Atak na wizytę Leona XIV w Paryżu i próba zablokowania Mszy

pope auto .jpg
Fot. EPA/RICCARDO ANTIMIANI. Dostawca: PAP/EPA.

Francuscy „laikardzi” chcą przeszkodzić w odprawieniu papieskiej Mszy świętej na terenie stolicy. Chcą też wykorzystać wizytę Leona XIV do dalszego obwiniania Kościoła o zbrodnie pedofilii.

 

Podczas wrześniowej pielgrzymki do Francji papież ma między innymi odprawić Msze święte na Polach Elizejskich oraz na Placu Zgody, w obecności setek tysięcy ludzi. Jeszcze 23 sierpnia ksiądz biskup Benoît Bertrand, przewodniczący komitetu organizacyjnego tej podróży apostolskiej, poinformował, że wejściówki na Stade de France zostały rozprowadzone. Ponad 400 tysięcy wiernych zapisało się także na Mszę świętą 26 września na placu Zgody.

Zróbmy to razem!

26 sierpnia, miesiąc przed  zaplanowaną Mszą świętą na placu Concorde i Polach Elizejskich, stowarzyszenie Mouv'Enfants złożyło skargę do Sądu Administracyjnego w Paryżu. Domaga się uchylenia decyzji o pozwoleniu na publiczne nabożeństwo. Żąda też od prefektury nakazu tymczasowego zawieszenia tego zgromadzenia.

Stowarzyszenie Mouv'Enfants wiąże swój donos z przemocą seksualną popełnianą przez przedstawicieli Kościoła „Uważamy, że nie możemy pozwolić Kościołowi katolickiemu korzystać z tak wyjątkowej widoczności w sferze publicznej, nie biorąc pod uwagę setek tysięcy ofiar przemocy seksualnej popełnianej w tym kontekście” – tłumaczy stowarzyszenie. Organizacja złożyła skargę  do sądu administracyjnego o... odwołanie wydarzenia.

Antyklerykałowie francuscy sięgnęli tu po wypróbowaną broń oskarżeń katolików o pedofilię. I to pomimo, że lokalny Kościół wielokrotnie, a czasami nawet na wyrost bił się już w piersi, powoływał niezależne komisje, przedstawił raport, zadośćuczynił. Każda okazja do ataku jest jednak dobra. Skarga Mouv’enfants zapewne nie przeszkodzi w samej organizacji Mszy. Jednak w tym przypadku liczy się rezonans medialny, powtarzanie oskarżeń o pedofilię w Kościele, a także pośrednie narzucenie tego tematu podczas pielgrzymki Leona XIV. Papież zresztą już ogłosił zamiar spotkania się z „ofiarami wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie”, co ma nastąpić w Lourdes.

Szef stowarzyszenia, Arnaud Gallais, na portalu France Info oskarżał Watykan o to, że „nigdy nic nie zrobił” dla ofiar, a dodatkowo o „udział w tuszowaniu tych masowych zbrodni”. Według organizacji, Msza na Placu Concorde to także „naruszenie zasady świeckości”. – Miejsc do modlitwy jest mnóstwo. (…) Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy rezerwować dla nich przestrzeń publiczną” – argumentował prezes stowarzyszenia w radiu France Info. Podał jako przykład fakt, że jeśli „chodzi o muzułmanów, niektórzy uważają, że ich modlitwy uliczne nie powinny się odbywać”.

Stowarzyszenie deklaruje, że jeśli sąd administracyjny odrzuci jego wniosek, jest gotowe skierować sprawę „aż do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”. Arnaud Gallais jest członkiem Wysokiej Rady ds. Równości Kobiet i Mężczyzn. Bierze udział w pracach komisji ds. „zwalczania przemocy wobec kobiet”. W swojej biografii podaje, że „ojciec znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie”, a od ósmego do jedenastego roku życia był gwałcony przez pra-stryja, księdza misjonarza, o. Rémy'ego Laurendeau. W wieku dwunastu lat miał z kolei być wykorzystywany seksualnie przez dwóch kuzynów. Te fakty z dzieciństwa mają być podłożem jego obecnego zaangażowania.

Zastępcą Gallaisa jest Diaryatou Bah  urodzona w Gwinei aktywistka feministyczna i laicka, która z kolei walczy ze zjawiskiem obrzezywania dziewcząt, także przywołując tu własne doświadczenia z dzieciństwa.

Stowarzyszenie Mouv'Enfants nie tylko złożyło donos do sądu, ale też zwróciło się do prezydenta Emmanuela Macrona z prośbą, aby ten „zażądał od papieża konkretnych zobowiązań w obliczu 330 000 ofiar” pedofilii. Gallais chce też by Macron wsparł zaproszenie tego aktywisty do grupy poszkodowanych osób, które spotkają się z Leonem XIV w Lourdes.

Stowarzyszenie twierdzi przy tym, że jego działania „nie są skierowane przeciwko wierzącym ani wolności wyznania”. W sumie jest to jeszcze jeden przejaw starego antyklerykalizmu francuskiego maskowany troską o standardy etyczne i walką o dobro dzieci. Żądania i argumenty aktywistów zostały nagłośnione medialnie, a oczekiwanie na ważne społecznie przesłanie Leona XIV do Francuzów zostało z góry „ubrudzone” oskarżeniami nadużyć seksualnych.

Bogdan Dobosz  

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: