Bp Rougé: Udana wizyta papieża we Francji i zamieszki to dwie strony tego samego medalu. Młodzi pragną nadziei

Zarówno pielgrzymka papieża Leona XIV, która wzbudziła ogromny entuzjazm Francuzów, jak i zamieszki wszczynane przez zamaskowanych młodych ludzi, przy okazji protestów przetaczających się od kilku tygodni przez Francję, to „dwie strony tego samego medalu” – wskazuje biskup Matthieu Rougé z Nanterre pod Paryżem.
Zdaniem hierarchy oba wydarzenia łączy wspólny mianownik, to jest pragnienie nadziei wśród młodzieży. - Być może spokojna atmosfera wizyty papieża i przemoc, która po niej nastąpiła, to dwie strony tego samego medalu: pomimo różnic, młodzi ludzie są napędzani tym samym pragnieniem nadziei – komentował hierarcha w wywiadzie udzielonym portalowi Cruxnow.com.
Duchowny zaznaczył, że niektórzy ludzie „znaleźli odpowiedź w wierze”, a inni „wciąż jej szukają, czasami wyrażając frustrację wynikającą ze zniechęcenia, a nawet przemoc biorącą się z rozpaczy”.
Bp Rougé przestrzegł przed wyciąganiem zbyt prostych wniosków z obu tych wydarzeń. - Powinniśmy wystrzegać się uproszczonych, karykaturalnych opozycji, takich jak twierdzenie, że uprzywilejowana młodzież uczestniczyła w wydarzeniu papieskim, na które można było wejść tylko na zaproszenie, podczas gdy za przemoc odpowiadała młodzież z grup defaworyzowanych – zaznaczył, odnosząc się do uproszczonych dychotomii.
Wyjaśnił także, że de facto paryskie szkoły średnie, w których protesty miały najintensywniejszy przebieg, „nalezą do najbardziej uprzywilejowanych placówek edukacyjnych” w kraju. - Tymczasem czuwanie modlitewne z udziałem papieża i młodzieży odbyło się na Stade de France w Saint-Denis, w sercu najbardziej kosmopolitycznego departamentu Francji – argumentował. Wskazał ponadto, że „francuski katolicyzm jest dziś głęboko wielokulturowy, a osoby pochodzenia afro-karaibskiego stanowią znaczącą i entuzjastyczną część jego wiernych”.
Tym, co popycha młodych ludzi do agresji i przemocy ma być atmosfera „wszechobecnego nihilizmu”. - Kryzys, którego doświadczamy, ma w swej istocie charakter duchowy: jak możemy budować nasze życie, jeśli nie rozumiemy jego celu? - pytał bp Rougé.
- Nasze czasy naznaczone są wszechobecnym nihilizmem, który wyraża się poprzez akty nihilistycznej destrukcji, całkowicie bezpodstawne, takie jak na przykład zniszczenie ratusza w Limoges – dodał.
Hierarcha uważa, że we Francji nastąpiła pogorszenie jakości edukacji, że młodzi nie starają się rozwijać, nawet mają ubogi zasób słownictwa i nie potrafią „wyrazić tego, co czują, w konsekwencji wyrażają się poprzez przemoc”.
Duchowny odnosząc się do rzeczywistych przyczyn protestów zaznaczył, że istnieje ich wiele i mogą obejmować obawy związane ze zmianami wprowadzonymi w systemie edukacji w ostatnich latach, zwłaszcza jeśli chodzi o zakres nauczania przedmiotów obowiązkowych, fakultatywnych, doradztwo edukacyjno-zawodowe itp. Powszechne jednak jest poczucie niepokoju i brak perspektyw na przyszłość, co jest spowodowane różnymi kryzysami i lękami przed tym, co nas czeka.
Młodzi, w tym nawet dobrze wykształceni mają się obawiać, że nie znajdą „interesującej, bezpiecznej i odpowiednio dobrze płatnej pracy”.
Jednak, poważnym problemem wydaje się być utrata sensu w życiu, na co zwrócił uwagę papież Leon XIV w UNESCO, mówiąc, że „żadna edukacja nie jest kompletna, jeśli nie podejmuje kwestii sensu”.
Biskup wskazał na głęboki kryzys duchowy i radykalizację poglądów oraz „tendencje grup do coraz większego zamykania się w sobie i podziałów w obrębie społeczności, co jest dodatkowo nasilane przez media społecznościowe”.
Młodzi potrzebują także poczucia sprawczości, jeśli chodzi o kształtowanie przyszłości, a tego im brak.
Wreszcie hierarcha wspomniał o „francuskim klimacie politycznym w roku wyborczym” i rozdarciu między konfrontacją z udziałem skrajnych ugrupowań politycznych a napędzaną ego rywalizacją tzw. „bloku centralnego”, który utrzymuje, że jest bardziej racjonalny, gdy tymczasem nie ma nawet „podstawowego zrozumienia natury ludzkiej”.
- We Francji, podobnie jak w wielu krajach zachodnich, krajobraz polityczny został zredukowany do jałowego pustkowia, co prowadzi do wątpliwości co do zdolności demokracji do poważnego stawienia czoła współczesnym wyzwaniom. Krótko mówiąc, przyszłość jest niepewna, a przez to niepokojąca - mówił biskup.
Hierarcha zauważył, że „od kilku lat liczba osób pukających do drzwi Kościoła, zwłaszcza młodych, proszących o chrzest, stale rośnie”. Te osoby są witane z życzliwością i zrozumieniem, a „różnorodność stylów muzycznych i sposobów wyrażania wiary pozwoliła każdemu znaleźć coś, z czym może się utożsamić”. Ale sporo jeszcze pozostaje do zrobienia, by młodzi nie tracili nadziei i się nie zniechęcali do pozytywnych działań.
Źródło: cruxnow.com
AS






