27 lipca 2018

Rozmiękcza naukę Kościoła – wystąpi na Spotkaniu Rodzin. Kim jest o. Martin SJ?

(fot. YouTube)

Ojciec James Martin SJ wystąpi w charakterze głównego prelegenta na Światowym Spotkaniu Rodzin (World Meeting of Families) w sierpniu 2018 roku w Dublinie. Trudno o bardziej kontrowersyjnego gościa. Wszak brylujący w mediach jezuita to znany propagator rozmiękczania katolickiej nauki o homoseksualizmie!

 

Urodzony w 1960 roku James Martin przyjął święcenia kapłańskie w 1999 roku, już jako członek zakonu jezuitów. Wielokrotny gość programów telewizyjnych i autor książek pełni funkcję redaktora jezuickiego magazynu „America”. W 2017 roku Amerykanin przyjął konsulatora papieskiego Sekretariatu Komunikacji.

 

Duchowny nie kryje się ze swoimi poglądami na homoseksualizm. 5 września 2017 roku na Uniwersytecie Fordham ojciec Martin twierdził, że stanowi on „formę miłości”. Z kolei 2 października 2017 roku za skandaliczną uznał odmowę uznania młodego chłopca za dziewczynkę przez katolicką parafię. Dziecko ochrzczone jako chłopiec chciało pobierać w parafii nauki jako dziewczyna.

Na domiar złego 29 sierpnia 2017 roku ojciec Martin w rozmowie z pewnym homoseksualistą wyraził nadzieję na zmianę nauki Kościoła. – Mam nadzieję, że w ciągu 10 lat będziesz mógł pocałować (w kościele-przyp.red.) swojego partnera lub wkrótce twojego męża – powiedział do osoby w samcołożniczym związku.

 

Mało tego! 12 grudnia 2017 roku liberalny jezuita posunął się do udostępnienia na Twitterze bluźnierczej przeróbki wizerunku Matki Bożej z Guadelupe. Sporządzone przez feministyczną „artystkę” Yolandę Lopez „dzieło” przedstawiało Matkę Bożą wymachującą wężem i depczącą anioła. Interpretacja „artystki” jest zdumiewająca: wąż reprezentował seksualność, a deptany anioł – patriarchat.

 

Niemniejsze zdumienie budzi określenie przez ojca Martina skrytykowanej przez Kongregację Nauki Wiary siostry Jeannine Gramick mianem świętej. Wszystko z powodu – jakżeby inaczej – homoseksualnego aktywizmu zakonnicy w grupie New Ways Ministry. To właśnie ta organizacja wyróżniła ojca Jamesa Martina 30 października 2016 roku nagrodą „Bridge Building Award” („Nagroda za Budowanie Mostu”).

 

Ojciec James Martin zasłynął także z publikacji książki „Budując most” w 2017 roku. Nakłania ona – jakże by inaczej – do złagodzenia stosunku Kościoła do mniejszości seksualnych. To duży esej powstały na podstawie przemówienia wygłoszonego po odebraniu nagrody.

 

Chwalcy i krytycy

Zarówno książka jak i sama postać liberalnego jezuity wywołują sprzeczne reakcje. Amerykański kardynał Kevin Farrel, szef dykasterii do spraw świeckich, rodziny i życia określił promującą katolicko-homoseksualne zbliżenie publikację ojca Martina mianem „bardzo potrzebnej”. Przekonywał, że pomoże ona przywódcom Kościoła okazać „bardziej miłosiernie podejście wobec społeczności LGBT”.

 

Odważna, prorocza i inspirująca książka ojca Martina stanowi istotny krok w zachęcaniu przywódców Kościoła do posługi z większym współczuciem, przypominając katolikom LGBT, że są tak samo częścią naszego Kościoła, jak inni katolicy – mówił zaś kardynał Joseph Tobin, arcybiskup Newark. Z kolei biskup Robert McElory z San Diego przekonywał, że jezuita pomaga w zastąpieniu „kultury wyobcowania” „kulturą miłosiernego włączenia”.

 

Nie wszyscy jednak głaskali postępowego jezuitę po głowie. Swojego stanowiska nie krył prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Robert Sarah. Określił on jezuitę „jednym z najbardziej jawnych krytyków katolickiego przesłania dotyczącego seksualności” (Wall Street Journal sierpień 2017). – Ludzie przemawiający w imieniu Kościoła, muszą być wierni naukom Chrystusa, a te są niezmienne – powiedział stanowczo w wywiadzie dla „WSJ”.

 

Postać Jamesa Martina budzi także kontrowersje świeckich katolików. 15 lutego 2018 roku pod wpływem protestów organizacji „TFP” (Tradycja, Rodzina, Własność) wykład jezuity przeniesiono z Matki Bożej z Lourdes w Whitehouse Station (stan New Jersey) do świeckiego miejsca. Portal Life Site News zauważył wówczas, że było to już czwarte w ostatnich miesiącach odwołanie lub zmiana miejsca wystąpienia ojca Martina. Wszystko z powodu jego trudnych do pogodzenia z ortodoksją poglądów.

 

Teologia homo-wyzwolenia

Krytyczną analizę książki „Budując most” przeprowadził Luiz Sérgio Solimeo, również związany z ruchem TFP. Stwierdził, że ojciec Martin unika rozróżniania na osoby homoseksualne walczące ze swoimi tendencjami i aktywnych homodziałaczy. W efekcie katechizmowe słowa o konieczności traktowania osób homoseksualnych z „szacunkiem, współczuciem i delikatnością” oraz unikania względem nich „jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji” odniósł do działaczy na rzecz mniejszości seksualnych.

 

Zdaniem konserwatywnego publicysty (TFP.org 24.01.2018), ojciec Martin zaczerpnął swoje idee z teologii wyzwolenia – dążącej do pogodzenia Kościoła z marksizmem. Zamiast robotników za ciemiężonych i cierpiących za świat uznał jednak homoseksualistów. „Innymi słowy, tak jak Chrystusem pogardzano, odrzucono i ofiarowano na krzyżu dla zbawienia ludzi, tak też kierujący się wadą homoseksualizmu lub buntujący się przeciw wrodzonej płci (nadanej rzeczywiście przez Boga) są źle rozumiani, wyrzuceni, bici i pluci. To ofiary, podobnie jak inni Chrystusowie cierpiące za pozostałych ludzi” (sic!!!).

 

Na pastwę bezecnych namiętności

Książkę „Budując Most” skrytykował także arcybiskup Filadelfii Charles Chaput. Na łamach portalu archidiecezji catholicphilly.com podkreślił, że James Martin zdaje się zapominać o istotnej różnicy między ludźmi uznającymi homoseksualizm za grzech a akceptującymi go. Przywołał słowa świętego Pawła z Listu do Rzymian: „[…] choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce” (Rz 1; 21). „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie”.

 

Zgodnie z tymi słowami osoby żyjące w nieczystych związkach potrzebują zatem nawrócenia, a nie zagłaskiwania. Trudno się z tym nie zgodzić. Miłość do grzesznika musi bowiem iść w parze z nienawiścią do grzechu. Tymczasem uczynki homoseksualne stanowią grzech wołający o pomstę do nieba. Utwierdzanie w nim bliźniego naraża go na wieczne potępienie. Nawet, a wręcz przede wszystkim, jeśli czynią to szanowani duchowni zapraszani na prestiżowe konferencje.

 

Marcin Jendrzejczak

 

ZOBACZ TEŻ:

„Nie” dla pro-homoseksualnego jezuity na Światowym Spotkaniu Rodzin. Katolicy protestują

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie