Amerykanie łączą się w sprzeciwie wobec centrów danych

123Net_Data_Center_DC2-2-e1773747345148.jpg
fot. 123net, CC BY-SA 3.0

Ponad 75 proc. społeczeństwa amerykańskiego - niezależnie od upodobań partyjnych - ma sprzeciwiać się budowie lub rozwojowi centrów danych. Tak duży sprzeciw sprawił, że konieczne było wstrzymanie realizacji tysięcy projektów, które miały sprawiać, że Ameryka zachowa globalną przewagę w dziedzinie tak zwanej generatywnej sztucznej inteligencji – donosi „The Daily Caller”. 

Konserwatywny portal wskazuje, że powszechny opór społeczny wobec infrastruktury, która pozwala na przechowywanie wielu danych w chmurze, jednocześnie umożliwiając szkolenie modeli tak zwanej sztucznej inteligencji, zmusił wielu polityków do ograniczenia rozwoju lub całkowitego wstrzymanie budowy nowych centrów.

Przykładowo, w Nowym Jorku i Teksasie konieczne było wstrzymanie budowy centrów danych, a w Pensylwanii wprowadzono ograniczenia w tym zakresie. Ludzie powszechnie obawiają się wzrostu cen za media. Lokalne społeczności alarmują, że tam, gdzie działają już centra danych, ponoszą większe koszty w związku z nadzwyczajnym zużyciem wody i energii w ich regionie.

Republikański gubernator Teksasu, Greg Abbott, na początku sierpnia wydał moratorium na budowę centrów danych. „Moja dyrektywa wstrzymała budowę nawet 1800 centrów danych. Ustanowiłem wytyczne i zabezpieczenia, aby chronić społeczność Teksasu” – napisał w mediach społecznościowych, dodając, że centra danych nie mogą pobierać wody, która jest potrzebna lokalnym społecznościom, obciążać teksańskiej sieci energetycznej ani w żaden inny sposób dezorganizować ich funkcjonowania. Centra danych są po prostu za drogie. 

- To, co robi gubernator Abbott, przynosi efekty. Gubernator ustanowił jasne wytyczne: centra danych muszą inwestować własne środki, dostarczać własne zasilanie, ponownie wykorzystywać własną wodę, dbać o to, aby sieć energetyczna zyskiwała energię, a nie traciła jej z powodu ich działalności i nie mogą zakłócać spokoju sąsiadom - oznajmił Andrew Mahaleris, rzecznik prasowy Abbotta. 

Z oczywistych względów, decyzja ta nie podoba się promotorom gospodarki cyfrowej. Brian Amstrong, jeden z założycieli i prezes giełdy kryptowalutowej Coinbase wyraził rozczarowanie z powodu braku sprzeciwu Abbota wobec „ignoranckiego myślenia”. Coinbase przeniosła się z Delaware do Teksasu w listopadzie 2025 roku. Armstrong chwalił wówczas Teksas za „silną kulturę doceniania budowniczych, którzy rozwijają gospodarkę, tworząc dobrobyt dla wszystkich”. Obecnie komentuje, że sprzeciw wobec centrów danych jest „błędem”.

Sugeruje za prezydentem Trumpem, że centra danych „mogą być ważniejsze niż ropa naftowa” dla gospodarki. Agencja Informacji Energetycznej Stanów Zjednoczonych (E&E) szacuje, że z powodu moratorium gubernatora, w Teksasie prawdopodobnie zmniejszy się zapotrzebowanie na energię elektryczną o połowę. 

Centra danych często odcinają połączenie z siecią w przypadku wahań napięcia, by chronić swoje układy komputerowe. Prowadzi to do przepięć i zakłóceń w systemach energetycznych. Teksańska Komisja ds. Usług Publicznych (PUC) zwróciła się do działających w stanie centrów danych z prośbą o podanie danych o tym, ile energii obecnie zużywają i ile będą zużywać w przyszłości. Na apel odpowiedziało jedynie niecałe 10 proc. podmiotów. 

Data Coalition, grupa branżowa zrzeszająca firmy z branży centrów danych zapewnia, że „centra danych będą prawdziwymi partnerami w każdej społeczności Teksasu, w której działają, chroniąc odbiorców indywidualnych, wzmacniając niezawodność sieci i promując odpowiedzialne zarządzanie wodą”.

Oracle, jeden z największych deweloperów rozwiązań AI w stanie zapewnił, że jego centra będą „prawdziwymi partnerami” i będą wspierać odbiorców indywidualnych, wzmacniać niezawodność sieci.
Władze Nowego Jorku zablokowały budowę co najmniej 12 centrów danych o mocy przekraczającej 50 megawatów. Gubernator Pensylwanii, Josh Shapiro, również podpisał rozporządzenie wykonawcze zobowiązujące firmy zajmujące się tak zwaną sztuczną inteligencją do uzyskania odpowiednich pozwoleń stanowych, pokrycia rosnących kosztów energii elektrycznej, zatrudnienia i przeszkolenia lokalnych pracowników oraz ochrony środowiska. Firmy muszą także uzyskać zgodę lokalnej społeczności na swoją działalność. 

Do tej pory budowę nowych centrów danych lub rozwój już istniejących zablokowano w ponad 530 amerykańskich hrabstwach i miejscowościach. Dane takie podał serwis Heatmap.

Problem sprzeciwu wobec centrów danych to większy problem społeczny. Z licznych sondaży wynika, że nie chce ich w swoim sąsiedztwie około 75 proc. Amerykanów wszystkich opcji politycznych. Zmusiło to polityków do zmiany taktyki. 

15 proc. ma zdecydowanie lub raczej popierać budowę centrów danych w pobliżu swoich dzielnic. Komentatorzy zauważają, że jeszcze w żadnej kwestii Amerykanie nie byli tak zgodni, jak w sprawie sprzeciwu wobec budowy nowych centrów danych. 

Dlaczego społeczności sprzeciwiają się centrom danych? Harwardzka ekspert ds. technologii i polityki danych Liz Mineo twierdzi, że wynika to z obaw o rosnące ceny energii elektrycznej, wody i problemów środowiskowych.

Zauważa, że centra danych, w których znajdują się systemy komputerowe wspomagające trenowanie modeli tak zwanej sztucznej inteligencji, pokrywają cały kraj. Boom napędzany jest rosnącym zainteresowaniem AI i ulgami podatkowymi dla poszczególnych stanów.

W całych Stanach Zjednoczonych działa już ponad 4000 centrów danych i znajdują się one głównie w Wirginii, Teksasie oraz Kalifornii. Kolejne 3000 miałoby powstać w najbliższych latach lub jest już w budowie. Deweloperzy centrów danych i giganci technologiczni przekonują, że dzięki ich projektom powstaną nowe miejsca pracy, zostanie pobudzony lokalny rozwój gospodarczy poprzez wzrost dochodów z podatku od nieruchomości i stworzenie możliwości biznesowych. Zaznaczają, że jeśli USA chcą być wielkie i pozostać globalną potęgą w dziedzinie AI, to centra muszą powstawać. 

Z analiz Pew Research Center wynika, że sprzeciw społeczny narasta wobec centrów danych, gdyż zużywają ogromne ilości wody i energii elektrycznej. Stanową także obciążenie z powodu budowania wielkich magazynów. 

Berkman Klein z Center for Internet & Society podkreśla, że ludzie mają rację, sprzeciwiając się budowie centrów danych, gdyż rzeczywiście przyczyniają się one do wzrostu rachunków za prąd, wodę i nie przynoszą znaczącego rozwoju gospodarczego, zwłaszcza w postaci nowych miejsc pracy.
Klein prowadził badania w tym zakresie i uważa, że „społeczeństwo ma rację, martwiąc się o centra danych”. - Moje badania i inne badania wykazały, że są one niekorzystne dla lokalnych społeczności - mówi.

- Standardowa definicja hiperskalowalnego centrum danych mówi, że ma ono powierzchnię ponad 10 000 stóp kwadratowych i ma ponad 5000 serwerów. Ale nawet to jest znacznie poniżej obecnego standardu centrów danych budowanych teraz - komentuje. Podał przykład z Ann Arbor, gdzie realizowany jest duży projekt, będący częścią projektu Stargate firmy OpenAI w gminie Saline w stanie Michigan.

​- Plan zakłada, że centrum będzie miało powierzchnię ponad 2 milionów stóp kwadratowych i będzie zużywało 1,4 gigawata energii. To tyle, ile zużywa milion gospodarstw domowych - zauważa.

Naukowiec zwraca uwagę na liczbę nowych centrów, które w szybkim tempie zaczęły powstawać w całym kraju, napędzając ogromny wzrost zapotrzebowania na energię i wodę. Za kilka lat mają one zużywać 10–15 proc. całkowitego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Wyraził obawę, że z tego powodu znacznie opóźni się przejście kraju na odnawialne źródła energii (OZE). 

Deweloperzy centrów danych korzystają z ulg podatkowych, obiecując nowe miejsca pracy, ale w rzeczywistości powstaje ich niewiele i sporo kosztują. Specjalistów do budowy centrów ściąga się na dwa, trzy lata z innych stanów. Po uruchomieniu centrum danych potrzeba do niego bardzo niewielu osób, często zaledwie 20–50 pracowników, ponieważ „nie jest to biuro dla programistów, menedżerów produktów ani ekspertów ds. marketingu”, lecz „magazyn serwerów”.

Na poziomie lokalnym rozwój gospodarczy jest bardzo niewielki. Dochody z podatków maleją z powodu ulg podatkowych. Środki wracają do branży. Nie buduje się nowej infrastruktury, szkół, czy nie wzmacnia systemu opieki zdrowotnej. 

Centra danych stają się ważnym tematem w wyborach lokalnych, stanowych i federalnych. I nie ma się co dziwić, skoro rachunki za prąd osób mieszkających w ich pobliżu rosną, często dwukrotnie lub więcej razy. Podobnie jest w przypadku rachunków za wodę, w dodatku mieszkańcy często muszą zmagać się z jej niedoborami i ogromnym hałasem urządzeń chłodzących, porównywanym z pracą tysięcy kosiarek przez całą dobę itp. Wśród argumentów pojawiają się także takie, że boom na AI jest sztucznie napędzany przez spekulacje i ciągłe zadłużanie państwa, w dodatku służy inwigilacji obywateli. Centra danych produkują także ogromne ilości toksycznych elektro-śmieci, z których jedynie 25 proc. na świecie poddawanych jest recyklingowi. Naraża to wiele osób na choroby układu nerwowego i nowotwory. 

Źródło: dailycaller.com, news.harvard.edu, foodandwaterwatch.org
AS

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: