Brutalne demonstracje we Francji. Zamieszki uczniowskie ogarniają cały kraj

We wtorek ponownie doszło do ostrych starć protestujących młodych ludzi z policją. Początkowo pokojowa demonstracja w Paryżu przerodziła się w zamieszki, w wyniku których zostało rannych co najmniej 11 policjantów – podał minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez.
Na placu Vauban, obok Les Invalides w siódmej dzielnicy Paryża, demonstranci zaczęli rzucać w policję butelkami, petardami i kamieniami. W odpowiedzi funkcjonariusze strzelali armatkami wodnymi i używali gazu łzawiącego, próbując rozproszyć wielotysięczny tłum. Wykorzystano także granaty hukowe, mimo że ich stosowanie jest kwestionowane w związku z incydentem, w wyniku którego 15-latek stracił rękę po akcji policji pod szkołą na początku października.
Zdaniem ministra Nuñeza, wczorajszy dzień był szczególnie wyczerpujący dla służb. W mediach społecznościowych minister potępił „agresywne osoby atakujące policję”.
Władze szacują, że wczoraj do protestów uczniowskich dołączyło około 161 tys. osób w całym kraju, przy czym w samym Paryżu było ich ponad 41 tys. Z szacunków związków zawodowych wynika, że we wtorkowych protestach w różnych częściach kraju brało udział łącznie prawie 500 tys. osób.
Demonstranci skarżyli się na brutalność policji i część z nich tym tłumaczyła przemoc ze strony demonstrantów.
Uczestnicy protestów sugerują także, że pomimo zaangażowania uczniów i nauczycieli, władze ignorują ich postulaty i nasyłają policję, która jest agresywna. Uczestnicy protestów bagatelizują niszczenie witryn sklepowych i podpalanie śmietników, tłumacząc, że szkody z tego tytułu zostaną pokryte z ubezpieczenia.
Demonstracje z udziałem młodych utrzymują się od początku tego miesiąca, chociaż rozpoczęły się na przedmieściach Paryża już w połowie września. Szybko rozprzestrzeniły się na cały kraj. Demonstranci początkowo narzekali na niedobór nauczycieli, złą infrastrukturę i przepełnione klasy. Z czasem protesty przybrały bardziej brutalny charakter i w dużym stopniu bierze w nich udział młodzież imigrancka.
Na sobotę zaplanowano kolejne demonstracje w związku z wysokimi kosztami utrzymania i rosnącymi cenami paliw. Niektórzy już wyrazili nadzieje, że ruch uczniowski inspirowany przez lewicowe środowiska, przerodzi się w szerszy ruch społeczny. - Gniew, który tlił się od lat, narasta, a ruch uczniowski był iskrą, która go rozpaliła. Jesteśmy tu teraz i zobaczymy, co się stanie w sobotę – mówił jeden z protestujących.
Zwykle zamaskowani osobnicy we wtorek rzucali kamieniami i innymi przedmiotami w policję. Przeciwnicy takiego zachowania uznali jednak, że użycie gazu łzawiącego ze strony stróżów prawa było nieproporcjonalne. Podobne stanowisko zajęli przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka. Anne Savinel-Barras, prezes Amnesty International Francja, zaapelowała do władz o zapewnienie młodym ludziom uczestniczącym w demonstracjach jak największego bezpieczeństwa. Przypomniała, że „każda reakcja policji musi być zgodna z prawem, konieczna i proporcjonalna, a władze muszą unikać zbędnego i nadmiernego użycia siły”.
Stanislas Gaudon, sekretarz krajowy Alliance Police Nationale, głównego francuskiego związku zawodowego policjantów, zaznaczył, że policja stara się zapewnić bezpieczeństwo wokół szkół i stosuje adekwatne środki do aktów agresji i użycia siły.
- Jeśli dotyczy to osób, które strzelały do policjantów lub oblewały kwasem, stosowanie siły w celu rozproszenia demonstracji jest konieczne. Nie lubię używać określenia ‘represje’ czy ‘tłumienie’ protestów uczniowskich. Nie o to chodzi. Jeśli nie dochodzi do zakłóceń w przestrzeni publicznej, to nie ma uzasadnionego użycia siły przez organy ścigania – wyjaśnił.
W Paryżu do demonstracji dołączyła szwedzka aktywistka klimatyczna Greta Thunberg. Tłumaczyła, że „młodzi ludzie nie są włączani do dyskusji” i odbierana jest im przyszłość. Domaga się „priorytetowego” traktowania młodych przez władze.
Źródło: euronews.com
AS






