Ks. prof. Andrzej Zwoliński: Nacjonalizm ukraiński – szkic historii

forum-0428286568_800x460.jpg
Lwów 2017. Restauracja w centrum miasta stylizowana na bunkier UPA. W środku pamiątki związane ze Stepanem Bandera i Ukraińską Powstańczą Armią. Fot. Piotr Mecik / Forum

Dla losów Polaków niezwykle tragicznie zaznaczył swoją obecność nacjonalizm ukraiński. Przez stulecia, jak podkreślają to sami ukraińscy badacze, bez względu na klimat polityczny i ustrój państwowy, Rusini nauczyli się dystansować do legalnej i zorganizowanej władzy (por. Kozacy). Każda władza była w jakiś sposób dla nich „obca”. Z konieczności też tworzyli alternatywne środowiska, lecz wyłącznie na poziomie społecznym, najczęściej w formie samorządu, który żył według własnych niepisanych zasad.

Nawet w konstytucyjnej monarchii Austro-Węgierskiej, gdzie Ukraińcy mieli wiele praw i swobód, nadal tworzyli równoległe do państwowych struktury społeczne.

Przykładem może być Naukowe Towarzystwo im. Tarasy Szewczenki, stworzone wysiłkiem Galicjan i mieszkańców Naddniestrzańskiej Ukrainy, która przybrała formę narodowej akademii nauk na zasadach społecznych. Podobnie powstawały kasy wzajemnej pomocy, wiejskie spółdzielnie, pojawiały się wspólne akcje i inicjatywy, które przekształcały prawie każdą społeczność w odrębną jednostkę.

Zróbmy to razem!

Wszędzie, gdzie Ukraińcy nie mieli wpływu na organy państwa, tworzyli własne społeczne odpowiedniki – licząc wyłącznie na siebie. Łączyło się z tym pragnienie rozbudowy własnego domu, obejścia, zapewnienia dzieciom lepszego startu w przyszłość. [1]

Twórcą ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu był Dmytro Iwanowicz Doncow (1883 – 1973). Początkowo zafascynowany był marksizmem, a potem zafascynował się nacjonalizmem. W podstawowej pracy, wydanej we Lwowie w 1926 roku pt. „Nacjonalizm” (wyszła prawie równoległe z broszurą Romana Dmowskiego „Kościół, naród i państwo”) – propagował fanatyzm, amoralność, twórczą przemoc i szczególne znaczenie „inicjatywnej mniejszości” w życiu całej nacji.

W 1929 roku powstał „Dekalog nacjonalistów” Stepana Łenkawskiego z mottem Donicowa: „Ja – Duch wiecznego żywiołu, który uchronił Ciebie od potopu tatarskiego i postawił między dwoma światami, abyś otworzył nowe życie”. Po czym następował właściwy „Dekalog”:

  1. Zdobędziesz państwo ukraińskie, albo zginiesz walcząc o nie.
  2. Nie pozwolisz nikomu plamić sławy ani czci Twego Narodu.
  3. Pamiętaj o wielkich dniach naszej walki wyzwoleńczej.
  4. Bądź dumny z tego, że jesteś spadkobiercą walki o chwałę Trójzęba Włodzimierzowego.
  5. Pomścij śmierć Wielkich Rycerzy.
  6. O sprawie nie rozmawiaj z kim można, ale z tym, z kim trzeba.
  7. Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy.
  8. Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu.
  9. Ani prośby, ani groźby, tortury, ani śmierć nie zmuszą Cię do wyjawienia tajemnic.
  10. Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców. [2]

Nie ma w tych słowach żadnego odniesienia do Boga osobowego, czy religii chrześcijańskiej, która przez wieki była źródłem duchowym dla Rusi. Słowa te są skrajnym odejściem od zasad chrześcijańskich. [3]

W 1935 roku, podczas rewizji u jednego z działaczy narodowych w Podwołoczyskach, policja polska zarekwirowała materiały kolportowane przez studenta Seminarium Duchownego we Lwowie, Grzegorza Biłyka. Głosił w nich, że „nacjonalizm stoi wyżej od Państwa, Boga i religii”. Biły w jednym ze znalezionych referatów uczył: „Nacja tworzy najwyższą organizację życia i z tego tytułu posiada najwyższe prawo tak pod względem swoich członków, jak i w odniesieniu do innych narodów. Jednostka należy do nacji, która decyduje o jej prawach i obowiązkach. Jako, że nacja jest najwyższą organizacją, dlatego dobro nacji jest najwyższym dobrem, ostatecznym celem i ostatecznym osiągnięciem działania ludzkiego. (…) Dobrem jest to, co jest korzystne dla nacji, a złem to, co sprzeciwia się nacji. (…) Choć nacjonalizm, uznaje Boga, to tę religijną ideę przyjmuje jako czynnik, który odpowiada potrzebom nacji (…). Dlatego nacjonalizm skłonny jest wyznawać nacjonalistyczna religię. W konsekwencji nacja zmierza do podporządkowania religii nacji”. Biły wskazywał też na potrzebę budowy państwa narodowego, w którym ideologia nacjonalistyczna znalazłaby ostateczny kształt. Pisał: „Kiedy nacja jest zgodna z państwem (…), siła państwa decyduje o wszystkim, cel jednostki należy do państwa, państwo decyduje o prawach i obowiązkach obywateli i o ich wychowaniu, rozciąga kontrolę nad życiem religijnym”. [4]

Problem praktycznej konfrontacji z nacjonalizmem ukraińskim stał się tematem II Rzeczypospolitej. W odrodzonym w 1918 roku państwie polskim znalazło się około 5 milionów Ukraińców, co stanowiło ogółem 16 procent obywateli II Rzeczypospolitej. Mieszkali oni głównie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Niestety, polityczne działania nie sprzyjały procesom asymilacyjnym, a nawet piętrzyły nowe konflikty. Niektórzy Ukraińcy zaczęli radykalizować swoje działania. W 1929 roku, na zjeździe w Wiedniu, Ukraińska Organizacja Wojskowa zjednoczyła się ze Związkiem Nacjonalistów Ukraińskich, tworząc Organizację Nacjonalistów Ukraińskich (OUN). W odezwie z I Kongresu OUN w 1929 roku napisano: „Tylko całkowite usunięcie wszystkich okupantów z ziemi ukraińskiej stworzy możliwości dla szerokiego rozwoju Nacji Ukraińskiej w granicach własnego państwa”. A także: „Potrzeba krwi – dajmy morze krwi! Trzeba terroru – uczyńmy go piekielnym! Trzeba poświęcić dobra materialne – nie zostawmy sobie niczego. Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki. Etyka na wojnie to pozostałość niewolnictwa, narzuconego przez zwycięzców – zwyciężonym”.

W kwietniu 1941 roku Stefan Bandera zorganizował Wielki Kongres nacjonalistów w Krakowie, na którym określono granice przyszłego państwa ukraińskiego: od Wołgi i Kaukazu po Białystok, Biała Podlaską, Lublin i Nowy Targ. N Kongresie dominowały hasła: „Kto nie jest Ukraińcem, nie ma prawa do egzystencji w tym państwie!”; „Równość praw tylko dla Ukraińców!”

W 1942 roku zaczęło narastać rozczarowanie członków OUN (z odłamu Bandery) do polityki hitlerowców, którzy nie zamierzali stworzyć w jakiejkolwiek formie państwa ukraińskiego, a Ukrainę traktowali jako obiekt kolonialnej eksploatacji. Aby utrzymać zwolenników ruchu nacjonalistycznego, banderowcy zaczęli głosić oficjalnie, że zrywają współpracę z Niemcami, a przechodzą do konspiracji i walki z okupantem. Jednak w rzeczywistości podjęto dalszą walkę z mieszkańcami Małopolski Wschodniej i na Wołyniu przeciw ludności polskiej, celem jej całkowitego wyniszczenia. Doszło do powstania Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), która była zbrojnym ramieniem Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich. Za datę powstania UPA przyjmuje się datę 14 października 1942 roku. Nienawiść nacjonalistów skierowała się całkowicie wobec Polaków. W uchwale OUN, z grudnia 1942 roku, stwierdzono: „Nie może być mowy o wypędzeniu Polaków – wypędzenie niczego nie załatwia. Chodzi o fizyczną eksterminację – czyli totalne unicestwienie ich na miejscu bez oglądania się na cokolwiek i bez różnicy płci i wieku. Majątek cały spalić, kosztowności przekazać na fundusz wyzwolenia Ukrainy”. W rozkazach pojawiła się wyraźna sugestia: „W związku z sukcesami bolszewików należy przyspieszyć likwidację Polaków. W pień wycinać. Czysto polskie wsi palić, wsie mieszane – tylko polska ludność niszczyć!” [5]

Akcja odwetowa Polaków rozpoczęła się jesienią 1943 roku. Polska partyzantka skierowała tę akcję przeciwko bojówkarzom z UOA, ale też przeciw ludności cywilnej. Najbardziej krwawa rozprawa z Ukraińcami miała miejsce na Lubelszczyźnie w 1944 roku, zwłaszcza w miejscowości Sahryń (dzisiejsza Rzeszowszczyzna).

Ogółem zginęło wówczas od 60 tys. do 130 tys. Polaków, W sumie w rzezi wzięło udział ok. 30 – 40 tysięcy Ukraińców (tereny dzisiejszej zachodniej Ukrainy zamieszkiwało wówczas ok. 5 mln społeczności ukraińskiej). Liczbę zamordowanych Polaków szacuje się na ponad 100 tysięcy, chociaż inne źródła mówią nawet o 200 tysiącach poległych w tej rzezi. Wśród ofiar mówi się także o liczbie do 20 tysięcy Ukraińców – w tym również tych, którzy odmówili udziału w antypolskim ludobójstwie.

Obecne źródła historyczne wskazują, że zdarzały się przypadki, ze Ukraińcy pomagali swoim polskim sąsiadom w chwili zagrożenia ich życia. Były to ostrzeżenia przed napadem, wskazywanie drogi ucieczki w trakcie napadu, ukrycie zagrożonych, pomoc rannym, zaopatrywanie ocalałych w żywność lub odzież, objęcie opieką sierot, pomoc w pochówku zamordowanych, niewykonywanie rozkazu zabicia, uwalnianie uwięzionych itp. Oblicza się, że w różnym okresie zbrodni wołyńskiej udzieliło pomocy Polaków ponad 1300 Ukraińców. Kilkuset z nich sprawcy rzezi ukarali śmiercią, traktują każdy akt pomocy Polakom jako przejaw kolaboracji z wrogiem i zdradę ideałów narodowych. [6]

Przedstawicielem odmiennej wizji roli i znaczenia narodu ukraińskiego był - niezwykle ceniony w pamięci grekokatolików ukraińskich - męczennik, błogosławiony Grzegorz Chomyszyn (1867 – 1945), biskup ze Stanisławowa (obecnie Iwanofrankowsk na Ukrainie). Był wielkim patriotą ukraińskim. Wielokrotnie krytykował w okresie między wojennym Rząd Polski za niesprawiedliwą i krótkowzroczną politykę wobec Ukrainy. Nigdy też nie zezwolił swoim wiernym na podjęcie walki o swoje prawa niechrześcijańskimi metodami. Usilnie upominał o to także swoich duchownych. Podczas I wojny światowej bp Grzegorz (Grigorij) był jedynym czynnym hierarchą w Galicji. Już wówczas podjął zdecydowane kroki prowadzące do zerwania greckokatolickiej Cerkwi z prawosławiem. Usuwano więc z tekstów liturgicznych starosłowiańskie słowo „car”, na określenie osoby władcy, gdyż silnie kojarzyło się w Galicji z cesarzem rosyjskim. Podjął kwestię wprowadzenia nowego kalendarza świąt, uwalniając je od juliańskiego (rosyjskiego) sposobu liczenia czasu, a zbliżając je do świąt „rzymskich” (zwanych: polskimi), np. wspomnienie św. Dymitra przeniósł z 8 na 1 listopada, by przypadał wówczas dzień wolny. Odradzał kult Najświętszego Sakramentu, zaniechany w prawosławiu. Rozpoczął uroczyste obchody Bożego Ciała.

W naukach i wskazaniach przypominał, że nawrócenie nie może odbywać się kosztem wiary katolickiej, a wyrozumiałość nie polega na rezygnacji z prawdziwości wiary. W dziele „Dwa Królestwa” bp Chomyszyn dokonał przeglądu faktów i opinii na temat Kościoła Greckokatolickiego. Podkreślał, że katolicyzm jest jedynym punktem odniesienia dla sprzecznych i burzliwych prądów ideowych nurtujących wiernych. Nie chciał biernie przyglądać się temu, co – według niego – osłabia Kościół wprowadzając rozłam miedzy Polaków i Ukraińców. Jedność wiary powinna być fundamentem jedności dwóch narodów, okaleczonych i zwaśnionych przez całe wieki. [7]

Jako wroga postępu i rozwoju ukraińskiego narodu bp Grzegorz postrzegał we wzrastającym nacjonalizmie. Już w pracy „Problem ukraiński” z 1933 roku pisał: „Ów wadliwy, zatruty i szkodliwy nacjonalizm stał się u nas nową religią, podobnie jak materializm u bolszewików. ‘Ukraina nade wszystko’ to dogmat naszego nacjonalizmu. Sprawy wiary, Kościoła i religii nie mają w ogóle znaczenia, albo ustąpiły na drugi plan, z łaski tolerowane dla tradycji albo zwyczaju. Wszystko, co jest narodowe, uważa się za święte, cenne i konieczne, a sprawy wiary, Kościoła i religii uważa się jako zbyteczne, nieproduktywne, zacofane”. Nacjonalizm ukraiński – jego zdaniem – nabrał cech pogańskich, połączył się z etyką nienawiści. Nakazuje nienawiść wobec wszystkiego, co nie jest narodowe. Jak napisał: „na tle nacjonalizmu ukraińskiego zjawiły się oznaki pewnego rodzaju satanizmu” (Problem ukraiński, s. 25). Przestrzegał, że politycy, przywódcy i „hurrapatrioci” gotują narodowi ukraińskiemu gorzki los. Przewidywał, że „ z kipiącego kotła Wschodu poleje się lawa ognista, która może nas całkowicie zniszczyć z oblicza ziemi”. Nacjonalizm nazywał herezją, „najcięższą i najbardziej niebezpieczną herezją naszego czasu”. [8]

Takie poglądy prowadziły go do polemiki z Metropolitą Andrzejem Szeptyckim, o którym ormiański arcybiskup Lwowa, Józef Teodorowicz, mówił, że „siedzi na dwóch stołkach (…) łączy się z Ukraińcami i kadzi Rosji”. Bp Chomyszyn zdecydowanie sprzeciwiał się poglądom i działaniom Metropolity. Spierał się z jego reformą obrzędów, która wzmacniała – w opozycji do łaciński (polskich) tradycji – ruskie tradycje cerkiewne. W „Dwóch Królestwach” nacjonalizm określa mianem bałwochwalstwa: „’Naród ponad wszystko”. Łaskę robimy Bogu, gdy postawimy imię Boże na drugim miejscu: ‘Naród i Bóg’”. Zarzucał Metropolicie, że zaniedbał „trzeźwej i rozważnej polityki”, „zajął bierną stanowisko wobec bojówek terrorystycznych, a może raczej pośrednio sprzyjał im, w każdym bądź razie aprobował milczeniem”. [9]

W 1943 roku zwrócił się do Metropolity z prośbą o wystosowanie wspólnego listu pasterskiego wszystkich biskupów greckokatolickich w sprawie „upadku moralności w naszym narodzie”. Podkreślał, że potępia „podziemną pracę nieodpowiedzialnych czynników, gdyż prowadzi ona do formalnego bandytyzmu, a w konsekwencji również do anarchii”. Bp Grzegorz zabronił swoim duchownym angażowania się – według poleceń władzy niemieckiej – w rekrutację ochotników do dywizji SS Galizien. [10]

Naciskany przez władze zabronił swym kapłanom, chcącym zaciągnąć się do tej formacji, pozostawiania dotychczasowych obowiązków w parafiach. Z przerażeniem i proroczo przewidywał nieszczęścia i klęski, które nacjonalizm sprowadzi na jego ukochany naród ukraiński. Biskup Grzegorz Chomyszyn został męczennikiem – zniszczony „lawą ze Wschodu”: wraz z innymi hierarchami greckokatolickimi został aresztowany przez NKWD po ponownym wkroczeniu Sowietów do Wschodniej Małopolski. Zmarł, w wyniku wycieńczenia i nieludzkich warunków śmiercią męczeńską w szpitalu więziennym w Kijowie 28 grudnia 1945 roku. Tzw. „synod” Kościoła greckokatolickiego w 1946 roku, pod nadzorem radzieckim, doprowadził do likwidacji unii – oddał też cześć „wielkiemu metropolicie”, jako prekursorowi prawosławia na ziemi ukraińskiej. Ukraina stała się częścią Związku Radzieckiego. Jan Paweł II, podczas pobytu na Ukrainie, 28 czerwca 2001 roku wyniósł bpa Stanisławowa na ołtarze jako błogosławionego wraz z innymi męczennikami Kościoła greckokatolickiego. [11]

Współcześnie na Ukrainie, nieustannie dostrzega się pojawianie się grup społecznych zafascynowanych myślą radykalnego nacjonalizmu – „uwiedzionych przez Stephena Banderę”. [12]

Ks. prof. Andrzej Zwoliński



[1] W. Rasewycz, Wojna o niepodległość, cz. 3, Kurier Galicyjski, 2015, nr 4 (224), s. 18 – 19. Por. S. Kozak, Ukraińscy spiskowcy i mesjaniści Bractwa Cyryla i Metodego, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1990.; S. Łoś, Sprawa ukraińska. Wybór pism, seria: Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2012.

[2] Za: L. Kulińska, Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939, Kraków 2009, s.56. Por.

[3] Tamże

[4] Za: M. Ryba, Dwie wizje Ukrainy, Polonia Christiana, 2018, nr 62, s. 29 – 31.

[5] Por. B. Koroluk, Drugie zabicie Pelury, Fronda, 2000, nr 21 /22, s. 252 – 261.

[6] Por. A. Michna, Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich na terenie metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939 – 1947, IPN, Warszawa 2010.

[7] M. Buczek, Słowo wstępne, w: G. Chomyszyn, Dwa królestwa, red. I. Pełechatyj, w. Osadczy, Wydawnictwo AA, Kraków 2017, s. 13 – 14.

[8] G, Chomyszyn, Problem ukraiński, 1933. !!!

[9] G. Chomyszyn, Dwa królestwa, red. I. Pełechatyj, W. Osadczy, Wydawnictwo AA, Kraków 2017, s. 71.

[10] I. Pełechatyj, Przedmowa, w: G. Chomyszyn, Dwa królestwa…, dz. cyt., s. 15 – 25.

[11] W. Osadczy, Dwa Królestwa a mistyka Ukrainy, w: G. Chomyszyn, Dwa Królestwa…, dz. cyt., s. 35 – 70.

[12] A. Wiejak, Uwiedzeni przez Stephena banderę, Moja Rodzina, 2014, nr 10, s. 24; R. Motoła, Banderyzacja czy cywilizacja?, Polonia Christiana, 2015, nr 44, s. 10 – 12.

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: