Bogdan Dobosz: Wolność, równość, braterstwo, eutanazja. Francja i barbarzyńskie „prawo do godnej śmierci”

Dzień po święcie narodowym Francji 14 lipca, Zgromadzenie Narodowe przegłosowało ustawę o eutanazji, nazywaną eufemistycznie „prawem do godnej śmierci”. Za ustawą padło 291 głosów, przeciw było 241 deputowanych, a 29 wstrzymało się od głosu. Na tym nie koniec batalii proceduralnej, bo premier Sébastien Lecornu i przewodniczący Senatu Gérard Larcher oznajmili, że skierują tekst ustawy do Rady Konstytucyjnej.
Obietnica Macrona
Ustawa budzi nadal kontrowersje i dzieli polityków niezależnie od politycznych kolorów. Akceptuje ją prezydent Emmanuel Macron, który oznajmił z dumą, że „ustawa o prawie do wspomaganego samobójstwa została przyjęta” i przypomniał, że była to jego obietnica wyborcza - „w 2022 roku zobowiązałem się otworzyć taką drogę narodowi francuskiemu. Z powagą, pokorą i pełnym szacunkiem dla naszej demokracji, zobowiązanie to zostało spełnione. Rada Konstytucyjna będzie postępować zgodnie z zasadami naszego państwa prawa”.
Premier i przewodniczący Senatu, w którym trzykrotnie nowe przepisy były odrzucane, ogłosili, że Rada Konstytucyjna zostanie poproszona o ocenę konstytucyjności całości lub części projektu ustawy.
Politycy podzieleni
Po drugiej stronie, były premier i sekretarz generalny partii prezydenckiej Renesans, Gabriel Attal oświadczył, że „po czterech latach debat, ośmiu czytaniach i dziewięciu głosowaniach, parlament ostatecznie przyjął ustawę o opiece nad osobami u schyłku życia” i dodał, że „ustawa ta zawsze była kluczowa dla spraw, których bronimy”. W wypowiedzi Attala widać całe oszustwo legislatorów. Zabijanie osób u schyłku życia nazywa „ustawą o opiece”.
Trzeba zauważyć, że projekt ustawy nie spotkał się z jednomyślnym poparciem nawet w obozie prezydenta. „Żaden obywatel Francji nie powinien domagać się śmierci dlatego, że nie można mu odpowiednio ulżyć w cierpieniu, zapewnić opieki ani towarzyszenia” – zareagował poseł Ensemble Karl Olive, który zagłosował przeciwko tekstowi. Dodał, że wolałby tu referendum ze względu na „głęboko ludzkie, etyczne i społeczne implikacje tej kwestii”.
Większość głosów sprzeciwu było jednak słychać po prawej stronie. „To nie jest prawo braterstwa, to raczej prawo porzucenia” – krytykował projekt kandydat Partii Republikanie (LR) na prezydenta, Bruno Retailleau. „Co stanie się z naszą wolnością wyboru, kiedy przez całe życie społeczeństwo będzie nam wmawiać, że stajemy się ciężarem dla naszych bliskich i społeczeństwa, zamiast umierać z godnością, żyjemy w niezgodzie, jeśli pewnego dnia zachorujemy lub będziemy niepełnosprawni?” – kpiła z eutanazyjnej nowomowy eurodeputowana partii Reconquête, Sarah Knafo. „W tej atmosferze końca pewnej epoki, Macron chce zabrać ze sobą do politycznej trumny cząstkę Francji” – napisał jej kolega w PE z grupy Tożsamości i Wolności, Laurence Trochu. „Nie pozwólmy społeczeństwu odpowiadać na cierpienie przede wszystkim śmiercią” – mówiła Véronique Besse, niezależna deputowana z Wandei. Ale już Alexis Corbière, dawniej ze Zbuntowanej Francji, a obecnie z Partii Zielonych, oświadczył, że zagłosował „za wielkim tekstem o wolności”.
Wdrażanie ustawy i wybór „pigułki śmierci”
Media nie mają wątpliwości, że było to „historyczne głosowanie, które stanowi punkt zwrotny”. „Francuski model” opieki paliatywnej legalizując eutanazję i wspomagane samobójstwo, otwiera kolejną furtkę cywilizacji śmierci. Już teraz rozpoczęły się prace wdrożenia przepisów dotyczących „wspomaganego samobójstwa”. Jednym z nich jest np. wybór „pigułki śmierci”. W krajach eutanazji stosuje się najpierw środek uspokajający w celu rozluźnienia pacjenta, po którym następuje podanie środka wywołującego śpiączkę, co pozbawia pacjenta świadomości, a następnie środka zwiotczającego mięśnie, aby zapewnić zatrzymanie oddechu. Nie ma wątpliwości, że Francja szybko pójdzie drogą Holandii, Belgii, czy Kanady… Ministerstwo Zdrowia już zleciło Wysokiej Instytucji ds. Zdrowia (HAS) zbadanie produktu, który mógłby być stosowany w kontekście wspomaganego samobójstwa we Francji. Trzeba też opracować protokoły śmierci, utworzyć listę medyków, którzy zgodzą się na wykonanie procedury eutanazji, itp. Eksperci instytucji zdrowia publicznego będą odpowiedzialni za opracowanie zaleceń dotyczących przepisywania i podawania takich produktów. To dość makabryczne czynności, ale pewnie dalej pójdzie już łatwo…
„Wysoki stopień cywilizacji”, czyli przykład Belgii
Francuskie media publiczne przy okazji wprowadzania we Francji eutanazji przywoływały przykład sąsiedniej Belgii, gdzie eutanazja jest postrzegana jako „dowód wysokiego stopnia cywilizacji”. Celem wsparcia idei eutanazyjnej media publiczne nad Sekwaną wskazywały, że np. w Belgii „praktyka eutanazji stała się całkowicie akceptowana”. Specjalnie to nie dziwi, bo dopuszczenie aborcji, czy eutanazji zawsze szybko prowadzi do banalizacji wartości życia i samego aktu zabijania. W Belgii prawo zezwalające na eutanazje istnieje już od prawie dwudziestu pięciu lat i proces ten posunął się bardzo daleko. W tym kraju od 2002 roku eutanazja jest legalna i otwierana na kolejne grupy społeczne, łącznie z dziećmi. Francuskie media publiczne twierdzą jednak, że jest to „ściśle kontrolowana praktyka, która stała się w pełni akceptowana w tym kraju”, a co roku „około stu obywateli francuskich przekracza granicę, aby uzyskać dostęp do godnej śmierci”.
W Belgii wykonuje się obecnie średnio dwanaście eutanazji dziennie! Najczęściej odbywa się to w domu pacjenta lub w domach „opieki”. Trzy czwarte uśmiercanych ludzi ma ponad 70 lat, a połowa wniosków pochodzi od chorych na raka. Od 2014 roku Belgia zezwala również na eutanazję osób niepełnoletnich. Owo prawo rozszerzył socjalistyczny premier Di Rupo. Za każdym razem rozszerzanie zakresu eutanazji było argumentowane „systemem zabezpieczeń”. Belgijski premier tłumaczył, że istnieje „komisja rewizyjna złożona z 16 specjalistów”, którzy mają weryfikować, czy „eutanazje są przeprowadzane zgodnie z przepisami prawa” i dodawał, że to „ugruntowana praktyka, która świadczy o wysokim poziomie cywilizacji”...
Belgijskie przepisy ciągle ewoluują, a do 2027 r. mają zostać rozszerzone na pacjentów psychiatrycznych cierpiących na demencję. Poziom ich „cywilizacji” jak widać ciągle wzrasta…
Zapewne na podobną drogę wkroczy szybko i Francja.
Walka o wartość życia trwa
Trzeba jednak zauważyć, że przeciwnicy tej „antropologicznej rewolucji” nie składają broni. Biskupi Francji ostrzegają przed szkodliwymi skutkami tych przepisów i apelują do katolików, aby zawsze bronili życia.
Samo odwołanie do Rady Konstytucyjnej podnosi najbardziej kontrowersyjne aspekty ustawy, jak np. kwestia swobodnej i świadomej zgody osób dorosłych, ale ubezwłasnowolnionych, czy narzucenie obowiązku zapewnienia „wspomaganego samobójstwa” przez wszystkie placówki opieki zdrowotnej i społecznej. Jest też petycja złożona przez sześćdziesięciu senatorów, który uważają ustawę za „jedno z najbardziej liberalnych praw eutanazyjnych na świecie”. Wątpliwości budzi też odmowa włączenia do ustawy klauzuli sumienia przynajmniej dla prywatnych placówek opieki zdrowotnej. Dlatego nawet w katolickich ośrodkach opieki, w obecnym brzmieniu artykułu 14 ustawy, będzie wymagane, by kierownictwo takiej placówki zezwalało na „interwencję zewnętrznych praktyków w celu wykonania aktu śmierci”.
Małe Siostry Ubogich, które posługują chorym już zapowiedziały, że takich „zespołów” wpuszczać nie będą. Zakon Sióstr Ubogich prowadzi około trzydziestu placówek opieki zdrowotnej we Francji.
Wolność szpitali i katolickich placówek opiekuńczych jest tą ustawą poważnie zagrożona. Przewodniczący Konferencji Biskupów Francji mówi o „poważnym przełomie w historii kraju” i zerwaniu z tradycją opieki, której „powołaniem jest łagodzenie cierpienia i towarzyszenie każdemu aż do naturalnego końca życia”. „Nasz stosunek do wrażliwości, starości, niepełnosprawności i choroby ulegnie zmianie. Więź zaufania między pokoleniami, ale także między opiekunami, pacjentami i ich rodzinami, ulegnie osłabieniu, a społeczny pogląd na słabość ulegnie pogorszeniu. Najbiedniejsi prawdopodobnie jako pierwsi zapłacą cenę” - stwierdzili biskupi.
Trzeba dodać, że niemal zaraz po przegłosowaniu ustawy o „prawie do godnej śmierci”, zapowiedziano powstanie Obserwatorium tej ustawy, czyli struktury monitorującej jej wdrażanie. Jeden z inicjatorów tego pomysłu prof. Emmanuel Hirsch, specjalista ds. etyki medycznej na Uniwersytecie Paris-Saclay, mówił, że „wkraczamy w nową erę. Pomimo naszych wysiłków, ustawodawca zdecydował się zalegalizować eutanazję i wspomagane samobójstwo, uchwalając jedno z najbardziej liberalnych praw na świecie. W obliczu erozji zakazu zabijania nie możemy porzucić sfery publicznej. Dlatego postanowiliśmy stworzyć obserwatorium końca życia, aby zapewnić perspektywę tym, którzy zostaną narażeni na ryzyko z powodu tego prawa oraz pracownikom służby zdrowia, którzy będą musieli zmierzyć się z takimi wyborami”. Problem w tym, że zło ma w tym przypadku dość możnych i wpływowych protektorów. Tych samych, którzy narzucili Francji pozornie ładnie brzmiącą dewizę – wolności, równości i braterstwa...
Bogdan Dobosz





