21 kwietnia 2021

Unijni negocjatorzy osiągnęli porozumienie w sprawie dekarbonizacji

W nocy z wtorku na środę, tuż przed czwartkowym „Szczytem Liderów” organizowanym przez prezydenta Joe Bidena, unijni negocjatorzy osiągnęli porozumienie w sprawie europejskiego prawa klimatycznego. Wzrosną ambicje dotyczące pomniejszania gospodarczej roli pali kopalnych oraz OZE.

Portal euractiv.com podaje, że porozumienie osiągnięto „po długiej nocy, która zakończyła się około godziny 5 rano”. Negocjatorzy z Parlamentu Europejskiego i państw unijnych uzgadniali zwiększenie ambicji klimatycznych, które zagwarantują osiągnięcie tzw. neutralności klimatycznej do 2050 r. Państwa miały zgodzić się na ograniczenie emisji dwutlenku węgla do 2030 r. do 55 proc. w porównaniu z poziomem z 1990 r. Cel ten stanie się również zobowiązaniem prawnym dla wszystkich państw członkowskich UE. Wcześniej europosłowie zagłosowali za poziomem nie niższym niż 60 proc. Komisja Europejska z kolei zgodziła się rozważyć zwiększenie ambicji klimatycznych w tym zakresie, przynajmniej do 57 proc., ale nie zostało to zapisane prawnie.

Unijni negocjatorzy klimatyczni postanowili także powołać kolejną agendę – „niezależny naukowy organ doradczy, to jest Europejską Radę Naukową” – której członkowie mają doradzać decydentom w zakresie dostosowania unijnej polityki w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej. Innymi słowy, „eksperci” wchodzący w skład tej instytucji będą wydawać zalecenia rządom, co mają robić i jaką politykę prowadzić, aby zdekarbonizować gospodarkę (podatki, opłaty, dopłaty do OZE itp.) Rada ma się składać z 15 członków i każdy „ekspert” będzie powoływany na czteroletnią kadencję. „Będzie udzielać porad naukowych i składać sprawozdania na temat istniejących i proponowanych środków oraz celów politycznych, a także budżetów gazów cieplarnianych. Europejska Agencja Środowiska będzie pełnić funkcję jej sekretariatu” – czytamy na stronie euractiv.com.

– Podnieśliśmy ambicję celu netto do 2030 r. do prawie 57 proc., otrzymaliśmy budżet GHG i Radę Doradczą. Chcieliśmy więcej, ale to dobry pierwszy krok w kierunku neutralności klimatycznej – stwierdziła Jytte Guteland, główna negocjator Parlamentu. W rezultacie cel UE na 2030 r. ma się przekładać na redukcję „brutto” o 52,8 proc., bez pochłaniania dwutlenku węgla z rolnictwa i leśnictwa. Niektórzy negocjatorzy z Partii Zielonych ubolewali, że próbowano włączyć „pochłaniaczy dwutlenku węgla” – np. lasy – do celu klimatycznego. Ich zdaniem, to „sztuczki księgowe”, by można było stwierdzić, że do 2030 r. osiągalny jest cel redukcji emisji do 55 proc. – Nie mogąc ustalić poważnego celu klimatycznego bez sztuczek księgowych w europejskim prawie klimatycznym, Zielony Ład nie spełni wielkich obietnic zawartych w przemówieniu szefowej Komisji Ursuli von der Leyen – ocenił Michael Bloss, główny negocjator Zielonych w Parlamencie Europejskim.

Europejska Partia Ludowa (EPL), do której należy KO, a która poparła cel „netto” na 2030 r., wskazuje, że „cel netto w wysokości 55 proc. na 2030 r. jest bardzo ambitny”. Niemiecki eurodeputowany Peter Liese pochwalił „historyczne porozumienie”. Cel dotyczący dalszej redukcji emisji dwutlenku węgla do 2040 r. zostanie zaproponowany wraz z orientacyjnym budżetem gazów cieplarnianych najpóźniej w ciągu sześciu miesięcy od pierwszego globalnego przeglądu Porozumienia paryskiego, co ma mieć miejsce w 2023 r. Po 2050 r. negocjatorzy UE zgodzili się dążyć do osiągnięcia ujemnych emisji.

