Bezczelność sanitarystów. Przed sądem twierdzą, że szczepienia "nie były obowiązkowe"

szczep-pixa-2.jpg
Fot. Pixabay

Według Skarbu Państwa szczepionki na Covid-19 były świadczeniem całkowicie dobrowolnym i nie istniał żaden mechanizm prawny przymusowego, obowiązkowego szczepienia. W ten sposób sanitaryści bronią się przed sądem w Kaliszu, oskarżeni o trwały uszczerbek na zdrowiu w wyniku przyjęcia preparatów mRNA. Pomocną rękę wyciąga również sąd, przekonując, że do tej pory "nie udało się powołać biegłego", który mógłby stwierdzić powiązanie niepożądanych skutków ubocznych z powikłaniami powódki.

Sprawa dotyczy 19-letniej mieszkanki powiatu ostrzeszowskiego, która domaga się 201 tys. zł zadośćuczynienia za powikłania po szczepieniu przeciw Covid-19. Zdaniem nastolatki tuż po szczepieniu zaistniały u niej powikłania natury neurologicznej, wpływające na życie. Twierdzi, że nie funkcjonuje normalnie, jest przygaszona, smutna, wylękniona i samotna, ponieważ unika towarzystwa. Uważa, że problemy zdrowotne są wynikiem powikłania poszczepiennego.

Proces cywilny w Sądzie Okręgowym w Kaliszu ruszył w grudniu ub. roku. Pozwanym w sprawie jest Skarb Państwa – Minister Zdrowia, reprezentowany przez Prokuratorię Generalną RP. Skarb Państwa uczestniczył we wprowadzeniu Narodowego Programu Szczepień. Sprawa - na wniosek pełnomocnika powódki - toczy się za zamkniętymi drzwiami.

Zróbmy to razem!

Skarb Państwa wniósł o oddalenie powództwa. Wskazał na inne podmioty, których odpowiedzialność należy rozważyć np. producenta, placówkę medyczną lub osobę podającą preparat.

Według Skarbu Państwa szczepionki na Covid-19 były świadczeniem całkowicie dobrowolnym i nie istniał żaden mechanizm prawny przymusowego, obowiązkowego szczepienia. „Narodowy Program Szczepień został przyjęty uchwałą Rady Ministrów, która to uchwała nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa, ma jedynie charakter wewnętrzny i obowiązuje jednostki organizacyjne podległe Radzie Ministrów” – podkreślono w odpowiedzi na pozew.

W teorii oczywiście szczepienia nie były obowiązkowe, jednak w praktyce dokładano wszelkich starań, włącznie z nagonką medialną, ostracyzmem publicznym czy zamknięciem dostępu do niektórych usług, aby jak największa część populacji przyjęła szczepionkę.

Ponadto zdaniem sądu, sprawa jest trudna merytorycznie, wymagająca wiedzy specjalistycznej z dziedziny prawa i medycyny oraz ma wielowątkowy charakter. Dla przykładu wskazano, że np. charakterystyka produktu leczniczego firmy Pfizer liczy 730 stron A4 wiedzy wysokospecjalistycznej.

W sprawie przesłuchano strony postępowania, uzupełniono materiał dowodowy w postaci zgromadzenia informacji z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Sprawa utknęła ponadto na etapie ustalenia biegłych w celu określenie związku przyczynowo skutkowego między schorzeniami powódki a szczepieniem.

„Najpierw pełnomocnicy stron mieli wskazać kandydata na biegłego z dziedziny neurologii, spełniającego kryteria braku konfliktu interesów, odpowiedniego poziomu wiedzy i wykształcenia oraz doświadczenia zawodowego. Żadna ze stron nie wskazała, pozostawiając to sądowi” – powiedział Urbaniak. Dodał, że pełnomocnik Skarbu Państwa wskazał krąg podmiotów, co do których sprzeciwia się powołaniu w charakterze biegłego w tej sprawie i zasugerował instytut naukowy, który mógłby wydać opinię.

„Sąd zwrócił się z wnioskiem do wskazanego instytutu, ale odmówiono, tak więc nadal nie ma ustalonych podmiotów wydających opinie” - podkreślił sędzia.

PAP

/ oprac. PR

teatr-maski.jpg

„Wielki Nieobecny”. Dlaczego kultura milczy o pandemii?

Covid w wymiarze symbolicznym. Kulturowym. Czy kojarzą Państwo jakieś dzieła czy refleksje – choćby eseistyczne –które traktowałyby niedawną „pandemię” w ten sposób? Wśród niewielu ujęć literackich czy filmowych jest książka Zaraza, której autor – Krystian Kratiuk – zadaje pytanie: Co jest prawdziwą zarazą naszych czasów? To, czy wielka mistyfikacja, jaką był Covid, nie pokazuje w krzywym zwiercia...Czytaj dalej

Pospieszalski_Gebreyesus_portal.jpg
PCh24pl

Jan Pospieszalski: wszystkie "dogmaty" przyjęte podczas pandemii jako konsensus naukowy okazały się nieprawdą!

O tym, że to, co nazywa się teraz, w sprawach tak zwanych zmian klimatycznych, konsensusem naukowym, przyjęto i w dobie pandemii. Wielokrotnie powtarzałem, że wszystkie dogmaty przyjęte jako konsensus podczas pandemii okazały się nieprawdą. Pierwszy dogmat: że covid jest śmiertelny i nie ma na niego lekarstwa. Drugi dogmat: że jedynym ratunkiem są pozafarmaceutyczne środki medyczne, czyli izolacja...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: