Bogdan Dobosz: Czy Leon XIV obudził Francję?

pope stade.jpg
Fot. Vatican Media / Hans Lucas Agency / Forum

Leon XIV to papież, który „obudził Francję”, przypominając o jej „korzeniach i powołaniu” – twierdzą nawet publicyści mediów „głównego nurtu” („Le Figaro”). I rzeczywiście, takiego entuzjazmu i takiej widoczności katolików na ulicach miast nie było od dziesięcioleci. Warto spojrzeć na liczby. W czasie Mszy na paryskim placu Concorde zgromadziło się ponad 800 tysięcy wiernych. Organizatorzy przygotowali początkowo teren na 600 tysięcy miejsc, ale szybko korygowali te dane w górę. Wielotysięczne tłumy pojawiały się na trasach przejazdu papieża (300 tysięcy osób zebranych wzdłuż 2,5-kilometrowej trasy do Notre-Dame). Wejściówki na spotkanie z młodzieżą rozeszły się w ciągu kilku dni. Tłumy wiernych w Lourdes i w Metz. Na placu Zgody papież Leon XIV wzywał katolików do dzielenia się swoją wiarą z innymi i wypowiedział znamienne słowa: „Niech żywa woda Ducha Świętego spłynie na całą Francję”; co przypominało podobne wezwanie z wizyty w Polsce Jana Pawła II w 1979 roku, które zapowiedziało wielkie społeczne poruszenie, które nastąpiło już rok później. Czy tak będzie we Francji?

 

Msza papieska w Paryżu była pierwszą taką od 2008 roku, kiedy to przybył tu z pielgrzymką Benedykt XVI. Wówczas władze podawały liczbę zaledwie 260 tysięcy wiernych na Mszy na Les Invalides. Na tym tle można mówić o przebudzeniu katolików. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze w 1997 roku milion osób był obecny na celebrowanej przez Jana Pawła II Mszy świętej z okazji Światowych Dni Młodzieży na torze Longchamp. Jeszcze większe tłumy wyszły na ulice Paryża np. w czasie protestów w obronie rodziny oraz przeciw pomysłowi „homo-małżeństw”. Ten wielki ruch został jednak z czasem spacyfikowany. Obecna sytuacja kryzysu społecznego, zawirowań politycznych, konfliktów i poczucia beznadziejności, otworzyły wielu Francuzów na szukanie duchowej alternatywy i jest to dobry „czas misyjny”.

Zróbmy to razem!

Entuzjazm wokół pielgrzymki Leona XIV tłumaczy się jednak także jego charyzmą, która pozwala odkryć proste prawdy i przywraca sens słowom. Jednocześnie zaś wymyka się narzucanym od lat stereotypom katolicyzmu. Dobrym przykładem były tu doniesienia lokalnej prasy, która początkowo pisała najwięcej o spotkaniu w Lourdes papieża z „ofiarami przemocy seksualnej w Kościele”, ale w trakcie wizyty musiała znacznie poszerzyć spektrum swojego przekazu. Od Paryża po Lourdes i Metz, Ojciec Święty zdobywał serca i dusze milionów wiernych. Przekazał przesłanie nadziei wspólnocie katolickiej, która powinna „odgrywać znaczącą rolę w społeczeństwie”. Komentatorzy zadawali sobie pytanie: czy Francuzi nagle na nowo odkryli część swoich chrześcijańskich korzeni? Dodawano, że „w jeden weekend papież podbił Francję i Francuzów”.

W Pałacu Elizejskim na spotkaniu z Emmanuelem Macronem Leon XIV jasno mówił o idei świeckości i np. otwarcie krytykował eutanazję w kontekście przyjętej we Francji ustawy „o końcu życia”. Ten temat powrócił też w czasie spotkania z chorymi w Lourdes. Papież wyraźnie potępił „manipulacje genetyczne”, „macierzyństwo zastępcze”, „pobieranie organów” i „oferowanie zaprogramowanej śmierci”. Mówił prosto o nadużyciach moralnych. Na forum UNESCO Leon XIV zaapelował do społeczności międzynarodowej o ochronę dzieci i młodzieży przed nowymi technologiami cyfrowymi i sztuczną inteligencją, aby chronić ich wolność myślenia i poznawania.

Leon XIV miał do powiedzenia Francuzom i ich prezydentowi konkretne rzeczy, w imię „jedynej i niezastąpionej wartości każdej istoty ludzkiej”.

 

W obronie ludzkiej godności i życia

Spotkanie na Stade de France, inscenizację spotkania i niesamowicie brzmiące łacińskie śpiewy i modlitwy 80 tysięcy młodych porównywano z kontrowersyjnym spektaklem z czasu otwarcia paryskiej olimpiady. Na stadionie media dostrzegły nagle prawdziwą „nową Francję”, ale nie z wizji lewicowej partii La France insoumise, lecz powstającą z inspiracji Kościoła katolickiego. W piątkowy wieczór cały kraj był świadkiem pojawienia się nowego pokolenia katolików – nie tylko narodzonego już w emocjach związanych z płonącą Notre-Dame, wzrostem liczby chrztów dorosłych czy sukcesów pielgrzymki do Chartres, ale odkuwającego wspólną tożsamość. To w związku z tym wydarzeniem pojawiło się określenie „pokolenie Leona”, które ma być odpowiedzią na papieskie wezwanie – „Kościół we Francji tak bardzo cię potrzebuje!”. Papież dodał: – Młodzi Francuzi, nosicie w sercach ogromne pragnienie wolności i zaprosił ich do podążania drogą świętości.

Niezapomniany był półgodzinny przejazd papamobile po Polach Elizejskich i dziesiątki gestów papieża – od błogosławienia podawanych mu dzieci, po widok modlących się na kolanach z różańcem ludzi. Ta trzykilometrowa podróż stała się imponującym przejawem pobożności ludu i pozostanie jednym z najważniejszych obrazów całej wizyty.

W homilii na placu Concorde Leon XIV przywołał długą chrześcijańską historię Francji. Wymienił kilka jej wybitnych postaci, od świętych męczenników Blandyny i Ireneusza, po Wincentego a Paulo, Fryderyka Ozanama i Joannę Jugan. – Dążycie do odkrycia na nowo świetlistego horyzontu, do zbudowania narodu odnawianego od korzeni, ożywionego wiarą – oznajmił wiernym i skierował osobne słowa do rodzin, młodzieży, katechumenów i nowo ochrzczonych: – Niech dar Ducha Świętego uczyni z Was żywych świadków, gotowych szerzyć wokół siebie cywilizację miłości.

Symboliczna była wizyta Leona XIV w Lourdes wieczorem 26 września. Jako pielgrzym, papież przeżywał chwilę głębokiej refleksji przed grotą Massabielle, odmawiając tu modlitwę za Francję, jej przywódców i rodziny. W ułamku sekundy zapadła cisza. Modląc się do Matki Boskiej, papież prosił: – Wyjednaj dla Francji mądrych i hojnych przywódców, gotowych do poświęceń, zdolnych do stawiania czoła wyzwaniom i gotowych służyć dobru wspólnemu.

W niedzielę papież Leon XIV powrócił w Lourdes do hasła swojej pielgrzymki – „Aby świat miał życie”. Na spotkaniu z chorymi to motto wybrzmiało mocno. Papież jednoznacznie potępił uchwaloną 18 sierpnia ustawę legalizującą tzw. wspomagane samobójstwo i eutanazję.  – Nie da się uważać odebrania życia za coś normalnego – przypomniał i dodał wprost, że „to, co jest legalne, niekoniecznie jest moralne”.

Zapamiętane zostaną też mocne i wypowiedziane z wielkim wzruszeniem w Lourdes słowa: – Nikt nie ma prawa, nigdy, opierając się na laboratoryjnych algorytmach, decydować o życiu jakiegokolwiek embrionu czy osoby starszej! Medycyna nigdy nie może stać się narzędziem zaprogramowanej śmierci!. Wcześniej wzruszony lekarz złożył świadectwo o swoim zaangażowaniu, cytując przysięgę Hipokratesa, w tym słowa: „Nigdy świadomie nie spowoduję śmierci”.

W niedzielny poranek, podczas homilii papież wielokrotnie stanowczo sprzeciwiał się eutanazji, przypominając o przyrodzonej godności ludzkiej każdego człowieka. – W obliczu obecnych trendów, które dążą do redefinicji wartości ludzkiego życia w obliczu choroby, cierpienia czy starości, grota Massabielle jawi się jako sanktuarium chrześcijańskiej nadziei. Tutaj żadna kruchość nie jest odrzucona – wskazywał.

Warto też wspomnieć o spotkaniu Leona XIV z biskupami. W niedzielę 27 września papież wyznaczył episkopatowi pilne zadania dla Kościoła we Francji i wymienił tu edukację katolicką, powrót do chrześcijańskich korzeni, działalność misyjną, wychowanie młodzieży i wspieranie rodzin. Wydarzenie odbyło się za zamkniętymi drzwiami, ale wywołało dyskusje. – Wzywam was, drodzy bracia, do okazania misyjnej odwagi, śmiałości i kreatywności. Nie dajcie się zniechęcić – apelował Ojciec Święty, powtarzając kilka razy słowo „odwaga”.

Jako swoiste „zwycięstwo” papieża można też potraktować przybycie na Mszę św. w Metzu prezydenta Emmanuela Macrona. Przed podróżą papieską Pałac Elizejski ogłosił, że głowa państwa nie weźmie udziału w żadnej z trzech Mszy papieskich – w przeciwieństwie do 2023 roku, kiedy uczestniczył w Najświętszej Ofierze odprawionej przez papieża Franciszka w Marsylii. Wskazywano, że jest to odwet za odrzucenie prezydenckich propozycji nadania wizycie bardziej państwowego charakteru. Chodziło o nadanie Legii Honorowej, uroczystą kolację i wspólne zwiedzanie z prezydentem katedry Notre Dame. Emmanuel Macron w końcu jednak wziął udział w poniedziałkowej liturgii w Metz. Media pytały, czy Emmanuel Macron pożałował nieobecności na Concorde, widząc zdjęcia radosnych tłumów od Paryża po Lourdes? W każdym razie zmienił zdanie… Ostatecznie towarzyszył też papieżowi na lotnisku, gdzie go pożegnał.

 

Wymiar polityczny wizyty

Francja w 2027 roku wybierze nowego przywódcę. Kraj jest w kryzysie politycznym, a zaufanie do władzy osiąga rekordowo niskie poziomy. Nic dziwnego, że niezależnie od religijnego i duchowego wymiaru wizyty, oceniano także jej wpływ na politykę. Niektórzy uważają, że Leon XIV w ciągu czterech dni „zdestabilizował francuską politykę” i wprowadził dyskurs polityczny na inny poziom.

Na marginesie wizyty, z entuzjazmu wiernych postanowił skorzystać nie tylko Macron. Na Mszy w Paryżu pojawili się niemal wszyscy kandydaci na prezydenta, poza lewicowym Jean-Luc Melenchonem, który tego samego dnia we francuskiej stolicy wspierał „marsz klimatyczny”. Na Place de la Concorde pojawiła się za to Marine Le Pen i większość polityków jej partii. Na trybunie honorowej zasiedli: premier Sébastien Lecornu, przewodniczący Senatu Gérard Larcher i przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego Yaël Braun-Pivet czy prezydent regionu Île-de-France Valérie Pécresse. Dało się zauważyć obecność Brigitte Macron, ale i byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Pojawili się też dwaj byli premierzy i kandydaci na prezydenta z centrolewicowych ugrupowań prezydenckich – Édouard Philippe (partia Horyzonty) i Gabriel Attal (Renesans). Był też szef Partii Republikanie, Bruno Retailleau.

- To był wspaniały moment jedności z katolikami, ale także z całym narodem francuskim. Przesłanie pokoju i nadziei z wizyty papieża Leona XIII we Francji – powiedział Jordan Bardella ze Zjednoczenia Narodowego. Gabriel Attal określił wizytę jako „bardzo dobry moment”. Dodał, że „liczne tłumy ilustrują potrzebę harmonii i jedności wśród Francuzów”. Wiceprzewodniczący Zjednoczenia Narodowego (RN) Sébastien Chenu oświadczył, że Macron mógł wziąć udział we Mszy, wydarzeniu, które opisał jako bardzo jednoczące i otwarte dla wszystkich, bez konieczności bycia katolikiem. Dodał, że „świeckość nie polega na zakazywaniu ludziom uczestnictwa w nabożeństwach” i odrzucił sugestie, że politycy RN próbowali „wykorzystać” wizytę politycznie. Co ciekawe media sugerowały, że stwierdzenie papieża o tym, że ​​„prawdziwa świeckość nie polega na wykluczaniu religii ze sfery publicznej”, odnosiło się do propozycji partii narodowej o... zakazie noszenia w sferze publicznej strojów islamskich.

Ewentualne profity wyborcze Marine Le Pen, oprócz oficjalnych mediów najbardziej martwiły jej konkurentów do Pałacu Elizejskiego. Pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej Olivier Faure wyśmiewał obecność przedstawicieli Zjednoczenia Narodowego na placu Zgody, pisząc, że papież odwiedził tego samego ranka ośrodek dla migrantów. Zdaniem lewicowego polityka była to „wiadomość skierowana bezpośrednio do wszystkich kandydatów, którzy rzucili się, by zrobić sobie zdjęcie z papieżem, tylko po to, by zaprzeczyć mu swoimi programami”. Socjalista Faure w roli eksperta-teologa nie brzmi jednak zbyt prawdziwie.

Ciekawy jest przypadek szefowej Partii Zielonych, Marine Tondelier, która otwarcie zadeklarowała katolicyzm, ale zamiast wysłuchać Mszy, zdecydowała się wziąć udział w marszu klimatycznym w Arras. Podobnie zrobił przewodniczący PCF. Komunista Roussel pomaszerował w „obronie klimatu” w Valenciennes.

 

Medialny przekaz

We Francji medialny przekaz wizyty momentami przypominał relacje prasy z czasów PRL z 1979 roku. Papież miał mówić o „pokoju”, „postępie społecznym” czy też zajmować się głównie tematem „nadużyć seksualnych w Kościele”. Szeroko relacjonowano koszty, wysiłki zapewnienia bezpieczeństwa, itp. Entuzjazm społeczny wokół wizyty i przemówień Leona XIV szybko skorygował tego typu narrację, chociaż oficjalny przekaz wyraźnie różnił się od siebie, zależnie od politycznego stanowiska mediów.

Publiczne France Info wskazywało, że „gigantyczna msza wymagała skrupulatnej organizacji i udziału około 12 tysięcy funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa i 10 tys. wolontariuszy”. W charakterystycznym dla mediów opisie spotkania można było przeczytać: „w oczekiwaniu na przyjazd papamobile ludzie rozmawiają, czytają czasopisma i przewijają ekrany telefonów. (…) Podczas gdy głośniki przypominają wszystkim o zasadach zachowania, uczestnicy wyjmują kanapki i paczki chipsów na krótko przed południem. Podczas Mszy Świętej nie będzie zorganizowanej zbiórki, ale komunikaty na ekranach zachęcają wiernych do składania darowizn online, aby pomóc sfinansować wizytę Papieża”.

Publiczne media wychwytują takie opinie uczestników jak np. wypowiedź w stylu: – To jedyny papież, który przeciwstawił się amerykańskiemu prezydentowi, Donaldowi Trumpowi. Ma przekonania, jak gdyby nie zauważając, że przed chwilą ten sam Leon XIV przeciwstawił się wprost Macronowi i jego pomysłom wprowadzenia eutanazji. France Info cytuje niejaką Sarah, która „nie podziela wszystkich stanowisk papieża. Wierzę, że eutanazja jest prawem, że może być wyborem” – mówiła podobno ta „młoda katoliczka, która przyjęła chrzest w wieku 20 lat”. Z kolei niejaka Marylène ma „nadzieję na większą otwartość Kościoła w kwestiach społecznych, dotyczących homoseksualistów, kobiet i aborcji”. Studzeniem entuzjazmu i propagowaniem ambiwalencji zajmowała się większość mediów.

Lewicowa gazeta „Liberation” opisywała „kontrowersyjne spotkanie z ofiarami przemocy seksualnej”, bo nie zaproszono tam wojujących kolektywów antykatolickich. Z homilii na Placu Concorde ta gazeta wyniosła tezę, że „każdy mógł usłyszeć to, co chciał”. W tłumaczeniu, „co papież miał na myśli” relacje „Liberation” przebijały nawet propagandę w czasów PRL: „Od piątku 25 września kraj żyje w rytmie Leona XIV. Ten rzekomy powszechny entuzjazm, ta gorączkowa relacja medialna, ledwo skrywają pewną deklarację tożsamości w stylu: to jest nasz dom, co stoi w jaskrawej sprzeczności z przesłaniem papieża, które było humanistyczne i antyrasistowskie”. Na Stade de France „papież występował jako gwiazda rocka” – dodawała ta gazeta, tłumacząc przyczyny entuzjazmu młodych.

„Le Monde” pisało o „obecności kilku kandydatów na prezydenta, pobożnych katolików i ciekawskich obserwatorów”, wobec których w Paryżu papież mówił w homilii o „pragnieniu transcendencji”. Prawicowa telewizja CNews zamieściła komentarz: „Francja pokazała swoje najpiękniejsze oblicze jedności, pokoju i miłości”. Dla „Ouest France” wizyta Papieża we Francji to było „przesłanie jedności i szacunku dla różnic”.

Przypadek komunistycznego dziennika „L’Humanite” nie dziwi. Tematem nr 1 w gazecie były „marsze na rzecz klimatu, sprawiedliwości społecznej, pokoju i środowiska”. W relacji z wizyty papieża podkreślano, że ten „odwiedził ośrodek dla migrantów, gdzie zaapelował o „spotkanie się i wspólne życie w godności i pokoju”. Gazeta martwi się też, że w Kościele francuskim „głosy lewicowych katolików stają się niewidoczne”, a wierni „również doświadczają formy polaryzacji politycznej, będącej wynikiem ofensywy tożsamościowej skrajnej prawicy, która obiecuje odbudowę kościołów”. Strach przed faszystami’ kontra strach przed przebudzonymi katolikami. Podwójny niepokój dla katolickiego świata rozdartego między biegunami konserwatywnym i postępowym. Debata między nimi jest daleka od zakończenia, ponieważ francuscy katolicy przygotowują się do apostolskiej podróży papieża Leona XIV”. Gazeta podkreślała też, że to pierwszy papież Amerykanin, czyli w domyśle, jednak wytwór „imperializmu”.

Na marginesie wizyty Leona XIV pojawiły się też „tradycyjne” głosy aktywistów lewicy, którzy postrzegają Kościół jako konkurenta dla swoich ideologii. Feministka Alice Coffin pisała: „W telewizji publicznej (France 2), przez kilkadziesiąt minut 11 gości programu Léi Salamé, wszyscy zachwycali się wizytą papieża. Nikt nie wspomniał o tysiącach kobiet, które umierają z powodu braku dostępu do aborcji, potępionej przez tego samego papieża; nie wskazano na absolutną nierówność między kobietami a mężczyznami, o której decyduje Kościół katolicki (jedyna dyskryminacja ze względu na płeć, która jest oficjalnie tolerowana)”.

W telewizji BFMTV Bernadette Sauvaget, „dziennikarka religijna” z „Libération”, oceniła inscenizację na Stade de France jako „nieco niskobudżetową, trochę jak ubogie Puy du Fou (spektakle historyczne w Wandei)”. Eutanazyjne Stowarzyszenie na rzecz Prawa do Godnej Śmierci uznało, że przesłanie Leona XIV do ochrony życia jest nieakceptowalne i wzywało: „Żadnej krucjaty przeciwko prawu do wspomaganego umierania!”.

 

Co dalej?

Tym razem takie głosy brzmiały wyjątkowo fałszywie. Wizyta Leona XIV została uznana za „wydarzenie historyczne” i w jej trakcie zmieniały się nie tylko poglądy Macrona na odział w Mszy, ale i narracja mediów, w czym duży udział miały relacje samych wiernych z wizyty w mediach społecznościowych. Kościół katolicki we Francji jest ciągle żywy i żyje nie tylko wielką historyczną przeszłością. Na tej żyznej glebie może rozkwitać na nowo, ale owoce wizyty poznamy zapewne za kilka miesięcy. Jedno jest pewne, Leon XIV wyleczył francuskich katolików ze wstydzenia się swojej tożsamości.

 

Bogdan Dobosz

 

321r426t54785u8i345yu5et.jpg
PAP/EPA/BENOIT TESSIER / POOL

Leon XIV na pustyni. Życie wieczne wobec ateistycznej Rewolucji

Katolicka Europa z nadzieją patrzyła na podróż Leona XIV do Francji – kraju dawniej tak pobożnego, a dziś skąpanego we krwi przelanej przez rewolucję. Ojciec Święty w tych trudnych warunkach dał nad Sekwaną świadectwo tego, czym jest chrześcijaństwo: wiarą w wieczne przeznaczenie człowieka w Bogu. Medialny aplauz i trudna rzeczywistośćPodróż apostolska Leona XIV do Francji wywołała w mediach wielk...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: