Bluźnierczy festiwal w Wielkopolsce. Kpiący z chrześcijaństwa zespół i płonące krzyże

W wielkopolskim Chwałkowie doszło do bluźnierczego skandalu. W czasie festiwalu muzycznego elementem „wystroju scenicznego” były... płonące krzyże. Stojące w płomieniach znaki chrześcijańskiej wiary towarzyszyły występowi zespołu Baalzagoth. To grupa muzyczna promująca m.in. album zatytułowany „No God. No Saviour”(ang. Nie ma Boga. Nie ma Zbawiciela) oraz epatująca bluźnierczą symboliką. Takie to wydarzenia „kulturalne” odbywają się przy wsparciu z kieszeni podatników.
Do skandalu doszło w położonym w Wielkopolsce Chwałkowie. Podczas koncertu zespołu z Kostrzyna nad Odrą w ramach 7 edycji festiwalu „Bangarang” podpalono sporych rozmiarów krucyfiksy pokryte specjalnym środkiem pirotechnicznym.
Trudno dopatrywać się zaskoczenia w tym prowokacyjnym geście. Zespół Baalzagoth epatuje wręcz na każdym kroku parodiowaniem symboli religii katolickiej. Muzycy występują na fotografiach z odwróconymi krzyżami, czy na przykład... w koszulach kapłańskich. Obecnie promowany przez nich album nosi tytuł „No God. No Saviour” - co oznacza tyle, co „Nie ma Boga. Nie ma Zbawiciela”.
Podpalenie krzyży przelało jednak czarę goryczy. Po tym, jak o bluźnierczym skandalu dowiedział się cały kraj, oświadczenia w tej sprawie wydały zarówno władze regionalne, jak i organizatorzy wydarzenia.
„Gmina Krobia wyraża stanowczy sprzeciw wobec tego rodzaju działań. Wolność twórczości artystycznej oraz konstytucyjne prawo do wyrażania poglądów nie może odbywać się kosztem obrażania uczuć religijnych oraz naruszania wartości istotnych dla bardzo wielu mieszkańców. (...) Incydenty o charakterze antyreligijnym nie mają zatem naszej akceptacji” - stwierdziły władze gminne.
„Obecnie Gmina Krobia analizuje wszystkie okoliczności związane z tym wydarzeniem, w tym podjęcie kroków prawnych, związanych z zawiadomieniem organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa. Zaplanowane zostało również spotkanie z organizatorami festiwalu- Stowarzyszeniem Dżentelmeni Metalu, które umożliwić ma organizacji odniesienie się do sprawy. Niezależnie od jego wyników apelujemy do wszystkich organizatorów przyszłych wydarzeń kulturalnych na terenie gminy Krobia o rozwagę, profesjonalizm oraz szacunek dla wrażliwości i tradycji naszych mieszkańców”, czytamy w oświadczeniu.
Władze powiatowe również skomentowały wydarzenie. „Akt ten jest oburzający i nieakceptowalny w świecie, gdzie tolerancja i szacunek dla drugiego człowieka i jego przekonań powinno mieć fundamentalne znaczenie. Świadome niszczenie symbolu ważnego dla większości społeczeństwa jest aktem wandalizmu, godzącym w uczucia religijne i cywilizację europejską”, czytamy w oświadczeniu Powiatu Gostyń.
Przedstawiciele władz lokalnych zaznaczyli również, że przeanalizują umowy z organizatorami festiwalu, na mocy których otrzymali oni 26 tysięcy złotych dotacji.
Z kolei policja zajmuje się obecnie ustaleniem sprawcy incydentu.
Organizatorzy opublikowali przeprosiny skierowane do wszystkich, których ich zachowanie mogło urazić. Podkreślili jednak, że działania nie miały bluźnierczego celu, a podobne zachowanie mieści się ich zdaniem w granicach swobody wypowiedzi artystycznej.
„Z całą stanowczością podkreślamy, że intencją zarówno organizatorów, jak i artystów nigdy nie było i nie jest obrażenie czyichkolwiek uczuć religijnych, profanacja symboli wiary ani atakowanie jakiejkolwiek grupy społecznej, etnicznej, czy wyznaniowej. (...) Rozumiemy, że dla osób spoza kręgu odbiorców tego typu dzieł artystycznych widok ten może pozostawać niezrozumiały (...). Z pokorą i szacunkiem pragniemy przeprosić wszystkich tych, którzy mogli poczuć si urażeni lub dotknięci. Naszym zamiarem nigdy nie było wywołanie poczucia dyskomfortu, lęku ani obrazy wartości duchowych czy uczuć religijnych”, napisali organizatorzy.
Znacznie mniejszą świadomością wywołanego oburzenia wykazali się sami muzycy. W wydanym przez siebie oświadczeniu grupa przekonywała, że ich zamiarem nie było znieważenie symbolu kultu religijnego. Jak wyjaśniali, spaleniu nie uległy same krzyże, ale... żel pirotechniczny nałożony na symbole, które stworzono na potrzeby wydarzenia. W oświadczeniu podpisanym przez „Oktaviusa Hellhammera” pojawiła się przestroga przed „próbami cenzurowania sztuki, wyciągania wyrwanych z kontekstu fragmentów spektaklu do walki politycznej czy naciskami na organizatorów”.
Rzecz w tym, że antychrześcijański wydźwięk twórczości zespołu nie jest „wyrwanym z kontekstu fragmentem spektaklu”. Parodiowanie symboli o znaczeniu religijnym, czy treści wymierzone wprost w religię są jego główną treścią wizerunkową.
1 kwietnia tego roku zespół opublikował „primaaprilisowy żart”, zapowiadając, że kolejny album będzie wychwalał „Jezusa i Jego Matkę”. Z kolei zwracając się do fanów muzycy tytułują ich „szatanami”.
Ile naiwności trzeba, by w podobnej sytuacji nie zauważyć, że podpalenie krzyża na koncercie jest zwyczajnie spójnym znakiem ideologii i wizerunku zespołu - w którym niechęć do religii chrześcijańskiej odgrywa kluczową rolę?
To właśnie znak potężnego kryzysu polskiej kultury. W naszym kraju ze środków publicznych wspiera się aktywność środowisk, która uderza w fundament cywilizacyjnej i narodowej tożsamości.
źródła: niedziela.pl, muzyka.interia.pl
FA






