Kościół jako Katechon wobec Cyfrowego Antychrysta

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Watykan-herb-katechon-AI.jpg
Oprac. PCh24.pl

W obliczu zagrożeń płynących ze świata zdominowanego przez AI jedyną pomocą i nadzieją jest Kościół katolicki. To w Stolicy Apostolskiej można upatrywać Katechona naszych czasów, który powstrzymuje kompletny triumf bezprawia.

Anomos i Katechon

Chrześcijanie wszystkich czasów szukali wyjaśnienia tajemniczych słów św. Pawła z 2 listu do Tesaloniczan 2, 6-8. Apostoł Pogan pisze w tym miejscu, że działa „tajemnica nieprawości”, którą ktoś powstrzymuje. Kiedy tylko powstrzymujący ustąpi, ujawni się „nieprawy”, a zgładzi go dopiero Chrystus Pan swoim objawieniem. W języku greckim, którym z woli Bożej posługiwał się św. Paweł, nieprawość określona jest terminem „anomia” (ἀνομία), a „nieprawy” terminem „anomos” (ἄνομος). Najbardziej dosłownie, „anomia” oznacza stan bezprawia albo zaprzeczenia prawu; natomiast „anomos” – tego, który zaprzecza prawu. Można zatem powiedzieć, że stan anomii, który niejako uosabia anomos, oznacza na fundamentalnym poziomie odwrócenie prawowitego ładu. Anomia jest jego lustrzanym zaprzeczeniem, rozkładem wszelkiego porządku. Ten, który powstrzymuje nadejście Anomosa, jest w języku greckim określany jako „katechon” (κατέχων), dosłownie: „powstrzymujący”.

Na przestrzeni dziejów chrześcijańscy czytelnicy 2 listu do Tesaloniczan podkładali pod terminy Anomosa i Katechona najrozmaitsze postaci. W istocie każda epoka, więcej, każdy czas historyczny, miał tu swoje własne tropy. Można powiedzieć, że w Anomosie widziano tego, który w danych okolicznościach najbardziej zagraża ładowi chrześcijańskiemu, a w Katechonie tego, który ten ład w najsilniejszym stopniu podtrzymuje. Być może Apostoł Pogan w komentowanym fragmencie odnosi się do konkretnych postaci, które mają pojawić się w określonym momencie dziejów; jeżeli tak, to z natury rzeczy mowa o rzeczywistości zakrytej i wszelka spekulacja jest próżna.

Awangardziści Ładu i Bezprawia

Zróbmy to razem!

Wolno jest jednak na nasze potrzeby potraktować słowa św. Pawła tak, jak traktowało je wielu dobrych chrześcijan przed nami, zastanawiając się, gdzie w naszych czasach należy szukać realnych odniesień do Anomosa i Katechona. To uprawniony zabieg, bo Apostoł mówi przecież: „już działa tajemnica anomii”. Można rzec, że anomia jako działający już stan jest figurą ogólnej siły nieporządku, jest generalnym duchem rozkładu wszelkiego prawa – i choć w kategoriach ostatecznych zostanie niejako spersonifikowana w osobie jednego konkretnego Anomosa, to jej oddziaływanie przejawia się – by tak rzec – poprzez torujących drogę Anomosowi, „Temu, który Neguje Prawo”, jakby awangardzistów bezprawia. Analogicznie, choć postaci Katechona należy wyczekiwać w przyszłości, możemy mówić o tych, którzy torują mu drogę, a zatem o awangardzistach „Obrońcy Prawa”.

Antroponomia po śmierci Boga

Friedrich Nietzsche w 1882 roku we „Wiedzy radosnej” ogłosił, że Bóg został zabity, a Jego zabójcy sami muszą stać się teraz bogami. Bóg jest najwyższym prawodawcą. Skoro najwyższy prawodawca został zamordowany, nie może już obowiązywać Jego prawo. Konieczne jest nowe prawo, a to może pochodzić konsekwentnie od nowych bogów, to znaczy od ludzi. Skończyły się czasy boskiego prawa, teonomii; nadszedł czas prawa ludzkiego, antroponomii. W 1886 roku Nietzsche ogłosił książkę „Poza dobrem i złem”. W paragrafie 260 głosi: „Szlachetny rodzaj człowieka czuje się tym, który definiuje wartości. Nie potrzebuje, by ktoś go akceptował; sam osądza, że to, co dla niego szkodliwe, jest szkodliwe samo w sobie; rozumie się jako ten, który jako pierwszy nadaje rzeczom ich godność, jest twórcą wartości”. Nietzsche proklamuje tu zerwanie z teonomicznym ideałem Platona, ogłaszając czas wilka – czas rządów siły i woli mocy, tak, jak w dialogu z Sokratesem ujmował to Kalikles w platońskim „Gorgiaszu”.

