Dr Martyka nie rozpowszechniał „dezinformacji” medycznej. Jest decyzja sądu

marty.jpg
Dr Zbigniew Martyka. Fot. Facebook / Warto Rozmawiać

Naczelny Sąd Lekarski uchylił orzeczenie Okręgowego Sądu Lekarskiego w Poznaniu i umorzył postępowanie w sprawie dotyczącej rzekomego publicznego rozpowszechniania informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną - poinformował w mediach społecznościowych dr n. med. Zbigniew Martyka.

Chodziło o podpisanie dwóch dokumentów z 2020 roku: Listu otwartego polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów, a także Drugiego Apelu naukowców i lekarzy w sprawie szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2 i powrotu do normalności. Sygnatariusze listów podawali w wątpliwość m.in. skuteczność polityki lockdownów i wskazywali zagrożenia przestawiania systemu ochrony zdrowia na leczenie COVID-19. Zwracano również uwagę na zagrożenie nieznanymi, niezbadanymi skutkami ubocznymi eksperymentalnych zastrzyków. 

„Naczelny Sąd Lekarski uchylił orzeczenie Sądu I instancji i umorzył postępowanie z powodu ustania karalności przewinienia zawodowego. Innymi słowy - przez ustawowo przewidziany czas organy odpowiedzialności zawodowej lekarzy nie były w stanie doprowadzić tej sprawy do prawomocnego zakończenia. Przyjmuję to rozstrzygnięcie z oczywistą satysfakcją” - podkreślił dr Martyka.

„Cieszę się dlatego, że przez kolejne lata próbowano przedstawiać mnie opinii publicznej jako lekarza, który miał działać na szkodę pacjentów i społeczeństwa, a ostatecznie sprawa nie zakończyła się prawomocnym ukaraniem. Nie wykazano w ustawowym terminie, że zasadne było ukaranie mnie za podpisanie dokumentów, w których lekarze i naukowcy domagali się debaty, normalności i uczciwego podejścia do danych naukowych” - podkreślił były ordynator oddziału obserwacyjno-zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej.

W ocenie lekarza, istotą całej sprawy nie było rzekome działanie na szkodę pacjenta, błąd medyczny czy zaniedbania. Chodziło o aktywny udział dr. Martyki w debacie publicznej dotyczącej polityki zdrowotnej państwa w czasie tzw. pandemii.

„Sąd I instancji, zamiast wykazać fałsz moich wypowiedzi, w istocie przyjął, że problemem była ich niezgodność z tzw. oficjalną narracją z lat 2020-2021. A to są dwie zupełnie różne rzeczy. Czym innym jest wypowiedź niezgodna z rzeczywistością, a czym innym wypowiedź niezgodna z komunikatami władz, apelami polityków czy stanowiskami instytucji publicznych” - zauważył lekarz.

„Lekarz nie składa przysięgi wierności „oficjalnej narracji”. Lekarz ma kierować się wiedzą, doświadczeniem, sumieniem i dobrem pacjenta” - podkreślał dr Martyka.

Jak podkreślił ekspert, opinia biegłej powołanej w sprawie, prof. Iwony Paradowskiej-Stankiewicz nie opierała się na rzetelnej hierarchii dowodów naukowych. „Zgodnie z zasadami medycyny opartej na dowodach, najwyżej stoją randomizowane badania kontrolowane oraz metaanalizy takich badań. Tymczasem w opinii biegłej dominowały odwołania do stanowisk instytucji, modeli matematycznych, badań obserwacyjnych i ogólnych sformułowań typu „było wiadomo” albo „eksperci uważali” - przekazał dr Martyka.

„Jeżeli lekarzy oskarża się o wypowiadanie twierdzeń rzekomo niezgodnych z wiedzą medyczną, to należy wykazać to w oparciu o najlepsze dostępne dowody naukowe. Nie wystarczy powiedzieć, że WHO, EMA, CDC, minister zdrowia albo Rada Medyczna miały inne zdanie. Autorytet instytucji nie zastępuje danych. Komunikat urzędowy nie zastępuje metaanalizy. Model matematyczny nie zastępuje dobrze zaprojektowanego badania klinicznego” - podkreślił lekarz.

„Przez lata próbowano stworzyć wrażenie, że spór dotyczył prostego podziału: z jednej strony nauka, z drugiej „antynaukowość”. Tymczasem dokumenty tej sprawy pokazują coś zupełnie innego. Pokazują, że po stronie obrony były konkretne argumenty prawne, konkretne publikacje naukowe, konkretne zarzuty metodologiczne i konkretne pytania o rzetelność opinii biegłej. Pokazują również, że Sąd I instancji nie odpowiedział na wiele z tych problemów w sposób, jakiego należałoby oczekiwać od organu wymierzającego karę zawodową lekarzowi” - dodał.

Źródło: Facebook.com / dr n. med. Zbigniew Martyka

PR

dr-Martyka2-768x442-1.jpg
fot. PCh24.pl

Za co "wyleciał" Adam Niedzielski? Dr Zbigniew Martyka mocno o byłym ministrze zdrowia

Choć oficjalnym powodem odejścia z rządu ministra Adama Niedzielskiego było ujawnienie danych wrażliwych jednego z pacjentów, to w rzeczywistości - jak ocenia dr Zbigniew Martyka - nie to sprawiło, że minister musiał odejść. Jak zauważył, w czasie tzw. pandemii nagminnie ujawniano dane wrażliwe pacjentów, a żądania o obowiązkowy "paszport covidowy" płynęły niemal ze wszystkich ugrupowań polityczny...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: