Pornoplaga i zmowa milczenia. Problem „niepolityczny”

Demokratyczna polityka bierze na sztandary przeróżne problemy. Te, które już pochwyci, czyni najczęściej ofiarami partyjnych animozji – w krótkim czasie rozgrzewając wokół nich emocje, jednocześnie rzadko pobudzając rozsądne refleksje. Podczas gdy coraz liczniejsze kwestie społeczne i obyczajowe wpadają w tak działające tryby „debaty publicznej”, są i takie, po których nie ma w niej śladu. Wymowna cisza panuje między innymi wokół tematu pornografii. Tymczasem ta rozpowszechniona używka niszczy charaktery, związki i odgrywa znaczącą rolę w kryzysie życia rodzinnego ostatnich dekad.
Niestety – mimo, że nieustannie wspominamy o „wojnie kulturowej”, pornografia rzadko traktowana jest jako jeden z frontów cywilizacyjnej walki. Hasło sprzeciwu wobec jej rozpowszechnienia ma zdecydowanie zbyt słabą recepcję w gremiach decydentów, ale i na szeroko rozumianej prawicy. I to mimo dobrych intencji oraz sporych wysiłków nieco bardziej uświadomionych obywateli.
W zeszłym roku instytut Ordo Iuris wraz z szeregiem współpracujących organizacji zebrał ponad 200 tysięcy podpisów poparcia pod inicjatywą Stop Narkotykowi Pornografii. Mimo tak dużej liczby Polaków apelujących o reakcję władz, ograniczenia swobody dostępu do pornografii dla nieletnich wciąż nie ma. Rząd wprawdzie zapowiada swój projekt, ale z obietnic nie wyniknęły żadne rzeczowe działania.
Wobec problemu rozpowszechnionego korzystania z pornografii brakuje nie tylko reakcji rządzących. Panuje dla niej niepokojąca pobłażliwość tak rodziców, jak i „opinii publicznej”. A przecież skala problemu domagałaby się działania…
Powagę sytuacji obrazuje chociażby badanie „Nastolatki Wobec Pornografii Cyfrowej”, opublikowane przez NASK pod redakcją dr. Rafała Lange w 2022 roku. „34,1% 16-latków w momencie realizacji badania wskazało, że w ostatnim tygodniu widziało w internecie treści o charakterze seksualnym”, czytamy w opracowaniu. Z kolei 23,9 proc. uczestników opisywanej ankiety w wieku 16 lat zadeklarowało, że ogląda pornografię w internecie od raz do kilku razy dziennie. Kolejne 32, 6 proc. wskazało, że sięga po nią raz lub kilka razy w tygodniu… Jedynym słowem: 55 procent polskich 16-latków otwarcie przyznaje, że regularnie ogląda treści pornograficzne… A to tylko ci, którzy chcieli podać takie informacje w ankietach.
Oznacza to jedno – dziś w Polsce pornografia jest dla młodych ludzi zjawiskiem zupełnie powszechnym. A rodzice? Niestety – w olbrzymiej mierze albo tolerują problem, nie dostrzegając jego powagi, albo nie mają śmiałości chronić swoich dzieci. Tym samym opiekunowie zostawiają je nie tyle samym sobie, co wpływowi środowiska rówieśniczego, kolegów, klasy…
Dane zebrane przez NASK w tym samym raporcie na temat są bezlitosne.
„Ze zdecydowaną większością (58,5%) populacji dzieci i młodzieży rodzice nigdy nie przeprowadzili żadnej rozmowy na temat oglądania pornografii w internecie i ewentualnych konsekwencji kontaktu z takimi materiałami. 23,9% badanych zadeklarowało, że rodzice nigdy nie zakazali im oglądania pornografii, a 33,9% nie potrafiło określić, jaki jest stosunek jego rodzica w tym względzie. Rodzice większości badanych nie kontrolują, czy ich dzieci oglądają treści pornograficzne w internecie” – czytamy.
Podsumujmy: niemal 60 procent nastolatków nie usłyszało od swoich rodziców nigdy słowa ostrzeżenia przed pornografią. Aż 34 procent z polskich młodych nie podejrzewa, co rodzice sądzą o podobnych materiałach. To obraz pełnej normalizacji używania pornografii przez młodzież oraz daleko posuniętej kapitulacji wychowawców.
Postawa ta pokrywa się z brakiem politycznej temperatury wokół powszechnej konsumpcji demoralizujących treści przez młodych. Tak dom rodzinny, jak i wspólnota narodowa pozostają bierne, podczas gdy ta plaga niszczy życia.
A niszczy. Wbrew przekonaniom niektórych, według których pornografia miałaby być nieszkodliwa, w rzeczywistości wiąże się ona z szeregiem poważnych problemów. Osłabia stabilność związków, obniża satysfakcję z więzi małżeńskich, sprzyja samotności i izolacji. To wnioski, jakie płyną z badań naukowych.
Na przykład w publikacji Pornography Use and Loneliness: A Bi-Directional Recursive Model and Pilot Investigation) z 2017 roku autorzy zauważyli:
„Związek między pornografią a samotnością wyjaśnić można na wiele sposobów. Na przykład ci, którzy korzystają z pornografii, mogą odczuwać większą samotność w odpowiedzi na stres relacyjny i utratę przywiązania, co skutkuje separacją i dystansem emocjonalnych między stronami pary. Charakter seksualny pornografii, złożony z erotyzmu, uprzedmiotowienia, promiskuityzmu i mizoginii jest otwarcie sprzeczny z bezpiecznym modelem przywiązania. Jako, że pornografia zaburza seksualność relacyjną, upośledza funkcjonowanie związku i zagraża bezpiecznemu przywiązaniu”.
O szkodliwym wpływie pornografii na relacje i związki świadczy cały szereg akademickich publikacji. Autorzy badania, z którego raport opublikowano w „The Journal of sex research” w 2024 roku stwierdzili, że „korzystanie zarówno ze zwyczajnej oraz agresywnej pornografii jest samo w sobie związane z mniejszym zadowoleniem ze związku i mniejszą jego stabilnością”. (Brian J. Willoughby i Carson R. Dover https://doi.org/10.1080/00224499.2022.2148155).
Co ważne: związkowe trudności, do jakich prowadzi korzystanie z pornografii, wynikają także z dysfunkcji natury czysto erotycznej, jakim sprzyja sięganie po takie materiały. Tak uważają autorzy publikacji naukowej Is Internet Pornography Causing Sexual Dysfunctions? A Review with Clinical Reports, która ukazała się w periodyku „Behavioral Sciences” w 2016 roku.
Jak podkreślili w swoim artykule naukowym, od dłuższego czasu obserwuje się wzrastający na przestrzeni dekad poziom poważnych problemów ze zdrowiem seksualnym.
Na przykład w 2014 roku kanadyjscy uczeni stwierdzili, że nawet 53,5 proc uczestników badania z grupy wiekowej 16–21 lat w kraju wykazywało zaburzenia, utrudniające poprawne odbywanie aktu płciowego. Ci sami uczeni stwierdzili dwa lata później, że blisko 50 procent młodych dorosłych nisko ocenia swoje zadowolenie z życia erotycznego, cechuje się wyraźnie niższym stopniem pożądania od wcześniejszych pokoleń, a całe 45 procent zmaga się z problemami z potencją.
Zdaniem autorów publikacji zamieszczonej w „Behavioral Sciences”, ten spadek wskaźników zdrowia seksualnego wiąże się bezpośrednio z powszechnym używaniem pornografii i masturbacją.
Pornografia przyczyniać się może do podobnych dysfunkcji z kilku powodów. Co często umyka uwadze liberalnie nastawionych rodziców, jej konsumpcja kształtuje przyszłe przekonania, pragnienia i zachowania erotyczne. Znaną konsekwencją sięgania po pornografię jest na przykład rozwój ekstremalnych i nienaturalnych skłonności. Wynika to z faktu, że użytkownicy w krótkim czasie stają się niewrażliwi na oglądane w nadmiarze treści i aby osiągnąć podniecenie sięgają po materiał zawierający obrazy przemocy i ryzykowne dziwactwa. Pornografia w ten sposób czyni użytkowników mniej zdolnymi do satysfakcjonującego przeżycia małżeńskiego zbliżenia. Zamiast tego kieruje ku wynaturzonym i niebezpiecznym „preferencjom”.
To przebodźcowanie użytkowników pornografii bodźcami erotycznymi zdaniem autorów badania opisanego w „Behavioral Sciences” z 2016 roku odpowiada za związane z nią zaburzenia potencji. Zwyczajne doświadczenia – jak bliskość małżonka i nagość w związku – nie wystarczają już do pobudzenia.
„Klinicyści opisali również związane z pornografią zaburzenia seksualne, w tym impotencję wywołaną pornografią. Na przykład w swojej książce (...) profesor urologii Harry Fisch stwierdził, że intensywne używanie pornografii internetowej zaburza potencjał seksualny jego pacjentów, a profesor psychiatrii Norman Doidge wskazał w swojej książce (...), że wycofanie pornografii internetowej odwracało obrażenia psychiczne pacjentów”, wskazali autorzy obszernego badania.
„Ponieważ układ nagrody zachęca organizm to zapamiętania i powtarzania istotnych zachowań, takich jak aktywność płciowa, jedzenie i przebywanie w grupie, chroniczne użycie pornografii internetowej może stanowić samowzmacniającą się czynność. Układ nagrody jest podatny na patologiczne uczenie, szczególnie wśród młodzieży”, ostrzegali specjaliści.
Wszystko to nie pozostaje bez wpływu na kondycję rodzin dotkniętych pornograficznym problemem. Dlatego bardzo poważnie mylą się ci, którzy sądzą, że pornografia jest jakąś młodzieżową zabawą czy przyzwyczajeniem nastolatków. To problem, który zostaje z ludźmi na stałe i przekłada się na ich relacje w dojrzałym życiu.
Obrazuje to publikacja naukowa o wymownym tytule: „Póki porno nas nie rozdzieli” (Perry SL, Schleifer C., Till Porn Do Us Part? A Longitudinal Examination of Pornography Use and Divorce. J Sex Res. 2018 Mar-Apr;55(3):284-296.Full article: Till Porn Do Us Part? A Longitudinal Examination of Pornography Use and Divorce). Eksperci wykazali w niej, że Amerykanie korzystający z pornografii, tak mężczyźni, jak i kobiety, statystycznie rozwodzą się dwukrotnie częściej.
Wedle autorów tej pracy badawczej, u dwudziestolatków korzystających z pornografii prawdopodobieństwo przeżycia rozwodu przekracza 50%, podczas gdy u 20-latków wolnych od jej wpływu jest niższe niż 10% (sic!).
O tych faktach i zagrożeniach mówi się z reguły niewiele. W ostatnim czasie przypominają o nich jednak organizatorzy kampanii „Zatrzymaj Plagę”. To ważna inicjatywa, której celem jest nic innego jak zmiana atmosfery milczenia i tolerancji względem pornografii.
W ramach tego przedsięwzięcia działacze społeczni przygotowali listy otwarte do rządzących z apelem o poważne podejście do problemu powszechnej konsumpcji pornografii przez młodzież, a w konsekwencji – wprowadzenie obowiązku ścisłej weryfikacji wieku użytkowników podobnych treści.
Wystarczy odwiedzić stronę kampanii zatrzymajplage.pl, by wyrazić poparcie dla tego apelu – a także dowiedzieć się więcej o szkodach, do jakich prowadzi rozpowszechnienie internetowych treści erotycznych wśród młodych. Na tej samej witrynie wolontariusze udostępnili stworzony przez siebie obszerny poradnik dla osób zmagających się z uzależnieniem od pornografii.
Tę akcję naprawdę warto obserwować i poprzeć. Niech o patologicznym charakterze pornografii w końcu zrobi się głośno.
Filip Adamus