Co istotne, przedstawiciele krajowi w Radzie Ministrów UE jednak nie zgodzili się, by cel do 2050 był prawnym obowiązkiem dla każdego kraju z osobna. Ustalono, że UE jako całość ma osiągnąć cel redukcji emisji do 55 proc. do końca tej dekady. Niektóre państwa będą mogły osiągnąć ten cel nieco później, jeśli innym uda się wcześniej zdekarbonizować swoje gospodarki. W negocjacjach uzgodniono również, że KE stworzy „mapy drogowe” dekarbonizacji dla sektorów przemysłowych, które się o to zwrócą. Komisja będzie wówczas „ułatwiać dialog, dzielić się najlepszymi praktykami i monitorować postępy”.

Na razie negocjatorzy wycofali się z żądań odnośnie wymiaru sprawiedliwości i dopłat do paliw kopalnych związanych z polityką klimatyczną. Ale sprawa ta ma wrócić później. Szefowa KE podkreśliła, że cel polityczny dot. dekarbonizacji stanie się celem prawnym i że do 2050 r. Europa zostanie pierwszym kontynentem neutralnym dla klimatu – To nasze wiążące zobowiązanie wobec naszych dzieci i wnuków – komentowała Ursula von der Leyen. Z negocjacji zadowolony był Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE, który czuwa nad polityką klimatyczną i Europejskim Zielonym Ładem. – To przełomowy moment dla UE. Osiągnęliśmy ambitne porozumienie w sprawie zapisania naszego celu neutralności klimatycznej w wiążącym prawodawstwie, jako kierunku naszej polityki na następne 30 lat. Prawo klimatyczne ukształtuje zielone ożywienie w UE i zapewni społecznie sprawiedliwą transformację ekologiczną – przekonywał. – Dzisiejsze porozumienie wzmacnia również naszą globalną pozycję lidera w walce z kryzysem klimatycznym. Kiedy światowi przywódcy zgromadzą się w Dniu Ziemi, UE usiądzie do stołu z tą pozytywną wiadomością, która, mamy nadzieję, zainspiruje naszych międzynarodowych partnerów. To dobry dzień dla naszych obywateli i naszej planety – puentował.

– Dziś Europa potwierdza swoje przywództwo w walce ze zmianami klimatycznymi. Dwadzieścia cztery godziny przed szczytem przywódców klimatycznych dalej wzmacniamy nasze europejskie cele klimatyczne dzięki redukcji naszych emisji, która osiągnie prawie 57 proc. w porównaniu z 1990 r. Parlament był oczywiście gotowy, aby pójść jeszcze dalej, ale znaleziony kompromis jest ambitny: w ciągu dziewięciu lat zrobimy dwa i pół razy więcej niż przez ostatnie 10 lat w Europie – stwierdził z kolei Pascal Canfin, przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska Parlamentu Europejskiego. Portugalski minister środowiska João Pedro Matos Fernandes również był zadowolony z efektów negocjacji. – Dziś możemy być dumni z tego, że wyznaczyliśmy ambitny cel klimatyczny, który może zyskać poparcie wszystkich. Dzięki tej umowie wysyłamy światu silny sygnał – tuż przed szczytem klimatycznym liderów 22 kwietnia – i otwieramy drogę dla Komisji do zaproponowania w czerwcu pakietu klimatycznego, by przystosować się do celu 55 proc. – podkreślił.

W czwartek rozpocznie się wirtualny Szczyt Liderów organizowany przez amerykańskiego prezydenta, który – jak się oczekuje – przedstawi w imieniu Stanów Zjednoczonych ambitniejszy cel dotyczący dekarbonizacji gospodarki. Szczyt potrwa dwa dni. Waszyngton wysłał zaproszenia do 40 światowych przywódców, w tym do największych emitentów, to jest do lidera Chin prezydenta Xi Jinpinga, indyjskiego premiera Narendry Modiego; do Władimira Putina, a także do przywódców krajów najbardziej wrażliwych na klimat, w tym do premiera Bangladeszu Szejka Hasiny oraz do państw zaangażowanych w walkę z domniemanym ociepleniem, w tym do prezydenta Polski Andrzeja Dudy. Nowa amerykańska administracja ma zaprezentować swoją politykę klimatyczną i zwiększyć globalne ambicje po czterech latach odwrotu ze strony administracji Donalda Trumpa.

Pete Ogden z Fundacji ONZ i były starszy dyrektor ds. klimatu za Baracka Obamy opisał szczyt jako „najbardziej oczekiwany moment klimatyczny na świecie od czasu przyjęcia porozumienia paryskiego” w 2015 roku. Szczyt ma być okazją do ponownego dostosowania [do celów paryskich] i do poczynienia »prawdziwych postępów«”. Amerykański wysłannik klimatyczny John Kerry przez ostatnie tygodnie podróżował po wszystkich zakątkach świata, by zdobyć poparcie dla szczytu. Japonia, Korea Południowa i Kanada wyraziły gotowość do większych cięć emisji. Poważniejszych zobowiązań nie zamierzają przyjmować Chiny i Indie, a także Brazylia czy RPA. Stany Zjednoczone zapowiadają ograniczenie emisji maksymalnie do 50 proc. do końca tej dekady, w porównaniu z poziomem z 2005 r.

Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres wyraził nadzieję, że zobowiązania nowej amerykańskiej administracji zachęcą Japonię, Chiny i Rosję do zwiększenia ambicji klimatycznych, które jak dotąd nie wyraziły gotowości zmniejszenia nawet emisji o połowę. Także Australia, której gospodarka w dużej mierze opiera się na przemyśle węglowym, nie planuje zwiększać ambicji do 2030 r., co irytuje ekologów. „Spotkanie Kerry’ego i chińskiego wysłannika ds. klimatu Xie Zhenhua w Szanghaju dało promyk nadziei, że dwaj najwięksi emitenci na świecie mogą znaleźć sposób na omówienie działań na rzecz klimatu” – komentuje climatechangenews.com. Obaj przedstawiciele wydali oświadczenie w niedzielę. Pekin potwierdził swój udział w szczycie i obie strony zgodziły się przedyskutować „konkretne działania w latach dwudziestych XXI wieku w celu ograniczenia emisji”. Jednak Pekin mówi o osiąganiu „celów możliwych” dla chińskiej gospodarki.

W związku ze zwiększeniem ambicji klimatycznych niektórych państw konieczne jest także zwiększenie wpłat do Funduszu Klimatycznego, o co toczą się zacięte negocjacje. Administracja Bidena ma przed 27 kwietnia przedstawić pakiet międzynarodowych zobowiązań finansowych, a ogłoszenie takiego pakietu ma się odbyć podczas szczytu. W 2016 r. prezydent Trump wycofał 2 mld wsparcia dla oenzetowskiego Green Climate Fund (GCF) i odmówił zwiększenia wkładu do niego. Po czterech latach bez amerykańskich wpłat za niewystarczające wsparcie GCF krytykowany jest także i Biden. Według Joe Thwaites z WRI, wkład nie wystarczył, aby w pełni przywrócić wiarygodność Stanów Zjednoczonych w zakresie międzynarodowego przywództwa w dziedzinie klimatu. Gospodarki wschodzące, takie jak Indie, od dawna krytykują Stany Zjednoczone i inne bogate kraje za niewypełnianie zobowiązań w zakresie finansowania. Polska formalnie zaliczona do krajów rozwiniętych również posiada pewne zobowiązania dot. wpłat na fundusz GCF, z którego mają być zasilane gospodarki krajów wchodzących, w tym Chin. Od 2015 r. Fundusz zdołał uzbierać jedynie 30 mld dol., a potrzebuje 100 mld. dol. Dekarbonizacja ma m.in. uchronić banki i fundusze ubezpieczeniowe przed kolejnym krachem i bankructwem.

Źródło: euractiv.com, climatechnagenews.com

AS

 

Dekarbonizacja Polski to nie jest dziejowa konieczność, ale działanie przeciwko polskiemu interesowi narodowemu. Już kilka tysięcy Polaków podpisało petycję STOP DEKARBONIZACJI skierowaną do Prezydenta Andrzeja Dudy z apelem o obronę polskiej suwerenności i nie uległ presji energetycznych oligarchów. Petycję można podpisać TUTAJ

 

 

Joe Biden i „szczyt liderów” w sprawie dekarbonizacji świata

 

Argumenty przeciwko dekarbonizacji, które musisz poznać!

Cicha rewolucja banków centralnych i „zielona transformacja”

Dekarbonizacja gospodarki i globalny zarząd energią

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie