Bp Marian Eleganti o reformie Kościoła. Synodalność, Msza trydencka i korekta papiestwa

Eleganti-329u4i321u42hi.png

Kościół katolicki potrzebuje odejścia od niejasnego procesu synodalnego i większego skupienia się na liturgii. Wiele zależy od sposobu wykonywania posługi papieskiej, która wymaga większej ciszy i powagi. Mówił o tym szwajcarski biskup, Marian Eleganti.

Bp Marian Eleganti to jeden z najbardziej znanych konserwatywnych hierarchów na świecie. Przez lata posługiwał jako biskup pomocniczy w diecezji Chur w Szwajcarii. Chętnie uczestniczy w dyskusji o przyszłości Kościoła, zajmując ortodoksyjne stanowisko. Teraz udzielił obszernego wywiadu portalowi "Ad Vaticanum". 

Hierarcha mówił między innymi o problemie synodalności. 

Zróbmy to razem!

- Synody zwołane przez papieża Franciszka nigdy wcześniej nie istniały w historii Kościoła katolickiego. Podważają one urząd biskupa. Nie mam żadnego kontaktu z Sekretariatem Synodu; zresztą i tak nie miałoby to żadnego celu - powiedział biskup.

Zapytany, czy widzi jakąś korektę kursu synodalnego za pontyfikatu Leona XIV, odparł negatywnie.

- Nie, niestety nie. Nie widzę też żadnej korzyści dla Kościoła w tym procesie — przeciwnie, dostrzegam w nim więcej szkody niż pożytku. Moim zdaniem proces ten nie przyczynia się w żaden sposób do autentycznej duchowej odnowy Kościoła. Pod tym względem jest fatamorganą. Jednak podczas gdy fatamorgana znika w powietrzu — i na tym kończy się to porównanie — proces synodalny podważa sakramentalne przywództwo Kościoła. Nie chodzi w nim o konsultowanie się z biskupami, lecz o to, by świeccy współkierowali Kościołem wraz z biskupami. Przedstawia się to jako nowe objawienie, choć rozeznawanie działania Ducha Świętego nie jest niczym nowym — praktykuje się je od niepamiętnych czasów - stwierdził.

Biskup mówił też o przyszłości liturgii. W jego ocenie, należy poważnie zastanowić się nad jej obecnym kształtem, a tym powinni zająć się przede wszystkim kardynałowie, przy okazji regularnych spotkań w Rzymie z papieżem.

- Uważam, że powinniśmy poważnie potraktować krytykę reformy liturgicznej i ponownie przeanalizować tę kwestię. Kardynałowie powinni jak najszybciej rozpocząć taką refleksję podczas konsystorza, zamiast unikać tego tematu. Ignorowanie krytyki i udawanie, że wszystko jest w porządku, nie jest rozwiązaniem - powiedział. 

Jak dodał, istnieje wiele oddolnych ruchów na rzecz Mszy trydenckiej, co pokazuje żywotność tej kwestii. W jego ocenie, tych ruchów nie da się zatrzymać jakimiś odgórnymi decyzjami administracyjnymi, takimi jak "Traditionis custodes". Istnieje jednak pilna potrzeba nawiązania kontaktu ze środowiskami trydenckimi, zwłaszcza z  młodymi ludźmi, tak, by dać im właściwą przestrzeń w Kościele katolickim.

Biskup wskazał też na konieczność korekt sposobu wykonywania urzędu papieskiego, który powinien stać się bardziej wstrzemięźliwy i nastawiony na modlitwę.

- Ogólnie rzecz biorąc, odnoszę wrażenie, że papieże mają zbyt mało czasu na modlitwę, refleksję, studium i sprawowanie przywództwa. Są ograniczani przez napięty harmonogram audiencji, powitań, celebracji liturgicznych i podróży. Mam obecnie wrażenie, że ze względu na wysoko ustawioną poprzeczkę przez Jana Pawła II pojawiła się niemal presja, by podróżować — a przynajmniej wrażenie, że papież musi być wszędzie obecny. Dla mnie wystarczy, jeśli naucza wiary i jest w tym nauczaniu skałą — a nie ruchomą wydmą, jak polemicznie zauważył kardynał Meisner - podkreślił.

- Więcej nauczania, mniej nieformalnych wypowiedzi; więcej spokojnego kierowania Kurią, mniej publicznych audiencji i mniej podróży; więcej godności urzędu, mniej osobistego stylu - dodał biskup.

Źródło: Ad Vaticanum

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: