Dzisiaj

Starość w dobie kultu młodości. Dlaczego wnukom potrzebni są dziadkowie?

(Oprac. PCh24.pl)

W świecie, w którym młodość i perfekcyjny wygląd stają się miarą wartości człowieka, starość jawi się jako czas, w którym starty przeważają nad korzyściami. Tymczasem jesień życia można przeżywać jako moment godnego zejścia ze sceny po to, aby zebrane owoce wysiłków podjętych wiosną, zgromadzonych latem, a następnie przetworzone i przygotowane wykorzystać w okresie zimowym. Tak przeżywany zmierzch egzystencji owocny jest nie tylko dla tych, którzy się z nim zmagają, ale też dla dorastającego pokolenia. Ci, którzy skorzystali z czasu, by zrozumieć samego siebie, mogą pomóc tym, którzy jeszcze niewiele pojmują. Ta oczywista niegdyś prawda z trudem przenika dziś do umysłów młodych, którzy chcą być „Forever Young”.

Gdy przed dwoma laty na platformie cyfrowego giganta pojawił się krótki materiał wideo przedstawiający uczestników 65. ceremonii wręczenia Nagród Akademii Filmowej, popularnie zwanej Oscarami, w oku niejednego internauty mogła pojawić się łezka. W uchwyconej przez kamery scenerii skąpanej światłem kalifornijskiego słońca dostrzec możemy twarze ludzi, których nazwiska wpisały się na trwałe w złotą erę amerykańskiego kina rozrywkowego lat 90-tych ubiegłego wieku. Dla pokolenia dorastającego w tym czasie aktorzy formatu takiego jak Tom Hanks, Mel Gibson, Robin Williams, John Travolta, Jackie Chan, Tom Cruise czy Bruce Willis uosabiają nie tylko pewną epokę istnienia Hollywood, ale też okres własnej historii.

Najbardziej rzucającym się w oczy motywem tego nagrania jest młodość gwiazd ówczesnej branży filmowej. Nieprzypadkowo zatem rytm zmieniających się kadrów współgra z przebojem zespołu Alphaville pt. „Forever Young”. Po upływie ponad trzech dekad niektóre spośród zaproszonych wówczas na galę sław możemy oglądać już tylko na ekranie. Zdecydowana większość z pozostałych zmieniła się nie do poznania. Z tego powodu wielu miłośników tamtego kina odczuwa dzisiaj jakiś rodzaj straty. Świadczą o tym nostalgiczne wpisy w sekcji komentarzy pod filmem dostępnym na YouTube. W jednym z nich możemy przeczytać: „Czas mija dla nas wszystkich. Takie jest życie!” (O tempo passa para todos nós. É a vida!).

Wesprzyj nas już teraz!

Starość, mimo że odwieczna i nieunikniona, jawi się w kontekście przywołanej relacji wideo jako coś nieatrakcyjnego. W dobie kultu młodości ten etap człowieczej egzystencji przedstawiany jest przez pryzmat strat, które zdają się przeważać nad korzyściami. Wynika to głównie z mankamentów cielesności dokuczliwie odczuwanych szczególnie w tym okresie życia. Mówią nam o nich zarówno starzejący się ludzie, jak i wszędobylskie reklamy farmaceutyków. Tym samym jesień życia postrzegana może być jako „przekleństwo” człowieka uwięzionego w zużytym, niesprawnym kombinezonie. Tak uproszczone ujęcie starości redukuje ludzki żywot do fizjologicznych stanów. W rezultacie kategorią nadrzędną we współczesnym systemie wartości stała się wygoda i komfort, co sprawia, że naturalne ograniczenia ciała w starszym wieku są odbierane jako uciążliwe i niepożądane.

Nieodłącznym elementem takiego stanu rzeczy jest powstały w jego wyniku społeczny wizerunek starości. Osoby w podeszłym wieku widziane są coraz częściej jako „obciążenie”, „problem” czy „ograniczenie”. By ustrzec się przed taką łatką, niektórzy poddają się swoistej autoagresji, której celem jest idealny wygląd. Zabiegom upiększającym ciało wtórują producenci kosmetyków, przemawiający do potencjalnych klientów za pomocą komunikatów promocyjnych i kampanii marketingowych. Nikogo nie dziwią już ukute przez twórców reklam hasła: „bądź zawsze młoda z L’Oréal”.

Konsekwencją działań mających na celu promowanie walki z widocznymi oznakami zmian związanych z wiekiem jest aprobowanie wyłącznie takich przedstawień starości, które ukazują ten etap życia jako okres aktywny, pełen wigoru i energii życiowej. Stąd niedoskonałości w wyglądzie i brak sprawności ciała przestają być zjawiskiem naturalnym. W coraz większym stopniu zaczynają być uznawane za przejaw zaniedbań, a także lenistwa. Zatem wizerunek starszego człowieka nie wpasuje się już w kwestię indywidualnego wyboru, do którego każdy powinien mieć prawo, lub splotu czynników, lecz przymusu dyktowanego przez galerię idealnych ciał mieszkających w kolorowej, wiecznie młodej krainie szczęśliwości, czyli w wykreowanym przez mass media świecie.

Do wpasowania się w panujące wymogi zachęcane, a nawet przymuszane, są w głównej mierze kobiety. W dominującym w mediach przekazie panie postrzegane są bowiem jako obiekt spojrzeń dla innych. Nieistotne zdają się być przy tym kobiece uzdolnienia, potrzeby czy predyspozycje, podstawowym czynnikiem definiującym dzisiaj tożsamość kobiety stał się bezwzględnie wygląd.

Przykładem sformułowań wymuszających dyscyplinowanie starzejącego się ciała są komentarze zamieszczone pod opublikowanym niedawno na Instagramowym koncie Rachel Ward materiale wideo. 68-letnia aktorka, znana z głównej roli w słynnej produkcji pt. „Ptaki ciernistych krzewów”, znalazła się w ogniu krytyki z powodu starczego oblicza. Internauci komentujący film, w którym Australijka promuje własną farmę bydła, twierdzili, że wygląda na starszą niż wskazuje na to jej metryka, jednocześnie zastanawiali się, dlaczego była gwiazda kultowego serialu nie zrobiła nic, by wyglądać młodziej.

Gdy za pokrzywdzoną w ten sposób ujęli się fani, Ward zareagowała, mówiąc: „Drodzy ci z was, którzy odpowiedzieliście na zamieszanie wokół trolli krytykujących mój wygląd, dziś starałam się wyglądać trochę lepiej. (…) chciałam tylko powiedzieć: nie bójcie się starzenia. To wspaniały okres w życiu. W wieku 60 lat jestem bardziej spełniona niż kiedykolwiek i nie mam żadnych wyrzutów sumienia, zostawiając za sobą młodość i urodę. Nie jestem już młoda, ale jestem bardzo szczęśliwa. Późniejsze lata należy celebrować i przyjmować z radością. Poczekajcie, aż sami tam dotrzecie. Mają tyle innych darów do zaoferowania, o których nawet nie macie pojęcia, dopóki ich nie doświadczycie”.

Na przykładzie przywołanej historii widzimy wyraźnie, że chodzi nie tyle o zachowanie młodości, wszak zatrzymać jej się nie da, ile o kultywowanie młodzieńczości, czyli samego młodego wyglądu. Obawa przed naturalnym procesem starzenia się ciała, a także towarzyszące temu poddawanie się kuracjom odmładzającym, prowadzi w konsekwencji do fałszowania prawdy o ludzkiej cielesności. Ta zaś przypomina o nieuchronności śmierci. Zatem pogoń za atrakcyjną powierzchownością może sprawić, że ludzie przestaną dbać o sprawy, które dla poprzednich pokoleń były naprawdę ważne.

Dostrzec to zresztą możemy, śledząc losy starszej daty celebrytów. Nienaturalnie wyrzeźbione sylwetki czy naciągnięta do granic możliwości skóra na twarzy znamionują przesadną wręcz troskę o zewnętrzną prezencję. Dążenie do promowanego w mediach ideału ma jednak swoją cenę. Skupiając się na podtrzymywaniu pozorów młodości, ludzie ci tracą zarówno czas, jak i uwagę potrzebne do gromadzenia autentycznych, indywidualnych doświadczeń życiowych, z których wyrasta życiowa mądrość.

Nie wszyscy, na szczęście, dali się uwieść panującym w tym świecie trendom, o czym świadczy cytowana powyżej wypowiedź australijskiej aktorki. Rachel Ward, porzuciwszy gonitwę za wykorzystaniem „ostatniej szansy”, zdaje się żyć według jednego ze wskazań „dezyderatu”, które brzmi: „przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyzbywaj się praw młodości”.

Z długim życiem wiąże się bowiem konieczność przyjęcia perspektywy starzenia się, niedołężnienia i umierania. Spojrzenie na rzeczywistość w ten sposób pozwala skierować wzrok ku Niebu, a to oznacza wypadnięcie z biegu po sukces i towarzyszący mu prestiż i rezygnację z konkurowania z rywalami o pierwsze miejsce w szeregu. Jesień życia można przeżywać zatem jako moment godnego zejścia ze sceny po to, aby zebrane owoce wysiłków podjętych wiosną, zgromadzonych latem, a następnie przetworzone i przygotowane wykorzystać w okresie zimowym.
By móc spojrzeć z dystansu na doświadczenia dotychczasowych etapów istnienia, wcześniej niespójne i chaotyczne, uporządkować je we wspomnieniach i znaleźć w nich ten sens, który wynika z naszej tożsamości. Wszak, jak powiadają, „druga połowa życia dana została nam po to, żeby zrozumieć pierwszą”.

Tak przeżywany zmierz egzystencji owocny jest nie tylko dla tych, którzy się z nim zmagają, ale też dla dorastającego pokolenia. Ci, którzy skorzystali z czasu, by zrozumieć samego siebie, mogą pomóc tym, którzy jeszcze niewiele pojmują. Ta oczywista niegdyś prawda z trudem przenika dziś do umysłów młodych, którzy chcą być „Forever Young”. Jako że pragnienie to zakłada wiarę w brzemienne w konsekwencjach kłamstwo, powinnością starszych wiekiem jest mówić młodzieży o tym, że starość sama w sobie nie jest ciężarem; ciężarem jest źle przeżyte życie.

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

5 powodów, dla których katolik powinien szanować babcie i dziadków

Dzień Babci i Dziadka. Poznaj 4 filmy, które zachęcają do budowania międzypokoleniowych więzi

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie