„Tutaj św. Augustyn miłował swoją owczarnię, z pasją poszukując prawdy i służąc Chrystusowi z żarliwą wiarą. Bądźcie dziedzicami tej tradycji, dając w braterskiej miłości świadectwo o wolności tych, którzy rodzą się z wysoka jako nadzieja zbawienia dla świata” – powiedział papież podczas Mszy św. sprawowanej w Annabie, starożytnej Hipponie, gdzie św. Augustyn był biskupem w latach 395-430.
Drodzy Bracia i Siostry!
Słowo Boże przenika historię i odnawia ją ludzkim głosem Zbawiciela. Dzisiaj słuchamy Ewangelii, dobrej nowiny na wszystkie czasy, w tej Bazylice w Annabie poświęconej św. Augustynowi, biskupowi starożytnej Hippony. Na przestrzeni wieków miejsca, które nas goszczą, zmieniały nazwę, ale święci pozostali naszymi patronami i wiernymi świadkami pochodzącej z nieba więzi z tą ziemią. I właśnie tę dynamikę Pan rozjaśnia w nocy Nikodema: taką moc Chrystus wlewa w słabość jego wiary i w wytrwałość jego poszukiwań.
Wesprzyj nas już teraz!
Jezus, posłany przez Ducha Bożego, który „nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża” (J 3, 8), jest dla Nikodema Gościem szczególnym. Wzywa go bowiem do nowego życia, powierzając swojemu rozmówcy, a także nam, zaskakujące zadanie: „Trzeba wam się powtórnie [z góry] narodzić” (w. 7). Oto zaproszenie dla każdego mężczyzny i każdej kobiety, którzy szukają zbawienia! Z tego apelu Jezusa wypływa misja dla całego Kościoła, a zatem także dla wspólnoty chrześcijańskiej w Algierii: narodzić się na nowo z wysoka, to znaczy z Boga. W tej perspektywie wiara przezwycięża ziemskie trudy, a łaska Pana sprawia, że pustynia zakwita. A jednak piękno tej zachęty niesie ze sobą próbę, do której przejścia razem wzywa nas Ewangelia.
Słowa Chrystusa mają bowiem całą siłę obowiązku: musicie narodzić się na nowo z wysoka! Ten imperatyw brzmi w naszych uszach jak polecenie niemożliwe do spełnienia. Słuchając jednak uważnie Tego, który go wypowiada, rozumiemy, że nie chodzi ani o surowy przymus, ani o nacisk, ani tym bardziej o skazanie na porażkę. Wręcz przeciwnie, zobowiązanie wyrażone przez Jezusa jest dla nas darem wolności, ponieważ objawia nam nieoczekiwaną szansę: możemy narodzić się na nowo z góry, dzięki Bogu. Musimy to zatem uczynić zgodnie z Jego wolą miłości, która pragnie odnowić ludzkość, powołując ją do komunii życia, rozpoczynającej się wraz z wiarą. Chrystus prosząc nas o odnowienie od podstaw naszego życia, daje nam również siłę, aby to uczynić. Świadczy o tym dobrze św. Augustyn, który modli się w następujący sposób: „Udziel tego, co nakazujesz – i co chcesz, nakazuj” (Confessiones, X, 29, 40.
Kiedy zatem pytamy się, jak możliwa jest przyszłość sprawiedliwości i pokoju, zgody i zbawienia, pamiętajmy, że stawiamy Bogu to samo pytanie, które zadał Nikodem: czy doprawdy nasza historia może się zmienić? Jesteśmy tak obciążeni problemami, zasadzkami i utrapieniami! Czy naprawdę nasze życie może rozpocząć się od nowa? Tak! To pełne miłości stwierdzenie Pana wypełnia nasze serca nadzieją. Nie ma znaczenia, jak bardzo przygniata nas ból czy grzech: Ukrzyżowany niesie wszystkie te ciężary razem z nami i za nas. Nieważne, jak bardzo zniechęcają nas nasze słabości: właśnie wtedy objawia się moc Boga, który wskrzesił Chrystusa z martwych, aby dać życie światu. Każdy z nas może doświadczyć wolności nowego życia, która płynie z wiary w Odkupiciela. Ponownie św. Augustyn daje nam przykład: patrzymy na niego nie tyle ze względu na jego mądrość, ile ze względu na jego nawrócenie. W tym odrodzeniu, któremu opatrznościowo towarzyszyły łzy matki, św. Moniki, stał się sobą, wołając: „Nie byłoby mnie, Boże mój, zupełnie by mnie nie było, gdyby Ciebie we mnie nie było. A może raczej nie byłoby mnie, gdybym nie istniał w Tobie” (Confessiones, I, 2).
Tak więc chrześcijanie rodzą się z wysoka, odrodzeni przez Boga jako bracia i siostry Jezusa, a Kościół, który karmi ich sakramentami, jest gościnnym łonem dla wszystkich ludów ziemi. Jak przed chwilą słyszeliśmy, Dzieje Apostolskie dają o tym świadectwo, opisując styl, który wyróżnia ludzkość odnowioną przez Ducha Świętego (por. Dz 4, 32-37). Również dzisiaj należy przyjąć i urzeczywistnić ten kanon apostolski, rozważając go jako autentyczne kryterium reformy kościelnej: reformy, która – aby być prawdziwą – zaczyna się w sercu, natomiast żeby stała się skuteczną – winna dotyczyć wszystkich.
W pierwszej kolejności bowiem: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli” (w. 32). Ta duchowa jedność to concordia – to słowo dobrze oddaje wspólnotę serc bijących razem, ponieważ są zjednoczone z sercem Chrystusa. Rodzący się Kościół nie opiera się zatem na umowie społecznej, ale na harmonii w wierze, uczuciach, ideach i wyborach życiowych, czego centrum stanowi miłość Boga, który stał się człowiekiem, aby zbawić wszystkie ludy ziemi.
Po drugie, podziwiamy materialny efekt tej duchowej jedności wierzących: „wszystko mieli wspólne” (w. 32). Wszyscy mają wszystko, uczestnicząc w dobrach każdego jako członki jednego ciała. Nikt nie jest niczego pozbawiony, ponieważ każdy dzieli się tym, co posiada. To braterskie oddanie, przemieniające posiadanie w dar, nie jest utopią – chyba że dla serc, które rywalizują między sobą i dla dusz chciwych dla siebie. Wręcz przeciwnie, wiara w jedynego Boga, Pana nieba i ziemi, jednoczy ludzi według doskonałej sprawiedliwości, która wzywa wszystkich do miłości, to znaczy do umiłowania każdego stworzenia miłością, którą Bóg obdarza nas w Chrystusie. Dlatego zwłaszcza w obliczu ubóstwa i ucisku, podstawowym prawem chrześcijan jest miłość: czyńmy tym, którzy są obok nas, to, co chcielibyśmy, aby nam czyniono (por. Mt 7, 12). Kościół ożywiony tym prawem, które Bóg wpisuje w serca, nieustannie się rodzi, ponieważ tam, gdzie panuje rozpacz, rozpala nadzieję; tam, gdzie jest nędza, niesie godność; tam, gdzie jest konflikt, niesie pojednanie.
Po trzecie, w tekście Dziejów Apostolskich znajdujemy fundament tego nowego życia, które obejmuje ludy każdego języka i kultury: „Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich” (Dz 4, 33). Ożywiająca ich miłość jest nie tyle wymogiem moralnym, ile przede wszystkim znakiem zbawienia: Apostołowie głoszą, że nasze życie może się przemienić, ponieważ Chrystus zmartwychwstał. Pierwszym zadaniem pasterzy – szafarzy Ewangelii, jest zatem dawanie wobec świata świadectwa o Bogu jednym sercem i jedną duszą, tak aby żadne obawy nie deprawowały nas lękiem, a mody nie osłabiały nas kompromisem. Wraz z wami, bracia w biskupstwie, i z wami, prezbiterami, nieustannie odnawiamy tę misję dla dobra tych, którzy są nam powierzeni, aby cały Kościół był w swojej służbie orędziem nowego życia dla tych, których spotykamy.
Najdrożsi chrześcijanie algierscy, pozostańcie na tej ziemi jako pokorny i wierny znak miłości Chrystusa. Świadczcie o Ewangelii prostymi gestami, prawdziwymi relacjami i dialogiem przeżywanym dzień po dniu: w ten sposób dajecie smak i niesiecie światło tam, gdzie żyjecie. Wasza obecność w tym kraju przywodzi na myśl kadzidło: rozżarzone ziarenko, które rozprzestrzenia woń, bo oddaje chwałę Panu, a wielu braciom i siostrom niesie radość i pociechę. To kadzidło jest małym, cennym elementem, który nie stoi w centrum uwagi, ale zachęca nas do zwrócenia naszych serc ku Bogu, dodając nam nawzajem otuchy, abyśmy wytrwali w trudnościach obecnego czasu. Z kadzielnicy naszych serc wznoszą się bowiem uwielbienie, błogosławieństwo i błaganie, rozsiewając miłą woń (por. Ef 5, 2) miłosierdzia, jałmużny i przebaczenia. Na waszą historię składają się: hojna gościnność i wytrwałość w próbie; tutaj modlili się męczennicy, tutaj św. Augustyn miłował swoją owczarnię, z pasją poszukując prawdy i służąc Chrystusowi z żarliwą wiarą. Bądźcie dziedzicami tej tradycji, dając w braterskiej miłości świadectwo o wolności tych, którzy rodzą się z wysoka jako nadzieja zbawienia dla świata.