało to jeszcze większe podziały wśród protestantów, którzy nie chcieli utrzymywać więzi z przeciwną stroną w wojnie. W rezultacie Stany Zjednoczone stały się krajem jeszcze bardziej zróżnicowanym pod względem wyznaniowym.
Dalsza imigracja z Europy
Liczba katolików również rosła, a to dzięki napływowi imigrantów z Irlandii, południowych Niemiec, Włoch, Polski oraz Europy Wschodniej. Ślady tych migracji są widoczne do dziś. W wielu amerykańskich miastach można znaleźć kościoły noszące wezwania polskich świętych, świadczące o obecności licznych społeczności polonijnych.
Z biegiem czasu potomkowie imigrantów asymilowali się ze społeczeństwem amerykańskim i często nawet nie mówili już w swoim ojczystym języku. W rezultacie dawne parafie etniczne często przechodziły pod opiekę nowych grup katolików przybywających do USA – między innymi Latynosów czy imigrantów z Azji.
Pod koniec XIX wieku ukształtowała się zasadnicza struktura wyznaniowa Stanów Zjednoczonych, która – poza faktem pojawiania się nowych ruchów religijnych – przetrwała w dużej mierze niezmieniona aż do czasów współczesnych.
Obecna struktura wyznaniowa w USA
Jak wygląda religijna mapa Stanów Zjednoczonych dzisiaj? Ze względu na ogromne rozdrobnienie protestantyzmu, największą pojedynczą wspólnotą wyznaniową pozostaje Kościół katolicki. Katolicy stanowią około jednej czwartej społeczeństwa, podczas gdy za chrześcijan w ogóle uważa się aż 62 proc. Amerykanów. Protestanci, choć liczni, dzielą się na setki denominacji oraz grup niedenominacyjnych.
W religijnej mapie USA można zauważyć pewne zależności. Południe kraju – stany takie jak Teksas, Alabama, Missisipi czy Georgia – uchodzi za najbardziej religijną część kraju. Dominują tam protestanci, zwłaszcza baptyści i protestanci ewangelikalni.
Na północnym wschodzie, w stanach takich jak Massachusetts, Nowy Jork czy New Jersey, nadal widoczne są silne wpływy katolicyzmu związane z dawną imigracją europejską. Z kolei zachodnie wybrzeże oraz w ogóle część stanów zachodnich charakteryzują się większym poziomem sekularyzacji oraz większą obecnością mniejszości religijnych.
Mormoni w Utah
Osobne miejsce na religijnej mapie USA zajmuje stan Utah, będący centrum mormonizmu. „Kościół” Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich został założony w 1830 roku przez Josepha Smitha. Nietypowe wierzenia i silna organizacja wspólnoty budziły niechęć części społeczeństwa. W stanie Missouri wydano nawet nakaz opuszczenia stanu przez mormonów, a sam Smith zginął w 1844 roku z rąk tłumu w Illinois.
Jego następca, Brigham Young, zdecydował się wyprowadzić wspólnotę na słabo zaludnione obszary Zachodu. W latach 1846–1847 mormoni przebyli tysiące kilometrów przez Wielkie Równiny i Góry Skaliste. Po dotarciu do doliny Wielkiego Jeziora Słonego (Salt Lake) Young miał stwierdzić: „To jest właściwe miejsce”.
Było to miejsce odległe, słabo zaludnione, mało atrakcyjne, pustynne i trudne do uprawy. Mormoni założyli tam liczne osady, rozwinęli rolnictwo na terenach pustynnych i uczynili Salt Lake City centrum swojej religii, którym pozostaje ono do dziś.
Religie niechrześcijańskie
W Stanach Zjednoczonych obecni są również wyznawcy religii niechrześcijańskich, takich jak islam, hinduizm, buddyzm czy judaizm. Co więcej, USA są domem dla największej społeczności żydowskiej poza Izraelem.
Znaczącą rolę odgrywa także tzw. chrześcijański syjonizm, szczególnie popularny wśród środowisk ewangelikalnych. Jego zwolennicy przypisują państwu Izrael szczególne miejsce w planie Bożym i dlatego wspierają je zarówno politycznie, jak i religijnie. W konsekwencji żydzi mają istotny wpływ na polityków rządzących Stanami Zjednoczonymi.
Ogromna liczba zborów protestanckich
Podczas podróży po amerykańskich miastach trudno nie zauważyć ogromnej liczby zborów protestanckich. Co ciekawe, wiele z nich nie należy do największych i najbardziej znanych denominacji. Skala tego zjawiska jest tak duża, że niektóre wspólnoty przyjmują swoje nazwę od... ulicy na której się znajdują. Można więc spotkać „kościół z ulicy X” albo „kościół z miasta Y”. Jeśli jednak w danej miejscowości powstaje kilka wspólnot o podobnym charakterze, najstarsza z nich nierzadko podkreśla swoje historyczne pierwszeństwo poprzez przyznanie sobie nazwy „pierwszy kościół z miasta Y”.
Gdy wśród wiernych lub liderów danej wspólnoty pojawiają się istotne różnice dotyczące interpretacji Pisma Świętego czy sposobu funkcjonowania zboru, często dochodzi do podziału i powstania nowej wspólnoty z własnym pastorem. Niejednokrotnie ów pastor nie musi mieć wiedzy teologicznej, a wystarczy, by umiał wygłosić niedzielne kazanie. Stąd niektórzy liderzy religijni nazywają siebie po prostu „kaznodziejami” (ang. preacher).
Mimo ogromnego zróżnicowania wyznaniowego, w Stanach Zjednoczonych nadal można dostrzec stosunkowo wysoki poziom religijności społecznej. Co interesujące, pod pewnymi względami Amerykanie bywają bardziej konsekwentni w praktykach religijnych niż mieszkańcy krajów tradycyjnie uznawanych za katolickie. Dobrym przykładem jest modlitwa przed posiłkiem. Dla wielu Amerykanów jest ona naturalnym elementem codzienności, niezależnie od przynależności wyznaniowej. W Polsce natomiast praktyka ta, choć dobrze znana i obecna w nauczaniu Kościoła, bywa często zaniedbywana, a niektórzy wręcz wstydzą się modlić publicznie.
Innym przykładem silnej obecności religii w życiu publicznym jest składanie przysięgi na Biblię, spotykane między innymi podczas niektórych uroczystości państwowych czy procedur sądowych.
A jak wygląda tam Kościół katolicki?
Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych też ma swoją specyfikę. Można odnieść wrażenie, że amerykański episkopat jest bardziej spolaryzowany ideowo niż episkopaty wielu krajów europejskich. Obok hierarchów reprezentujących poglądy bardziej liberalne funkcjonuje również liczna grupa biskupów o wyraźnie konserwatywnym profilu, którzy otwarcie zabierają głos w kwestiach moralnych i społecznych oraz nie ukrywają swojego przywiązania do tradycyjnych form liturgii.
W Stanach Zjednoczonych spotyka się także więcej parafii personalnych niż w większości krajów Europy. Wynika to częściowo z historii amerykańskiej imigracji. Wiele parafii tworzono z myślą o konkretnych grupach narodowościowych, a wierni przynależeli do nich nie ze względu na miejsce zamieszkania, lecz na własny wybór. Dziś rozwiązanie to okazuje się korzystne również dla katolików przywiązanych do tradycyjnej liturgii, ponieważ w wielu amerykańskich miastach funkcjonują parafie personalne utworzone specjalnie z myślą o nich.
Kraj niezwykle różnorodny religijnie
Historia religijna Stanów Zjednoczonych sprawia, że kraju tego nie sposób jednoznacznie sklasyfikować jako protestanckiego, katolickiego czy całkowicie zsekularyzowanego. Choć protestanci jako całość są liczniejsi, to ze względu na ogromne rozdrobnienie ich wspólnot największym pojedynczym wyznaniem pozostaje Kościół katolicki.
Stany Zjednoczone są swoistą mozaiką religijną, kształtowaną przez kolejne etapy swojej historii. Od wierzeń rdzennych ludów, przez działalność europejskich misjonarzy, rozwój protestantyzmu i fale imigracji, aż po współczesne procesy sekularyzacyjne – każdy z tych elementów pozostawił trwały ślad w religijnym krajobrazie kraju.
I choć trudno wskazać jedną religię, która definiowałaby Stany Zjednoczone, bez wątpienia można je nazwać krajem religijnym. A zrozumieć religię w USA oznacza zrozumieć historię samej Ameryki.
Adrian Fyda