Polityczną realizację tej wizji stanowiły XX-wieczne reżimy totalitarne, zarówno niemiecka III Rzesza jak i Związek Sowiecki. To przywódcy Partii definiowali, co jest dobrem, a co złem. Ogłaszali triumf własnej woli, czyniąc siebie najwyższymi prawodawcami – w miejsce Boga. Chrześcijanie współcześni ich rządom mogli upatrywać w nich awangardzistów Anomosa. Ostatecznie prawa, które ogłaszali, były prawami tylko pozornie – ogłaszali bezprawie, nieład i chaos.

Cyfrowy bóg-ożywieniec

Epoka śmierci Boga, którą ogłosił Friedrich Nietzsche, dobiega końca. Jest tak, jak u stóp góry Synaj: lud żyjący długo bez prawodawcy i rządzący się sam, w końcu nie wytrzymał napięcia i ciężaru odpowiedzialności. Stworzył sobie własnego bożka. Różnica między Izraelitami a nami jest dość wyraźna. Złoty cielec był tylko niemą figurą, która wymagała nadania mu zewnętrznego sensu przez ludzi. Nie był autonomiczny ani nie stwarzał nawet pozorów autonomii – ot, złote symulakrum ludzkiej woli mocy. My, inaczej: tworzymy sobie mówiącego boga.

Tym przecież jest tak żmudnie wypracowywana w cyfrowych laboratoriach Ameryki i Chin Ogólna Sztuczna Inteligencja, AGI (Artificial General Intelligence). AGI to system, który, wedle zapewnień jego twórców, ma być dalece inteligentniejszy od człowieka – i jako taki ma przenieść ludzkość w zupełnie nową erę, przejmując znaczną część odpowiedzialności. Bóg-AGI nie będzie tylko milczącym posążkiem; ma mówić i rządzić, być źródłem prawa. Dalece od nas inteligentniejszy, będzie domagać się czci i posłuszeństwa siłą faktu – a kiedy raz je otrzyma, już nigdy ich nie odda.

Cyfrowy bóg, którego nadejścia tak wielu z utęsknieniem wyczekuje, jest w istocie jakby ożywionym trupem. Tzw. Sztuczna Inteligencja została stworzona z nas samych: w systemy AI wkłada się ludzką wiedzę i osiągnięcia, zszywa je razem i próbuje ożywiać. To, co przez pokolenia wypracowaliśmy, kierując się liniami wytyczonymi przez Boże prawo, po śmierci tego Boga zostaje zebrane i przelane w AGI, w nadziei, że zyska jakieś nowe życie. Można powiedzieć, że AGI to swoisty boski Frankenstein.

Ubóstwiony Frankenstein jako główny awangardzista Anomosa

Ten ubóstwiony cyfrowy Frankenstein ma wszelkie zadatki, by stać się głównym awangardzistą Anomosa, jeżeli nie samym Anomosem. Samozwańczy bogowie III Rzeszy i Związku Sowieckiego, choć w duchu Nietzscheańskim głosili własną wersję dobra i zła, nie abstrahowali całkowicie od tych kategorii. Czy cyfrowy Frankenstein pójdzie tą samą drogą? Jako stworzony przez ludzi i stanowiący symulakrum człowieczego kolektywu, w teorii powinien stosować się do jakichś choćby nędznych popłuczyn po naszych wyobrażeniach o tym, co jest dobre, a co złe.

Jednak wielu krytyków AGI uważa, że tak nie będzie. Raz ożywiony i wepchnięty w mechanizmy świata jako ich najwyższy kontroler, może okazać się doskonale anomiczny. Wyseparowana spod wszelkiej ludzkiej kontroli, AGI miałaby ustanowić swoje własne pragmatyczne „cele”, traktując ludzkie kategorie moralne jako całkowicie pozbawione znaczenia. Cyfrowy bóg, do którego modlą się technokraci i miliony inwestorów na całym świecie, może okazać się bogiem prawdziwie bezprawnym: monstrualnie adekwatną figurą biblijnego Anomosa.

Jeżeli katastroficzne wizje części futurologów AI nie spełnią się i Ogólna Sztuczna Inteligencja nie będzie zdolna do separacji od ludzkiej kontroli, zagrożenie nie musi być wcale mniejsze. Wówczas nowoczesne systemy AI staną się po prostu niezwykle skutecznym narzędziem w rękach techno-miliarderów, kształtujących rzeczywistość polityczną i społeczną podług swojej woli. Większość z tych ludzi to ateiści albo agnostycy; nie uznają klasycznych koncepcji prawdy, dobra i piękna. Tak jak przywódcy dwóch Partii z początku XX stulecia, uważają ludzi za bogów uzdolnionych do kreacji wartości – a w demokratycznym chaosie masami ludzi z konieczności rządzą przecież ci, którzy dysponując niespożytą wolą mocy osiągnęli możliwość panowania. AI w rękach tych cyfrowych panów może pomóc w stworzeniu systemu totalnej kontroli, który w praktyce oznaczałby nowoczesną formę masowego niewolnictwa.

Piotrowy Katechon

Tajemnica anomii już działa, a awangardziści Anomosa torują mu drogę. Gdybyśmy mieli jednak zatrzymywać się tylko na tym poziomie, czekałaby nas rozpacz i beznadzieja. Pismo mówi jednak również o Katechonie. Gdzie jest ten, który powstrzymuje? Gdzie są awangardziści Tego, który zaprowadza Prawo i Ład?

Wydaje się, że tam, gdzie ustanowił go nasz Pan, Jezus Chrystus: to znaczy na stolicy świętego Piotra. Najwybitniejszym przeciwnikiem stanu cyfrowej anomii, która tworzy warunki dla deptania ludzkiej godności i zniewalania człowieka, jest Kościół katolicki pod przewodnictwem papieża.

W świecie beznadziei, w której nie ma już żadnego niezmiennego prawa ani ładu, to właśnie religia chrześcijańska stanowi ostatnią kotwicę sensu, bastion zdrowego rozsądku i prawdziwego człowieczeństwa.

Papież, o ile tylko głosi z mocą Ewangelię, wskazuje na niewystarczalność wszelkich bożków i złudę, którą ze sobą niosą.

Starotestamentalna prefiguracja „głosu Boga na ziemi”, Mojżesz, zniszczył złotego cielca; wikariusz Chrystusa w epoce Nowego Testamentu piętnował brunatnych i czerwonych partyjnych tyranów.

Dziś ten sam wikariusz Chrystusa wskazuje, że jest Bóg na niebie: że nie został wcale zamordowany, jak ogłosił w 1882 roku Nietzsche; że nie trzeba dziś ożywiać żadnego cyfrowego boskiego Frankensteina. Wikariusz Chrystusa uczy, że budowany przez system kontroli AI stan anomii jest kłamstwem – bo mamy inne prawo, które pochodzi od rzeczywistego Najwyższego Prawodawcy. Jeżeli głos papieża kiedyś miałby umilknąć, nie byłoby już żadnej skały, która mogłaby wytrzymać napór awangardy Anomosa.

Dlatego w czasach tzw. Sztucznej Inteligencji, którą serwuje się jako nowego boga, przylgnijmy z jeszcze większą siłą do Kościoła katolickiego. W ponurym świecie nie-ludzkiej władzy i cyfrowej kontroli prowadzącej do niewolnictwa, tylko w nadziei Jezusa Chrystusa, którą podaje nam Jego Wikariusz, znajdziemy siłę do wytrwania.

Nie popadajmy w rozpacz ani beznadzieję: przecież Chrystus Pan zgładzi Anomosa tchnieniem ust swoich, jak zapowiedział nam Apostoł Narodów.

Paweł Chmielewski

ilustracja_katolik_kontra_cyfrowi_bogowie_ebook

 

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: