Gdzie jest „Wielka Czerwona Fala”? Los Ameryki rozstrzygnie się w Arizonie

forum-0653333465-scaled-e1668090831866.jpg
Kari Lake i Donald Trump na wiecu w Arizonie / fot. CARLOS BARRIA / Reuters / Forum

Czy przez Amerykę przetoczy się zapowiadana przez Donalda Trumpa „wielka piękna czerwona fala” (chodzi oczywiście o barwę Partii Republikańskiej)? Niektórzy już ogłosili, że nie – choć głosy są wciąż liczone, a truchlejący przed porażką Demokraci robią wszystko, by ten proces opóźnić i zafałszować...

Część konserwatystów ogłosiła już na Twitterze, że czerwona fala nie przyszła. Tylko najzagorzalsi poplecznicy Trumpa – jak Kari Lake w Arizonie czy kongresmenka Marjorie Taylor Greene z Georgii – wierzą w zwycięstwo i są dalecy od odsądzania 45. prezydenta od czci i wiary.

Spójrzmy na liczby. Ale najpierw – jest jeszcze ktoś, kto nigdy ani na moment nie zwątpił w Trumpa i czerwoną falę... il Donaldo Trumpo (kimkolwiek jest ten popularny użytkownik Twittera):

Zróbmy to razem!

https://twitter.com/PapiTrumpo/status/1568403979939491845

Izba Reprezentantów: w tym momencie Republikanie zdobyli 207 miejsc, a Demokraci zachowali 184. Do bezwzględnej większości potrzebują 218 miejsc. Ale, uwaga, jak podaje Associated Press – wciąż nie przeliczono głosów na... 44 miejsca. Jest więc zdecydowanie za wcześnie na wyrokowanie.

Senat: Republikanie prowadzą z ilością 48 miejsc, podczas gdy Demokraci zachowali 46. Ale, podobnie jak w przypadku niższej izby, liczenie trwa, a ilość miejsc do obsadzenia to 4. Do większości Republikanie potrzebują 51 miejsc.

Gubernatorzy: tu faktycznie można powiedzieć, że szału nie ma. Trudno oszacować skalę fałszerstw, które raportowali wyborcy z różnych stanów praktycznie od momentu, gdy lokale zostały otwarte. Gdyby nie brać tego pod uwagę, to należałoby przyjąć, że Amerykanie kierowali się dotychczasowymi sympatiami i uprzedzeniami, a część z nich po prostu nie chce żyć w normalnym świecie. Siły rozkładają się tradycyjnie mniej więcej pół na pół – z, jak na razie, 24 elekcjami dla republikanów i 22 dla Demokratów. Przykładem stanu, który wybrał nienormalność jest Michigan, gdzie dynamiczna businesswoman i pro-liferka Tudor Dixon walczyła z Gretchen Whitmer – typową przedstawicielką zgniłego establishmentu, która osobiście odpowiada za ludzką krzywdę z powodu wprowadzania lockdownów, czemu Tudor mocno się sprzeciwiała, obiecując przywrócenie władzy ludziom, zabezpieczenie wolności i dobra wspólnego, a na końcu... usunięcie się rządu ludziom z drogi. Czyli po prostu normalność, do której przywykli Amerykanie pod prawdziwie konserwatywnymi rządami.

Do największych przekrętów wyborczych doszło – a właściwie dochodzi, bo wciąż nie ma wyników i skapują one w żółwim tempie! – w Arizonie, o czym szerzej zaraz. Dlaczego? Ponieważ Arizona poszła drogą przeciwną do Florydy, a gubernator Doug „Do Nothing” Ducey, jak przystało na jego przydomek, nie zrobił nic, by zabezpieczyć uczciwość wyborów. Przeciwnie Ron DeSantis na Florydzie, który zakazał wszystkich szemranych praktyk, które już dwa lata temu pozwoliły na spektakularne sfałszowanie wyborów prezydenckich, i powołał policję wyborczą, pilnującą, by nie dochodziło do nieprawidłowości. Dzięki temu zmiażdżył swojego oponenta z taką przewagą, jakiej chyba nigdy nie miał Republikanin nad Demokratą w Słonecznym Stanie.

Obrońcy życia zwracają uwagę na inne jeszcze zjawisko. Mianowicie każdy gubernator, który opowiedział się po stronie życia i podpisał zakaz bądź poważne ograniczenie mordów prenatalnych, zdewastował swojego oponenta z miażdżącą różnicą, od 8 do... 59 procent. Lista robi wrażenie:

Ron DeSantis (Floryda, katolik) +19
Greg Abbott (Floryda, katolik) +11
Brian Kemp (Georgia) +8
Mike DeWine (Ohio, katolik) +25
Kevin Stitt (Oklahoma) +14
Kim Reynolds (Iowa) +19
Kay Ivey (Alabama) +37
Kristi Noem (Dakota Południowa) +27
Henry McMaster (Karolina Południowa) +18
Bill Lee (Tennessee) +32
Brad Little (Idaho) +40
Mark Gordon (Wyoming) +59

Osobom szukającym haków na Trumpa przypomina się, że jak na razie 216 polityków cieszących się jego poparciem odniosło zwycięstwo, podczas gdy przegrało 19. Ale uwagę przykuwają jeszcze inne liczby... Otóż, według sondażu CNN (!) 73 proc. Amerykanów jest „wściekłych” lub „nieusatysfakojnowanych” rządami Bidena. Ludzie widzą, co się dzieje, ceny benzyny szybują do nigdy wcześniej nie notowanych wysokości, w szkołach nie wiadomo, jak bronić swoich córek przed zboczeńcami, którzy podają się za dziewczynki i wchodzą do damskich toalet i przebieralni, inflacja rośnie, ceny rosną, nielegalnych imigrantów przybywa (a wraz nimi fentanylu, który zbiera śmiertelne żniwo), a mimo to ludzie nadal głosują na Demokratów i to nawet pomimo dwóch istotnych faktów: politycznej konwersji Tulsi Gabbard i otwartej zachęty Elona Muska do głosowania na Republikanów. Gdzie tu logika?

 

Fałszerstwa w majestacie prawa

Jak Demokraci fałszują wybory? W majestacie prawa! Wadliwego prawa – trzeba zaznaczyć – za poprawę którego wzięło się już część Republikanów. Korzystają oni ze wszystkich możliwych luk prawnych, a nieraz nawet łopatologicznych przekrętów, których nauczyli się przy okazji „pandemii koronawirusa”. Głosowanie przez koperty miało być rzadkim wyjątkiem, a tak wtedy, jak i teraz, mieliśmy do czynienia z zanoszeniem tych kopert na wiele dni przed wyborami. I znów okazywało się, że ktoś przychodził, by zagłosować na republikańskich kandydatów i słyszał od komisji... „pan już tu był”. W stanach, w których nie zakazano przywożenia worków pełnych kopert prawdopodobnie znów zdarzało się, że nagle ni stąd ni zowąd komisja znajdzie kilka worków i wszystkie z głosami na Demokratów. Do prób wpłynięcia na wybory w majestacie prawa należy zaliczyć decyzję sądu w Filadelfii, który odroczył policzenie 30 tysięcy głosów, czy też przeciągnięcie otwarcia lokali wyborczych w Pensylwanii.

Wśród bardziej łopatologicznych sposobów wymienić należy to, co działo się w wielu okręgach, w których wiadomo, że dominują wyborcy Republikanów. Otóż, przychodzi taki delikwent do lokalu wyborczego i słyszy, że... skończył się papier. Powstawały przy tym kontrowersje: czy mogę głosować, gdzie indziej, czy głos oddany gdzie indziej będzie się liczył. Do szczytowego zamieszania doszło w największym republikańskim hrabstwie w Arizonie – Maricopa – gdzie z niewyjaśnionych powodów okazało się, że maszyny odrzucają 25 procent głosów. Koniec końców, wyborcy z tych lokali udawali się do miejsc tradycyjnie zdominowanych przez Demokratów i tam... wszystko działało jak należy.

 

Arizona na czele konserwatywnej kontrofensywy

Będą próbowali spowolnić czerwone tsunami, ale ono nadciąga – powiedziała Kari Lake w jednej z konferencji prasowych po zamknięciu urn. Kandydatka na gubernatora tego południowego stanu, nazywana Trumpem na obcasach, budzi śmiertelny lęk w szeregach establishmentu. Będę waszym najgorszym cholernym koszmarem przez 8 lat – powiedziała do funkcjonariuszy fake mediów. Kari ogłosiła, że jak tylko zdejmie rękę z Biblii po styczniowym zaprzysiężeniu, ogłosi "inwazję" na południową granicę, wyśle wojsko do walki z kartelami, dokończy budowę muru i zakończy kryzys migracyjny bez pomocy Waszyngtonu, a jedynie we współpracy z gubernatorem Teksasu Gregiem Abbottem.

Kari przez lata pracowała w mediach, a odeszła w momencie, gdy zaczęło się forsowanie agendy covidowej. Będzie szanowała wolność i walczyła ze zwyrodniałą deprawacją ideologii LGBT i BLM, w czym ma szansę stać się drugim narodowym liderem obok Rona DeSantis. W młodości pracowała jako pomywaczka w zakładzie geriatrycznym i żartobliwie podkreśla, że właśnie ta robota daje jej najlepsze kompetencje do sprzątania stajni Augiasza po Joe Bidenie i biernym gubernatorze Arizony.

Wobec opisanego powyżej, czy ktoś będzie się dziwił, że Arizona jest jedynym stanem, w którym liczenie głosów nagle stanęło z niewyjaśnionym przyczyn? Od dwóch dni „skapnęło” tam zaledwie kilka procent, ledwo doszedłszy do 70. Kari twierdzi, że w kilku okręgach jej wygrana jest piorunująca, a Demokraci najwyraźniej grają na czas, by coś wykombinować. Jak to robią? Co się dzieje? Dlaczego liczenie stoi akurat tam? Poza powyższym zdroworozsądkowym wytłumaczeniem i faktem, że mają tam dużo głosów do przeliczenia, nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy...

Filip Obara

1500x500-e1667117435377.jpeg
fot. Twitter / Kari Lake

„Spróbuj wydoić byka!”. Kandydatka na gubernatora Arizony miażdży swoją genderową oponentkę

Kari Lake to konserwatywna komentatorka telewizyjna, o której Donald Trump mówi „przyszła gubernator Arizony”. Prowadzi ona widowiskową kampanię, co i rusz uderzając w lewicową ekstremistkę, która jest jej główną oponentką. Tym razem „rozjechała” ją podczas stanowego rodeo. Jej postawa jest coraz mniej odosobniona...Lake przez lata była cenioną reporterką Fox News w Arizonie. Pracę w mediach porzu...Czytaj dalej

aborcja-swiat.jpg
Fot. GSz/PCh24.pl

Nowy standard polityczny w USA? Wyborcy chętniej głosują na kandydatów pro-life

Kilkadziesiąt lat modlitw milionów amerykańskich obrońców życia i walki niezliczonych organizacji pro-life zdają się doprowadzać obecnie do zmiany politycznych standardów. W ślad za historyczną decyzją Sądu Najwyższego, która cofnęła powszechne „prawo” do tzw. aborcji, zbliżają się wybory gubernatorskie i kongresowe, w których istotną linią demarkacyjną pomiędzy kandydatami jest właśnie stosunek d...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: