Awantura na sesji Sejmiku Województwa Małopolskiego. Grzegorz Braun w obronie polskich rolników

Podczas poniedziałkowej sesji Sejmiku Województwa Małopolskiego pojawiła się kwestia 35 milionów euro, które miały być przeznaczone na stworzenie Małopolskiej Giełdy Rolnej. - Ani złotówka nie poszła na Ukrainę – przekonywał marszałek Łukasz Smółka odpowiadając na zarzuty dotyczące niewłaściwego zagospodarowania pieniędzy i przekierowania ich na inne cele.
Pod siedzibą Sejmiku zebrała się pikieta rolników, którzy domagają się wyjaśnienia, dlaczego wymieniona kwota nie posłuży zgodnie z pierwotnym planem inwestycji pozwalającej polskim rolnikom zdobyć nieco więcej niezależności od wielkich, zagranicznych sieci dystrybucyjnych, takich jak dyskonty.
Zarówno podczas obrad, jak i na konferencji prasowej towarzyszącej pikiecie, obecny był europoseł Grzegorz Braun. Podczas przemówienia na sali obrad wskazał na obecność flagi Unii Europejskiej, pod której naciskiem podejmowane są szkodliwe dla polskiego rolnictwa decyzje. - Ta flaga, która nie jest flagą żadnego państwa, jest flagą organizacji, która uzurpuje sobie pretensje do tego, by jako superpaństwo sprawować władztwo nad zdrowiem, życiem, majętnością Polaków i innych narodów europejskich. I ta flaga nie powinna szpecić tego pięknego pejzażu, który państwo jako samorządowcy, więc nie wątpię, że polscy państwowcy, tutaj tworzycie – zwrócił się do radnych.
Następnie odniósł się do owych 35 milionów euro przekierowanych m.in. na cele związane z czymś, co określono jako „wzmocnienie odporności Małopolski”. - Parę lat temu zgadywałbym, że chodzi o odporność w kontekście reżimu covidowego. Kolejnych parę lat minęło, więc zgaduję, że chodzi o odporność w kontekście pewnych urojeń geostrategicznych – powiedział, w związku z doniesieniami jakoby pieniądze te miały trafić na pomoc Ukrainie.
- Słudzy Ukrainy ścielą się do stóp na rozkaz. Jeśli to miałoby się potwierdzać, jeśli rzeczywiście w tej sprawie przełożono interes obcego państwa, innego narodu, nad interes własnych rodaków, Polaków, rolników, przedsiębiorców rolno-spożywczych, to byłby to fakt haniebny domagający się pilnej weryfikacji. I mam nadzieję, że w toku tego posiedzenia Państwo zajmiecie się tą sprawą wnikliwie – podkreślił Braun.
Wskazał przy tym, że dyskutowana kwestia niezależności rolników w dystrybuowaniu rodzimych produktów nie jest abstrakcyjna, lecz dotyczy naszego być albo nie być. - Bez bezpieczeństwa żywnościowego, cytując klasyka, nie będzie nic. Nie będzie nic. Więc jeżeli Państwo, jak sądzę, jak widzę, jak poznaję normalni ludzie, poczciwi rodacy, Polacy, nieważne czy dziś w opozycji, czy w koalicji i nieważne co tam podyktują sondażownie, jakie będą wyniki kolejnych wyborów – zaznaczył, wzywając na koniec radnych do działań na rzecz odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości.
Wypowiedź Grzegorza Brauna, w której padło na początku słowo „eurokołchoz” wywołało emocjonalną reakcję wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Małopolskiego Stanisława Pasonia z PSL. Uznał on, że mówiąc w ten sposób Braun obraża „nas i samego siebie”. - A pan się na rolnictwie w ogóle nie zna. (...) Nie obrażaj pan. Bo pamiętaj pan jedno, jest takie powiedzenie: Jak chłop mówi, że nie daruje, to nawet ruska mafia nie pomoże – dodał.
Źródło: YouTube / Grzegorz Braun







