Po co są wybierani posłowie? Ta odpowiedź mogła niejednego zaskoczyć

Do zaskakujących scen doszło w Sejmie w czasie piątkowego protestu rolników i związkowców. Dziennikarze "Tygodnika Solidarność" nie zostali wpuszczeni do Sejmu za... koszulki krytykujące Zielony Ład. Ale nie to jest w całej sprawie najdziwniejsze.
Piątkową demonstrację można śmiało streścić w haśle "precz z zielonym ładem". I z takim hasłem na koszulce do gmachu Sejmu próbowała - wraz z delegacją "Solidarności" wejść Monika Rutke, dziennikarz "Tygodnika Solidarność". Nie została wpuszczona. Podobna "niespodzianka" spotkała redaktora naczelnego tegoż medium, Michała Ossowskiego.
Okazało się, że najwyższa instancja Sejmu znajduje się... w biurze przepustek. "Tygodnik Solidarność" w mediach społecznościowych opublikował film z zajścia. Z relacji możemy się dowiedzieć m.in., że Sejm nie jest miejscem przeznaczonym do tego, aby prezentować w nim swoje opinie polityczne.
Dlaczego? Warto zacytować tu fragment rozmowy jaka miała miejsce w biurze przepustek:
- Po to są wybierani posłowie, żeby za nas wyrażać poglądy. Rozumie Pan? – ocenił pracownik biura.
- Nie – odpowiedział redaktor Ossowski.
– Po to były demokratyczne wybory, że teraz mamy ich i oni wyrażają nasze poglądy – wyjaśnił urzędnik.
Szczęśliwie, swoje poglądy mogli jeszcze mieć przedstawiciele "S", którzy spotkali się z Marszałkiem Sejmu. Przewodniczący związku, Piotr Duda miał na sobie tą samą "zakazaną koszulkę".
Źródło: Tygodnik Solidarność, dorzeczy.pl
MA







