„Pozbawieni autorytetów, bez poglądów, sterowani przez mass media”. Kapłan o uczestnikach zamieszek we Włoszech

We Włoszech doszło do kolejnych manifestacji i protestów młodych ludzi. W minionym tygodniu przerodziły się one w brutalne zamieszki. Kapelan więzienia dla nieletnich wskazuje na powody takich zachowań młodych ludzi. Podkreśla, że wśród agresywnych manifestantów są imigranci w drugim pokoleniu, ale również uczniowie prestiżowych szkół pochodzący z zamożnych rodzin.
Tydzień temu we Włoszech odbyły się bardzo liczne manifestacje w wielu dużych miastach. Oficjalnym powodem było niezadowolenie z powodu rosnących kosztów życia. W manifestacjach – które w Mediolanie i Rzymie przerodziły się w zamieszki – brali udział głównie młodzi ludzie, zwołujący się wzajemnie przez media społecznościowe.
Wydarzenia sprzed tygodnia skomentował ks. Claudio Burgio, kapelan więzienia dla nieletnich. Zdaniem włoskiego kapłana, młodzi, którzy wyszli manifestować przeciwko działaniom rządu, są w rzeczywistości całkowicie pozbawieni jakichkolwiek poglądów politycznych. „Są samotni, rozgniewani, pchani kompulsywną potrzebą zaistnienia wśród rówieśników czy posiadania markowej odzieży” – powiedział ks. Burgio. Zauważył, że ta młodzież jest całkowicie pozbawiona dorosłych autorytetów, dlatego ich rolę regularnie i masowo przejmują media społecznościowe.
Kapelan w więzieniu dla nieletnich wskazał, że protestujący byli ewidentnie zwoływani przez internet. „Mają poczucie bezkarności i wyraźną skłonność do agresji: wykazują ogromną ignorancję zarówno w zakresie praw państwowych, jak i zasad cywilizowanego współżycia społecznego” – podkreślił ks. Burgio. Zauważył jednocześnie, że większość z zatrzymanych, z którymi rozmawiał po ubiegłotygodniowych protestach, nie myślała w ogóle o konsekwencjach swoich czynów.
„Byli oszołomieni tym, że zatrzymała ich policja, płakali, ponieważ znaleźli się w nieprzewidzianej przez sytuacji. Stanowczość w walce z przemocą jest potrzebna, ale ci młodzi ludzie nawet nie znają wprowadzonych przez rząd dekretów. Oni potrzebują dojrzałych dorosłych i pracy od podstaw, gdy chodzi o wychowanie do wartości” – dodał kapelan.
Głos w tej sprawie zabrał również arcybiskup Mediolanu Mario Delpini. Zauważył, że „represje nie wystarczą, by wyleczyć bezmyślną agresję. Potrzebna jest edukacja, kultura i otwartość na młodego człowieka”. Dodał zarazem, że rodziny, państwo i Kościół muszą „wsłuchać się w głos młodzieży, gdyż obojętność rodzi gniew”.
Według abp. Delpiniego fala manifestacji przetaczających się przez Włochy, jest wołaniem o wyjście z jałowości wirtualnego świata, formowanie sumień i powrót do prawdziwych relacji międzyludzkich. „Potrzebna jest – wskazał arcybiskup stolicy Lombardii – cierpliwość, by leczyć rany, by uwolnić młodych z pancerza obojętności, gniewu, niezdolności do odróżnienia dobra od zła. Kto podejmie się tego zadania? Wezwani są do tego dojrzali rodzice, Kościół, szkoła, mądre sąsiedztwo, prorocy naszych czasów”.
Sobotnie manifestacje m.in. w Mediolanie, Rzymie, Turynie, Florencji, Padwie, Bolonii i Bari, zorganizował tzw. „Ruch 17 października”. Włoskie media piszą, że z Ruchem związali się anarchiści, środowiska lewicowe i zwykli zadymiarze.
Źródło: KAI, La Stampa, La Repubblica
Oprac. WMa






