Dr Mayer: w ideologicznym ataku na rolnictwo nie chodzi o klimat, lecz o kontrolę społeczną

Pod pretekstem ratowania świata przed rzekomo nieuchronną „katastrofą klimatyczną” toczy się wojna przeciwko rolnictwu, czyli samej podstawie ludzkiej egzystencji – podkreśla dr Peter F. Mayer, autor bloga TKN.at.
Artykuł austriackiego fizyka i redaktora pism o tematyce technicznej, nosi tytuł: „Wielkie kłamstwo o metanie: Jak kult klimatyczny walczy z rolnictwem”. Autor zaznacza na wstępie, że obecnie na celowniku ideologów znalazły się hodowle bydła i owiec.
„Ich domniemane przestępstwo? Emisja metanu pochodzącego z procesów trawiennych. Ale jak to często bywa w przypadku wielkich narracji politycznych, ta inicjatywa obrońców klimatu po bliższym przyjrzeniu się okazuje się gigantyczną konstrukcją rozsiewania strachu i pseudonaukowych bzdur. Zamiast pozwolić rolnikom spokojnie pracować, politycy w Brukseli, Hadze i Wellington domagają się ograniczenia produkcji mięsa, restrukturyzacji rolnictwa i karania konsumentów wyższymi cenami przy kasie – wszystko w imię rzekomej ochrony klimatu. Czyste sianie paniki oparte na fałszywych twierdzeniach” – podkreśla dr Mayer.
Naukowiec przytacza dane z analizy opublikowanej niedawno przez Koalicję CO2 działającą w Fairfax na terenie amerykańskiego stanu Wirginia. Jak zauważa fizyk, kolejne już badanie całkowicie obala katastroficzne scenariusze stojące za polityką forsowaną dziś powszechnie przez międzynarodowe wpływowe instytucje i fundacje.
„Fakty te są otrzeźwiające dla każdego, kto naprawdę wierzy, że hodowla zwierząt gospodarskich powoduje znaczące ocieplenie: nawet gdyby wyeliminować wszystkie 1,6 miliarda sztuk bydła na świecie, zmniejszenie ocieplenia wyniosłoby zaledwie mierzalne 0,04 stopnia Celsjusza. W przypadku owiec efekt jest nawet dziesięciokrotnie mniejszy. A co z narodowym celem Nowej Zelandii, jakim jest redukcja emisji metanu z hodowli bydła i owiec? Wpłynęłaby ona na globalną temperaturę maksymalnie o 0,000008 stopnia Celsjusza – czyli o osiem milionowych stopnia” – czytamy.
Zatem, podkreśla uczony, odpowiedź o uzasadnienie radykalnych działań podejmowanych „w imię klimatu” znajdziemy w polityce i ideologii, a nie w danych empirycznych. „Żadna rozsądna osoba nie zainwestowałaby ani jednego dolara, aby osiągnąć tak niewielką redukcję temperatury” – pisze gazeta CO₂ Coalition.
Dr Mayer dopowiada: walczący z naturalną ludzką potrzebą jedzenia mięsa szaleńcy ignorują realia biologii: „(…) bydło i owce przetwarzają niestrawną celulozę w wysokiej jakości białko, mleko, skórę i wełnę – rzeczy, których ludzie w innym razie nie mogliby używać. To nie jest grzech klimatyczny, to wydajna produkcja żywności”.
Zieloni ideolodzy są na bakier także z fizyką, stanowiąc książkowy przykład instrumentalizowania nauki. Podczas bowiem gdy zdecydowanie największy wpływ na temperaturę atmosfery wywiera para wodna o stężeniu do 50 000 ppm (cząsteczek na milion), to metan – poniżej 2 ppm – jest przedstawiany jako apokaliptyczne zagrożenie – punktuje autor naukowego bloga.
Szczególnie podstępny jest fakt, że przeciwnicy hodowli zwierząt celowo ignorują naturalny obieg węgla. Bydło przetwarza niestrawną dla ludzi biomasę (celulozę) w wysoko odżywczy pokarm – białko, żelazo, cynk i witaminę B12. Zamiast tego jednak, w owładniętych ideologią „ekologiczną” państwach takich jak Dania, próbuje się zmusić rolników do karmienia zwierząt dodatkami chemicznymi, które hamują rozwój bakterii produkujących metan. „To atak na samą naturę” – ocenia dr Mayer.
Podobnie rzecz się ma w Holandii – będącej drugim w świecie eksporterem żywności – czy Irlandii. Tamtejsze władze rozważają przymusowe zamknięcie tysięcy gospodarstw rolnych, aby sprostać absurdalnym celom klimatycznym. „Unia Europejska ze swoim Zielonym Ładem i strategią od pola do stołu gra w tę samą grę: podatki od mięsa, regulacje dotyczące zamówień publicznych i kampanie na rzecz zrównoważonego żywienia – co oznacza mniej mięsa, droższą żywność i mniej rolników” – pisze autor bloga TKN.at.
Problem ma gigantyczne znaczenie ekonomiczne i społeczne. Jak wskazuje uczony, pośród elitarnych zaklęć o zrównoważonej diecie, polityczne dążenia do globalnego ograniczenia populacji zwierząt gospodarskich uderza najmocniej w najbiedniejszych. „W motywowanym ideologicznie ataku na rolnictwo nie chodzi o klimat. Chodzi o kontrolę, wzrost kosztów podstawowych produktów żywnościowych i wdrożenie modelu społecznego, który odcina ludzi od ich naturalnych łańcuchów pokarmowych” – podsumowuje dr Peter Mayer.
Źródło: TKN.at
RoM






