Apple „łagodnie” cenzuruje słowa? Niektórych wyrażeń iPhone nie chce podpowiadać

Apple posiada nieujawnioną listę ponad 100 tys. wyrażeń, których klawiatura iPhone’a nie proponuje podczas autouzupełniania ani pisania przesuwanego – poinformowała agencja Reutera, powołując się na ustalenia niezależnego badacza.
Chodzi m.in. o korzystanie z tzw. funkcji swipe, czyli pisania przesuwanego. Pozwala ono tworzyć wyrazy bez wpisywania każdej litery osobno. Wystarczy przesunąć palcem po klawiaturze, wskazując kolejne litery, a system automatycznie rozpoznaje i podpowiada odpowiednie słowo.
Wśród zablokowanych sugestii mają znajdować się nie tylko wulgaryzmy i określenia związane z seksem, przemocą czy narkotykami, lecz także zwroty polityczne, m.in. „dictator Trump”, „sleepy Joe”, „United Ireland” czy „Tibetan independence”. Podobne ograniczenia występują również w innych językach. Dla przykładu, próbując napisać po angielsku „zjednoczona Irlandia” iPhone podpowie frazę „zjednoczona Islandia”. Z kolei w języku francuskim Apple nie podpowie zwrotu „imigracja jest zbyt duża”.
Lista nie oznacza jednak zakazu używania tych słów – użytkownicy nadal mogą wpisywać je ręcznie. Zdaniem Derika Kauffmana mechanizm stanowi jednak subtelną formę cenzury, która ze względu na skalę popularności iPhone’ów może wpływać na sposób komunikowania się milionów osób.
David Greene z Electronic Frontier Foundation zwrócił uwagę, że choć ograniczanie niektórych podpowiedzi może być uzasadnione, użytkownicy powinni wiedzieć o istnieniu takich mechanizmów i mieć możliwość samodzielnego zarządzania nimi. - To nie powinno być utrzymywane w tajemnicy – podkreślił.
Apple nie ujawniło publicznie szczegółów dotyczących listy.
Źródło: PAP
opr. AF






