Abp Gänswein o tradycyjnej liturgii: Błąd Franciszka można i należy skorygować

Ganswein.jpg
Arcybiskup Georg Gänswein. Fot. GUGLIELMO MANGIAPANE / Reuters / Forum

„Uważam, że papież Franciszek popełnił błąd, być może nie dostrzegając wszystkich konsekwencji swojej decyzji” – powiedział największemu włoskiemu dziennikowi – „Corriere della Sera” arcybiskup Georg Gänswein. Wieloletni prywatny sekretarz kardynała Josepha Ratzingera – papieża Benedykta XVI, a obecnie nuncjusz apostolski w krajach bałtyckich ocenił w ten sposób drastyczne ograniczenie możliwości sprawowania Mszy Świętej w rycie trydenckim.

 

Zdaniem papieskiego dyplomaty, w tej właśnie sprawie Rzym mógłby dziś wykazać się większą otwartością. – Uważam, że możliwa jest większa elastyczność, hojność i ojcowska troska w kwestii sprawowania Mszy po łacinie – podkreślił.

Zróbmy to razem!

Zapytany, czy osłabiłoby to argumentację Bractwa św. Piusa X w sporze z Watykanem, niemiecki arcybiskup odpowiedział: – Tak, ale nie tylko o to chodzi. Jeśli popełniono błędną decyzję, można i należy ją skorygować. Rzym pokazałby w ten sposób odwagę i przekonanie.

Hierarcha wyraził przeświadczenie, iż wprowadzone przez papieża Franciszka ograniczenia dotyczące celebracji tradycyjnej liturgii, były złym krokiem. – Uważam, że papież Franciszek popełnił błąd, być może nie dostrzegając wszystkich konsekwencji swojej decyzji.

Odnosząc się do argumentu Franciszka, że wcześniejsze otwarcie, dokonane przez Benedykta XVI zostało wykorzystane do pogłębiania podziałów, abp Gänswein stwierdził: – Stało się wręcz odwrotnie. Summorum Pontificum przyniosło dobre owoce. Dziesięć lat pozytywnych doświadczeń to potwierdziło. Owszem, zdarzały się nadużycia, ale – jak mówi klasyczna zasada – abusus non tollit usum („nadużycie nie znosi właściwego użycia”). Nie można było z powodu pojedynczych nadużyć ograniczać dostępu do Mszy trydenckiej wszystkim wiernym. Co więcej, większość biskupów opowiadała się za zachowaniem istniejących miejsc celebracji. Ten liturgiczny pokój można jeszcze odbudować – stwierdził.

Hierarcha nawiązał do pogłębiającego się kryzysu w relacjach Stolicy Apostolskiej z Bractwem św. Piusa X.

- Pamiętam, jak Benedykt XVI wielokrotnie mówił mi, że właśnie przy ołtarzu – w centrum naszej wiary – brakuje jedności i pokoju. Musimy zrobić wszystko, aby je odzyskać – stwierdził.

Wspominając tamten pontyfikat obecny papieski przedstawiciel w Wilnie, podkreślił, że Ojciec Święty bezskutecznie próbował doprowadzić do pojednania już w 2009 roku. – Dziś widać, że są jeszcze bardziej nieustępliwi i bardziej zakorzenieni w swoich stanowiskach niż wtedy. To naprawdę przerażające – powiedział o Bractwie świętego Piusa X.

Nawiązał również do deklaracji odczytanej w Écône, w której stwierdzono m.in., że od Soboru Watykańskiego II władze Kościoła działały „w duchu sprzecznym z wiarą i przeciw świętej Tradycji”. – To straszne. Ich rozumienie tradycji nie jest prawdziwą Tradycją Kościoła. Zatrzymali się na pontyfikacie Piusa XII. Dla nich wszystko, co nastąpiło później, jest jedynie ciągiem błędów – krytykował uczniów arcybiskupa Lefebvre.

Zapytany o to, w jaki sposób Benedykt XVI chciał doprowadzić do pojednania, abp Gänswein wskazał na list papieża do biskupów z 2009 roku. – Napisał go własnoręcznie, słowo po słowie. Chciał być prawdziwym pontifexem – budowniczym mostów. Zniósł ekskomunikę czterech biskupów nie z pobłażliwości, lecz jako ojciec pragnący pokoju. Wyciągnął rękę, ale jej nie przyjęli. Zwyciężyła frakcja radykalna, która nie chciała pojednania wtedy i nie chce go również dziś – ocenił.

Na pytanie o paradoks wspólnoty, która deklaruje przywiązanie do papiestwa, a jednocześnie odrzuca nauczanie papieża, odpowiedział: – To prawdziwa coincidentia oppositorum – zbieżność przeciwieństw. Są jak protestanci sprzed pięciu wieków. W tej ocenie kardynał Müller ma rację – uznał abp Gänswein.

Czy wciąż istnieje szansa na pojednanie?

Muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowany. Łaska Boża może wszystko i potrzebuje czasu, ale dziś widzę jeszcze większy dystans i większą zatwardziałość niż wcześniej. Odrzucono pokój, którego pragnął Benedykt XVI i którego pragnie również papież Leon. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że problem Bractwa św. Piusa X nie jest przede wszystkim problemem liturgicznym – stwierdził rozmówca „Corriere della Sera”.

Dopytywany jeszcze o Mszę trydencką, sprawowaną według Mszału Rzymskiego z 1962 roku, wyjaśnił: – W Kościele są wspólnoty, takie jak Bractwo Kapłańskie św. Piotra, które celebrują liturgię w klasycznym rycie rzymskim cum Petro et sub Petro – z Piotrem i pod jego przewodnictwem, nigdy przeciwko papieżowi. Soborowa reforma liturgiczna nie zniosła łaciny ani tradycyjnego dziedzictwa liturgicznego. Co więcej, konstytucję Sacrosanctum Concilium podpisał również sam arcybiskup Marcel Lefebvre jako ojciec soborowy – mówił sekretarz Benedykta XVI.

Źródła: KAI, PCh24.pl

RoM

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: