12 kwietnia 2012

Benoît Joseph Labre urodził się we francuskiej miejscowości Amettes jako jedno z piętnaściorga dzieci zamożnej rolniczej rodziny. Jako dziecko został oddany na naukę do szkoły parafialnej, zaś w wieku dwunastu lat kontynuował edukację prywatnie pod kierunkiem swego stryja księdza Józefa Labre, który był rektorem kościoła w Erinie. Benedykt wcześnie poczuł, iż nie jest powołany do zwyczajnego życia, jakie prowadzą jego bliscy… Już jako dziecko odnajdywał większy niż jego rówieśnicy pociąg do życia duchowego, a w wieku szesnastu lat był zdeterminowany, że chce wstąpić do zakonu i zupełnie stracił zapał do nauki.

Chęć oddania się życiu zakonnemu nie zaowocowała jednak tak jak myślał wybraniem swojej drogi życiowej – Pan Bóg miał dla niego inny plan, do którego realizacji Święty doszedł po latach poszukiwań. Najprzód nie przyjęli go do zgromadzenia kartuzów, potem próbował szczęścia u trapistów, gdzie również nie zagrzał miejsca, aż w końcu trafił do cystersów – tutaj spędził trochę więcej czasu w nowicjacie, ale wkrótce również został wydalony z orzeczeniem, iż nie nadaje się do życia zakonnego. Młody, dwudziestojednoletni zapaleniec nie ustawał jednak w swoich staraniach. Wyruszył do Loreto odwiedzić domek nazaretański Najświętszej Maryi Panny, w Asyżu wstąpił do trzeciego zakonu świętego Franciszka, dalej zaś podążył w kierunku Rzymu, aby w samej stolicy chrześcijaństwa szukać odpowiedniego dla siebie domu zakonnego.

Wreszcie, w miejscowości Chiery, otrzymał od Pana Boga odpowiedź co do wyboru swego powołania. Pewnego razu podczas modlitwy dostąpił nadprzyrodzonego nawiedzenia i usłyszał głos: „Twoim powołaniem jest cały świat. Klasztorem twoim ulice i drogi. Masz być pielgrzymem Bożym”. Nie czekając dłużej, Benedykt wyzbył się wszystkiego, co miał i oddał wszystkie swe siły na wędrowną służbę Panu Bogu, zabierając ze sobą jedynie Nowy Testament, brewiarz i dzieło niezrównanego znaczenia w dziejach chrześcijaństwa – „O naśladowaniu Chrystusa”. Z krzyżem na piersi i różańcem w ręku przemierzał odtąd kolejne kraje, okazując wszędzie ducha modlitwy, miłosierdzia i pokuty. Nawiedzał miejsca święte we Włoszech, Szwajcarii, Hiszpanii, Francji i w Niemczech.

Na ostatnie sześć lat życia powrócił do Rzymu i zamieszkał w ruinach Koloseum. Widziano go godzinami modlącego się u stóp Najświętszego Sakramentu, Święty jednak znający wagę zasług zdobywanych w ukryciu pozostawał w swym nabożeństwie skromny i niepozorny – nie robił wokół siebie zgiełku głośnymi modlitwami i wylewnymi gestami, tak jak inni pobożni, ale mniej skromni pokutnicy. Krzepiąc serca radą duchową i własnym przykładem, a wszelkie pieniądze i dary, jakie otrzymał, dzieląc z ubogimi, sam żył w nędzy i najgorszych warunkach. Jego nietypowa droga, która rozminęła się ze ścieżką regularnego życia klasztornego, nie oznaczała jednak bynajmniej zaniedbania posłuszeństwa w życiu duchowym. Cały czas korzystał Święty z posługi spowiednika, z którym konsultował swoje praktyki religijne i pokutne. Odznaczył się również wyjątkową gorliwością w przyjmowaniu Ciała Pana Jezusa, przygotowując się do Komunii przez spowiedź i wielogodzinne czuwanie przy tabernakulum.

W końcu wycieńczony ostrym trybem życia podupadł na zdrowiu i przyjąwszy ostatnie sakramenty w kościele św. Ignacego, oddał duszę Bogu. Przed śmiercią jeszcze ostatkiem sił nawiedził kościół Santa Maria dei Monti, z którym był szczególnie związany. Spowiednik świętego Benedykta Józefa Labre, który spisał jego pierwszy życiorys, świadczy o ponad stu cudach, jakie miały miejsce przy jego grobie. Beatyfikowany przez błogosławionego Piusa IX w roku 1861, między świętych policzony został przez Leona XIII w roku 1881.

Kościół wspomina św. Benedykta Jóżefa Labre 16 kwietnia.

Modlitwa

 

Boże, któryś świętego Benedykta Józefa Labre, Wyznawcę Twojego, przez ćwiczenie się w pokorze i zamiłowanie ubóstwa, z sobą najściślej zjednoczył, daj nam za jego zasługami, abyśmy gardzili tym, co ziemskie, a zawsze to co niebieskie miłowali. Amen

FO

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie