Bruksela straszy Polskę postępowaniem za embargo wobec Ukrainy

Rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill „nie wykluczył” w czwartek, że Komisja Europejska uruchomi wobec Polski procedurę dotyczącą rzekomego naruszenia prawa UE. Chodzi o utrzymywane embarga handlowego wobec Ukrainy, która wprowadza na unijne rynki swoje towary na warunkach korzystniejszych niż mają kraje członkowskie – objęte ścisłymi rygorami jakościowymi.
Polska, Słowacja i Węgry utrzymują zakaz importu niektórych produktów rolnych z Ukrainy w obawie przed powtórzeniem się sytuacji z 2022 roku. Wówczas po zliberalizowaniu handlu z Kijowem, do sąsiadujących z państw UE, w tym Polski, napłynęły duże ilości płodów rolnych. Doprowadziło to skasowania konkurencyjności i załamania cen.
Według Brukseli, państwa członkowskie nie mogą jednak wprowadzać takich środków na własną rękę, bo – jak stwierdził rzecznik KE w czwartek – grozi to fragmentacją unijnego, wspólnego rynku. Pytany przez proukraińskich dziennikarzy, dlaczego Komisja nie uruchamia wobec Polski procedury o naruszenie unijnego prawa, Gill powiedział, że takiego rozwiązania „nie można wykluczyć” w przyszłości.
- Nie wykluczamy możliwości, że w pewnym momencie konieczne będą dodatkowe kroki, ale na tym etapie kontynuujemy nasze zaangażowanie [w rozmowy] i tak na razie pozostanie – podkreślił rzecznik.
- Stanowisko Komisji w tej sprawie się nie zmieniło. Wzywamy zainteresowane państwa członkowskie do wycofania jednostronnych środków i będziemy nadal z nimi aktywnie współpracować, aby to osiągnąć. Nie uważamy bowiem, że te środki, które grożą fragmentacją jednolitego rynku, są uzasadnione – przekonywał.
Gill wskazał zwłaszcza na obowiązującą od listopada 2025 r. nową umowę handlową z Ukrainą, która przewiduje znacznie niższe kontyngenty, co w ocenie KE w wystarczającym stopniu chroni unijny rynek przed zaburzeniami.
Źródła: PAP, PCh24.pl
RoM






