Były szef Episkopatu Niemiec ostro krytykuje Leona XIV. Mocne słowa

bp-Georg-Batzing.jpg
bp Georg Bätzing Źródło: bibel.tv

Papież Leon XIV wracając z Francji stwierdził, że problem wykorzystywania nieletnich w Kościele nie jest systemowy, bo chodzi o błędy poszczególnych ludzi. Za te słowa skrytykował go były przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, biskup Georg Bätzing z Limburga.

Georg Bätzing kierował Konferencją Episkopatu Niemiec w latach 2020 - 2026. Po swoim poprzedniku kardynale Reinhardzie Marxie przejął stery nad Drogą Synodalną. Niemiecki proces reformistyczny był uzasadniany przede wszystkim jednym: skandalem, jaki wywołały w społeczeństwie przypadki wykorzystywania seksualnego nieletnich w Kościele.

W 2018 roku ukazał się w Niemczech obszerny raport dotyczący tych przypadków, tak zwane MHG-Studie. Na potrzeby badania przyjrzano się wielu przypadkom wykorzystywania w niemieckim Kościele po II wojnie światowej. Na gruncie analizy raportu, niemieccy decydenci kościelni doszli do jednoznacznych dla siebie wniosków: problem wykorzystywania seksualengo miał charakter systemowy. Wskazywali na takie kwestie jak mentalność klerykalno-korporacyjna, wykluczenie kobiet z funkcji kierowniczych, złe przygotowanie do przeżywania celibatu, zawężone jakoby spojrzenie na moralność seksualną, zbyt małą współpracę duchowieństwa ze świeckimi w obszarze zarządzania parafiami i diecezjami. Słynna Droga Synodalna Kościoła w Niemczech była przedstawiona jako sposób na naprawę systemu zdiagnozowanego jako zły.

Zróbmy to razem!

Wracając samolotem z Francji do Rzymu, papież Leon XIV nie chciał jednak mówić o systemowym charakterze wykorzystywania nieletnich w Kościele katolickim. - Uważam za ważne, by to rozróżniać: wykorzystywanie seksualne jest w pierwszym rzędzie problemem ludzkim - powiedział. Przyznał jedynie, że niektóre organizacje wewnątrz Kościoła "czasami" działały "jak system".

Biskup Georg Bätzing zareagował na te słowa bardzo krytycznie. Na stronie swojej diecezji opublikował obszerne oświadczenie, które zatytułował: «Przepracowanie wykorzystywania: ani kroku wstecz!" 

Ordynariusz diecezji Limburga stwierdził wprost, że "wypowiedzi papieża Leona XIV" po prostu go "zirytowały". Jak wyjaśnił, dziś wiemy już bardzo dużo, dlaczego w Kościele katolickim możliwe było wieloletnie milczenie wokół sprawy wykorzystywania seksualnego. Ta wiedza została osiągnięta z jednej strony dzięki ofiarom, które zdecydowały się mówić o swoich trudnych doświadczeniach, a z drugiej dzięki badaniom naukowym, które "bezlitośnie ujawniły, jak silnie splecione ze sobą były zaniedbania indywidualne i uwarunkowania instytucjonalne". 

Biskup napisał, że do wykorzystywania seksualnego dochodzi nie tylko w Kościele katolickim, ale również w rodzinach, stowarzyszeniach, szkołach czy innych instytucjach. Nie zmienia to jednak w jego ocenie faktu, że trzeba "dokładnie przyjrzeć się, jakie konkretnie uwarunkowania" sprawiają, że w danej przestrzeni to wykorzystywanie staje się możliwe. 

"Pytanie o przyczyny systemowe to nie jest jakaś językowa subtelność. To kwestia decydująca dla tego, czy wyciągniemy właściwe konsekwencje z przestępstw z przeszłości" - stwierdził. Powołał się następnie na wspomniane wcześniej MHG-Studie, przekonując, że z tego obszernego badania "jasno wynika", że wykorzystywanie seksualne w Kościele "nie może być rozumiane wyłącznie jako złe działania pojedynczych sprawców", ponieważ "istnieją specyficznie katolickie cechy ryzyka i struktury, które ułatwiają wykorzystywanie i utrudniają proces ujawniania" takich przypadków. 

"Należą do nich klerykalizm i asymetria w relacjach władzy, sakralne wyniesienie autorytetu kapłańskiego, problematyczne formy rozwoju osobowości i dojrzewania psychoseksualnego, a także tabu otaczające seksualność i orientację seksualną. To nie homoseksualna orientacja księży stanowi czynnik ryzyka, lecz tabu ją otaczające, które może sprzyjać uzależnieniom i tworzeniu atmosfery milczenia" - napisał biskup Bätzing. Jak dodał, te rzeczy nie są wyjątkowe dla Niemiec, bo badanie prowadzone w innych krajach wykazały te same uwarunkowania i problemy. 

Biskup dodał, że nie wystarczy pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności, przeprowadzenie szkoleń prewencyjnych czy poprawa metodyki działania. Trzeba czegoś więcej. 

"Musimy również zmienić struktury, w których sprawowana jest władza, przyjmowana jest odpowiedzialność i podejmowane są decyzje. Sakralna władza nie może pozwalać ludziom uchylać się od kontroli. Przywództwo w Kościele potrzebuje wiążącej odpowiedzialności, przejrzystych procesów decyzyjnych oraz skutecznych, najlepiej niezależnych, mechanizmów kontroli" - oświadczył. 

Stwierdzenie papieża Leona XIV o pierwszorzędności "ludzkiego" wymiaru wykorzystywania seksualnego biskup uznał za "niewystarczające i wysoce problematyczne w kwestii możliwych konsekwencji".

Ordynariusz Limburga zwrócił uwagę, że wykorzystanie seksualne w Kościele oznacza zarazem nadużycie autorytetu duchowego, co może głęboko naruszyć albo nawet zniszczyć wiarę religijną człowieka. Papież Leon XIV, podkreślił, zwrócił uwagę na ten problem. "Właśnie dlatego oczekuję, że papież wyraźnie uzna też systemowe przyczyny przemocy seksualnej" - wskazał. 

Były przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec zasugerował, że papież Leon XIV może nie znać naukowych badań na ten temat. "Nie chcę sugerować, że Papież fundamentalnie odrzuca ustalenia naukowe. Jednak jego wypowiedzi pozostawiają bez odpowiedzi kluczowe pytanie: czy przyznaje, że nie tylko jednostki i organizacje, ale także konkretne struktury w Kościele katolickim sprzyjały wykorzystywaniu i tuszowaniu?" - zapytał biskup. Stwierdził też, że w przypadku Kurii Rzymskiej zadziało się wciąż zbyt niewiele i nadal konieczna jest tam "fundamentalna zmiana kulturowa". 

Biskup Bätzing wskazał, że w Kościele katolickim wyrządzono wielkie cierpienie, a utraconego zaufania nie da się odzyskać tylko poprzez wyjaśnienia. Konieczne są "wiarygodne działania, gotowość do samokrytyki i konsekwentna transformacja warunków, które sprzyjały wykorzystywaniu".  

"Kościół, który wiarygodnie głosi Ewangelię, musi być gotowy do krytycznej analizy własnych struktur. Nie może stawiać interesów swoich instytucji ponad ludzką godność. Musi też zaakceptować, że autorytet duchowy nigdy nie zwalnia z odpowiedzialności i nadzoru" - dodał biskup.

"Każdy, kto chce skutecznie zapobiegać nadużyciom, musi zatem zmienić coś więcej niż tylko zachowanie jednostek. Musi również zmienić struktury, które sprzyjają nadużyciom. Nasz Kościół musi być oceniany według tego standardu – w Niemczech, w Rzymie i na całym świecie" - zakończył.

Źródło: bistumlimburg.de

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: