Jan Paweł II w obronie teologii moralnej. 6 głównych błędów potępionych w encyklice „Veritatis splendor”

Teologii moralnej Jan Paweł II poświęcił swoją encyklikę Veritatis splendor („Blask prawdy”). Przypomniał w niej o podstawowych zasadach moralności chrześcijańskiej i wskazał błędy podważające nauczanie Kościoła.
Kryzys teologii moralnej w XX wieku
Wiek XX to niewątpliwie czas wielu błędów w dziedzinie teologii moralnej. To właśnie w II połowie tego stulecia coraz bardziej szerzył się relatywizm moralny, który nie uznawał jednoznacznego dobra i zła, co jak nietrudno się domyślić było pochodną modernizmu. Innym niebezpieczeństwem była opcja fundamentalna, czyli pogląd, że dopóki człowiek ukierunkowuje swoje życie na Boga, to jego grzechy się nie liczą. Trzeba również wspomnieć o poglądzie, że przykazania są rzekomo zbyt trudne do zachowywania, oraz o słynnym „cel uświęca środki”.
Do odnowy teologii moralnej wezwał Sobór Watykański II, jednak przygotowany wówczas przez specjalną komisję projekt dokumentu został odrzucony przez ojców soborowych jako nieadekwatny. A ponieważ nie byli w stanie opracować nowego tekstu, kwestię teologii moralnej i wydania odpowiedniego dokumentu w tej sprawie pozostawiono późniejszym papieżom.
Tego zadania podjął się najpierw św. Paweł VI, wydając 1968 roku encyklikę Humanae vitae o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego. Papież bronił nauczania Kościoła w tej kwestii i jednoznacznie potępił jakiekolwiek praktyki antykoncepcyjne.
Z kolei św. Jan Paweł II postanowił w encyklice Veritatis splendor dokonać głębszej refleksji w dziedzinie teologii moralnej i omówić jej fundamentalne prawdy. Przypomniał kryteria podziału grzechów na lekkie i ciężkie (czyli śmiertelne). Podkreślił także, że dobro lub zło konkretnego czynu zależą zarówno od przedmiotu działania, jak i od intencji danej osoby, okoliczności oraz konsekwencji. Ponadto poruszył temat ludzkiej wolności.
Jednak jednym z najważniejszych celów tego dokumentu było wskazanie i odrzucenie błędnych koncepcji moralnych rozpowszechnionych w XX wieku. Wśród najistotniejszych zagadnień omawianych przez papieża znalazły się: fałszywie rozumiana autonomia sumienia, relatywizm moralny, ewolucjonizm dogmatyczny, podwójny status prawdy moralnej, opcja fundamentalna i przekonanie, że cel uświęca środki.
Błąd #1: fałszywie rozumiana autonomia sumienia
Jednym z podejmowanych przez św. Jana Pawła II zagadnień była kwestia sumienia i tego, co należy rozumieć przez fakt, że dokonuje ono osądów moralnych. Papież zwrócił uwagę na szerzący się wówczas błąd, którego zwolennicy twierdzili, że sumienie jest ostatecznym trybunałem rozstrzygania dobra i zła.
Do tezy o obowiązku kierowania się własnym sumieniem niesłusznie dodano tezę, wedle której osąd moralny jest prawdziwy na mocy samego faktu, że pochodzi z sumienia. (...) Powstała tendencja, by przyznać sumieniu jednostki wyłączny przywilej autonomicznego określania kryteriów dobra i zła oraz zgodnego z tym działania. Wizja ta łączy się z etyką indywidualistyczną, według której każdy człowiek staje wobec własnej prawdy, różnej od prawdy innych. Posunięty do skrajnych konsekwencji, indywidualizm prowadzi do zaprzeczenia samej idei natury ludzkiej – pisał papież (VS 32).
Tymczasem Jan Paweł II podkreślił, że sumienie nie ustanawia samodzielnie norm moralnych ani nie decyduje arbitralnie o tym, co jest dobre, a co złe. Jego zadaniem jest rozpoznawanie prawdy moralnej i wydawanie osądu na temat konkretnego ludzkiego działania w jej świetle. Dlatego sumienie wymaga nieustannej formacji, która pomaga właściwie rozeznawać dobro i unikać zła. Dokonuje się ona między innymi poprzez zgłębianie Pisma Świętego oraz poznawanie nauczania Kościoła.
Błąd #2: relatywizm moralny
Jeszcze większym XX-wiecznym błędem było całkowite odrzucanie istnienia norm moralnych wypływających z Objawienia Bożego.
Jan Paweł II wskazał, że niektórzy teologowie moralni – wbrew nauczaniu Kościoła – rozróżniali „porządek zbawienia”, dotyczący relacji człowieka z Bogiem i dążenia do zbawienia, oraz „porządek etyczny”, dotyczący konkretnych czynów człowieka i jego relacji ze światem. Uznawali te dwie sfery za odrębne, co doprowadziło ich do wniosku, że Objawienie Boże nie zawiera uniwersalnych prawd moralnych.
Doszli do stwierdzenia, że Boże Objawienie nie zawiera żadnej konkretnej i określonej treści moralnej, trwale i powszechnie obowiązującej: Słowo Boże miałoby moc wiążącą jedynie jako zachęta, ogólnikowe napomnienie, które później tylko autonomiczny rozum musi sam wypełnić konkretną treścią, ustanawiając normy moralne rzeczywiście „obiektywne”, tzn. dostosowane do określonej sytuacji historycznej – zauważył Jan Paweł II (VS 37).
Takie podejście prowadzi w konsekwencji do odrzucenia nie tylko norm moralnych zawartych w Objawieniu, lecz także autorytetu doktrynalnego Kościoła.
Papież wyjaśnił, że rozdzielenie „porządku zbawienia” od „porządku etycznego” jest niezgodne z nauczaniem katolickim. Już w chwili stworzenia Bóg obdarzył bowiem człowieka prawem naturalnym, które jest światłem rozumu wszczepionym przez Boga w ludzką naturę. Dzięki niemu człowiek może rozpoznawać, co należy czynić, a czego unikać. Prawo to nazywamy naturalnym, ponieważ rozum, który je rozpoznaje i ogłasza, należy do ludzkiej natury.
Ojciec Święty przywołał słowa swojego poprzednika, Leona XIII, który pisał, że „prawo naturalne zostało wypisane i wyryte w duszy wszystkich ludzi i każdego człowieka, nie jest to bowiem nic innego, jak sam ludzki rozum, który nakazuje nam czynić dobro i zabrania grzeszyć”.
Aby pomóc człowiekowi w pełniejszym rozpoznawaniu dobra i zła, Bóg obdarzył go również darem Objawienia i wiarą. Objawienie obejmuje prawdy, które Bóg objawił o sobie w Piśmie Świętym, Tradycji oraz przez Wcielenie swojego Syna. Jednym z pierwszych wyrazów tego Objawienia było przekazanie Dziesięciu Przykazań i innych przepisów Narodowi Wybranemu. Z kolei w Nowym Testamencie Bóg, przyjmując ludzką naturę, przyszedł na ziemię i obdarzył ludzkość Nowym Prawem, zapisanym przede wszystkim na kartach Ewangelii.
Zadanie interpretacji reguł moralnych zawartych w Objawieniu Chrystus „powierzył Apostołom i ich następcom, zapewniając im specjalną pomoc Ducha prawdy” (VS 25).
Błąd #3: ewolucjonizm dogmatyczny
Trzecią grupę błądzących stanowią ci, którzy choć uznają istnienie norm moralnych objawionych przez Boga, to twierdzą, że ich obowiązywanie może zmieniać się w zależności od kontekstu kulturowego i historycznego. W konsekwencji coś, co było uznawane za złe w czasach apostolskich, niekoniecznie musiałoby być złe również dzisiaj. Takie podejście podważa niezmienność prawa moralnego i jest częścią herezji ewolucjonizmu dogmatycznego, wynikającej z modernizmu.
Prawda jest jednak inna: normy moralne zachowują swoją moc obowiązującą niezależnie od zmieniających się warunków historycznych. I tak choćby słowa Chrystusa: „Kto oddala żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo” (por. Mt 19,9) nie straciły na aktualności. Ich znaczenie nie ograniczało się do czasów, w których Zbawiciel nauczał, lecz pozostaje aktualne także dzisiaj. Nie zmieniają tego ani postęp technologiczny, ani przemiany cywilizacyjne.
Jan Paweł II podkreślił, że choć człowiek zawsze żyje w określonej kulturze, to jednocześnie jego natura wykracza poza uwarunkowania kulturowe. Możliwy jest zatem rozwój rozumienia prawa moralnego, ale nie zmiana jego istoty.
Ta prawda prawa moralnego, podobnie jak prawda „depozytu wiary”, ujawnia się stopniowo w ciągu stuleci: wyrażające ją normy w swej istocie pozostają w mocy, muszą jednak być uściślane i definiowane „eodem sensu eademque sententia” [w tym samym sensie i w tym samym znaczeniu – red.] w świetle historycznych okoliczności przez Magisterium Kościoła, którego decyzję poprzedza i wspomaga proces ich odczytywania i formułowania, dokonujący się w umysłach wierzących i w ramach refleksji teologicznej – wyjaśnił papież (VS 53).
Błąd #4: podwójny status prawdy moralnej
Kolejny błąd omawiany przez Jana Pawła II polega na uznawaniu, że choć objawione prawo moralne istnieje i jest niezmienne, to w pewnych sytuacjach można od niego odstąpić. Zwolennicy tego poglądu przypisują prawdzie moralnej rzekomo „podwójny status”. Pierwszy określają jako doktrynalny lub abstrakcyjny, i odnosi się on do ogólnych zasad moralnych. Drugi zaś nazywają egzystencjalnym lub pastoralnym, i dotyczy on konkretnych sytuacji życiowych.
Ujęcie to, uwzględniające okoliczności i sytuację, mogłoby dostarczać uzasadnień dla wyjątków od reguły ogólnej i tym samym pozwalać w praktyce na dokonywanie z czystym sumieniem czynów, które prawo moralne uznaje za wewnętrznie złe. W ten sposób wprowadza się w niektórych przypadkach rozdział lub nawet opozycję między doktryną wyrażoną przez nakaz o znaczeniu ogólnym a normą indywidualnego sumienia, które w praktyce miałoby stanowić ostateczną instancję orzekającą o dobru i złu – zauważył Ojciec Święty (VS 56).
Papież wskazał, że na tej podstawie próbuje się uzasadnić istnienie rzekomych „pastoralnych” rozwiązań, sprzecznych z Magisterium Kościoła, a także usprawiedliwiać łamanie zakazów w nim zawartych, które w tym ujęciu nie miałyby obowiązywać bezwzględnie.
Tezy te podważają samą tożsamość sumienia w jego relacji do wolności człowieka i prawa Bożego – podkreślił święty papież (VS 56).
Błąd #5: opcja fundamentalna
Piątym błędem jest popularna w XX wieku koncepcja opcji fundamentalnej. Jej zwolennicy twierdzą, że dopóki człowiek zasadniczo ukierunkowuje swoje życie na Boga, to popełniane przez niego pojedyncze grzechy ciężkie nie skazują go na wieczne potępienie. W tym ujęciu pojęcia dobra i zła moralnego odnoszą się jedynie do całościowego wyboru człowieka – opowiedzenia się za Bogiem lub odrzucenia Go. Co zaś tyczy się konkretnych, codziennych wyborów, zwolennicy tej teorii używają jedynie pojęć słuszności i niesłuszności, rezygnując z oceny moralnej danych czynów.
W ten sposób wewnątrz rzeczywistości ludzkiego działania zarysowuje się jakby podział na dwie płaszczyzny moralności: na porządek dobra i zła, zależny od woli, oraz sferę konkretnych czynów, które oceniane są jako moralnie słuszne lub niesłuszne wyłącznie na podstawie technicznego obliczenia proporcji między dobrem i złem, „przed-moralnym” lub „fizycznym”, które jest rzeczywistym następstwem czynu. Podział ten sięga tak daleko, że konkretne działanie, nawet będące skutkiem wolnej decyzji, rozpatruje się jako proces czysto fizyczny, nie zaś w kategoriach właściwych dla czynu ludzkiego. Skutkiem takiego ujęcia jest ograniczenie moralnej oceny osoby w oparciu o dokonaną przez nią opcję fundamentalną, wyłączając z tej oceny, całkowicie lub częściowo, poszczególne czyny i konkretne zachowania – pisał św. Jan Paweł II (VS 65).
Papież zauważył, że gdyby koncepcja opcji fundamentalnej była prawdziwa, wówczas „człowiek miałby pozostawać moralnie dobrym, trwać w łasce Bożej i osiągnąć własne zbawienie, nawet gdyby poprzez niektóre swoje czyny sprzeciwiał się świadomie i w rzeczy ważnej przykazaniom Bożym przedstawionym na nowo przez Kościół” (VS 68). Oznaczałoby to, że nawet po popełnieniu grzechu ciężkiego człowiek nie zrywałby relacji z Bogiem, jeśli tylko prawdziwie kocha Go w swoim sercu. Tymczasem świadoma decyzja o popełnieniu grzechu ciężkiego już jest zaprzeczeniem tej miłości.
Ojciec Święty podkreślił, że podstawowy wybór Boga i przyjęcie radykalnych zobowiązań wobec Niego – będące odpowiedzią na wezwanie Chrystusa „Pójdź za Mną” – mają oczywiście fundamentalne znaczenie. Nie można jednak oddzielać ich od konkretnych czynów i codziennych decyzji. Co więcej, to właśnie poprzez te decyzje urzeczywistnia się wybór Boga dokonany przez człowieka.
W rzeczywistości człowiek nie idzie na zatracenie tylko na skutek niewierności wobec tej opcji fundamentalnej, poprzez którą „z własnej woli cały powierza się Bogu”. Za każdym razem, gdy świadomie popełnia grzech śmiertelny, obraża Boga, który nadał mu prawo i tym samym staje się winnym wobec całego prawa (…); choć zachowuje wiarę, traci „łaskę uświęcającą”, „miłość”, i „szczęśliwość wieczną” „Raz otrzymaną łaskę usprawiedliwienia – naucza Sobór Trydencki – można utracić nie tylko na skutek niewierności, która prowadzi aż do utraty wiary, ale także przez jakikolwiek inny grzech śmiertelny” – przypomniał Jan Paweł II (VS 68).
Błąd #6: cel uświęca środki
Szóstym wreszcie błędem jest przekonanie, że cel uświęca środki. Jan Paweł II stanowczo odrzucił tę zasadę i przypomniał, że nigdy nie wolno popełniać czynów wewnętrznie złych (intrinsece malum – czyli takich, które są złe w każdej okoliczności), nawet jeśli miałyby one prowadzić do osiągnięcia dobrego rezultatu.
Nie można zatem usprawiedliwiać czynów moralnie niedopuszczalnych samym powołaniem się na ich spodziewane korzystne skutki. Ocena moralna nie zależy bowiem wyłącznie od celu, jaki chce osiągnąć działający. Papież przytoczył w tym kontekście słowa św. Tomasza z Akwinu:
Zdarza się często – pisze znowu Akwinata – że człowiek działa w dobrej intencji, ale bez duchowego pożytku, ponieważ zabrakło mu prawej woli; dzieje się tak wówczas, gdy na przykład ktoś kradnie, aby nakarmić biednego: w tym przypadku, chociaż intencja jest dobra, brakuje prawości woli. W konsekwencji, nie można usprawiedliwić żadnego złego czynu dokonanego w dobrej intencji: „A czyż mamy (jak nas powtarzają i jak niektórzy powiadają, że mówimy) czynić złe rzeczy, aby z nich wyszły dobre? Potępienie takich jest sprawiedliwe” (por. Rz 3, 8) – pisał Jan Paweł II (VS 78).
Powołując się na nauczanie Soboru Watykańskiego II, papież wymienił szereg czynów, których nie można zaakceptować w żadnych okolicznościach:
Sam Sobór Watykański II, mówiąc o szacunku należnym ludzkiej osobie, wymienia wiele przykładów takich czynów: „Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, wysiłki w kierunku przymusu psychicznego; wszystko, co ubliża godności ludzkiej, jak nieludzkie warunki życia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i młodzieżą, a także nieludzkie warunki pracy, w których traktuje się pracowników jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby; wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażają cywilizację ludzką, bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy” – podkreślił Ojciec Święty (VS 80).
Znaczenie encykliki
Encyklika Veritatis splendor, ogłoszona 6 sierpnia 1993 roku, miała ogromne znaczenie dla Kościoła. Wobec pojawiających się teorii podważających podstawowe zasady katolickiej teologii moralnej konieczne stało się jasne przedstawienie stanowiska Kościoła oraz wskazanie błędów, które zagrażały integralności jego nauczania.
Należy docenić wkład zarówno św. Pawła VI, jak i św. Jana Pawła II, którzy poprzez swoje encykliki bronili katolickiej teologii moralnej przed koncepcjami podważającymi jej fundamenty. Humanae vitae potwierdziła nauczanie Kościoła w kwestii przekazywania życia ludzkiego, natomiast Veritatis splendor przedstawiła szerszą refleksję nad podstawami moralności chrześcijańskiej.
Niestety, nauczanie obu papieży bywa dziś pomijane, a wielu katolików w swoim codziennym życiu postępuje w sposób sprzeczny z zawartymi w nim wskazaniami. Nie brakuje osób, które deklarują przywiązanie do Kościoła, a jednocześnie odrzucają te elementy jego nauczania, które uznają za zbyt wymagające lub niedostosowane do współczesnych realiów.
Warto sięgnąć po papieskie encykliki – a św. Jan Paweł II pozostawił ich po sobie cały szereg – aby lepiej poznać i zrozumieć nauczanie Kościoła. Trudno żyć zgodnie z zasadami, których się nie zna lub których znaczenia się nie rozumie. Sama lektura nie gwarantuje oczywiście zmiany postępowania, ale może być pierwszym krokiem ku refleksji i wcielaniu nauczania Kościoła we własne życie.
Adrian Fyda







