Caritas alarmuje: nigdy wcześniej nie było tak wielu dzieci po amputacjach w Strefie Gazy

Caritas Jerozolimy bije na alarm w sprawie bezprecedensowego kryzysu humanitarnego, który dotyka mieszkańców Strefy Gazy. Organizacja podkreśla, że brakuje żywności, leków, ale także dostępu do wody pitnej, co prawie 40-krotnie nasiliło choroby zakaźne. „Staramy się ratować życie przy pomocy nielicznych dostępnych środków” – podkreśla Caritas, wskazując, że pomoc humanitarna wciąż nie jest wpuszczana do Strefy Gazy.
Ponad 500 tysięcy osób cierpi z powodu głodu, podczas gdy wśród dzieci rośnie liczba niepełnosprawności i amputacji. - Pomoc humanitarna musi być znaczna pod względem ilości i stała, aby zaspokoić ogromne potrzeby mieszkańców Gazy. Wciąż nie widać wyraźnych oznak, które wskazywałyby, że wojna się skończy – podkreśla ojciec Gabriel Romanelli, proboszcz jedynej katolickiej parafii w Strefie Gazy, który współpracuje z Caritas w niesieniu pomocy.
- Od ogłoszenia zawieszenia broni znajdujemy się w impasie, próbując ratować życie przy pomocy praktycznie nieistniejących środków – mówi Anton Asfar. Sekretarz generalny Caritas Jerozolima wskazuje, że potrzeba systemowych rozwiązań, a na te nie zgadzają się izraelskie władze, które zamiast otworzyć korytarze humanitarne, blokują pomoc.
- W ciągu ostatnich ponad dwóch lat konflikt wywołał kryzys systemowy, który dotyka wszystkich aspektów codziennego życia: zniszczone domy, brak bezpieczeństwa żywnościowego, ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, zamknięte szkoły i utrata środków do życia, zniszczona infrastruktura wodociągowa i sanitarna oraz brak gospodarki odpadami – wylicza Anton Asfar, wskazując, że „cała ludność narażona jest na ryzyko epidemii, na terytorium dotkniętym bezprecedensowym zniszczeniem środowiskowym gleby, zasobów wodnych i wybrzeża”.
Szczególnie poważny jest kryzys wodny. „Zasoby wody pitnej są obecnie bardzo ograniczone, a zniszczenie systemów kanalizacyjnych i stosowanie prowizorycznych rozwiązań spowodowało skażenie warstwy wodonośnej, od której zależy znaczna część ludności. Konsekwencje są już widoczne: rośnie liczba chorób zakaźnych, w tym ostra biegunka, oraz przypadki ostrej żółtaczki związane z wirusowym zapaleniem wątroby”. Do kryzysu wodnego dochodzi jeszcze problem odpadów. „Strefa Gazy jest zasypana śmieciami” – informuje Caritas, wyjaśniając, że od października 2023 r. załamanie się systemu gospodarki odpadami sprawiło, że sterty śmieci i gruzu stały się ogniskami infekcji. - Owady i gryzonie rozmnażają się i roznoszą poważne choroby, wróciła dżuma, a salmonelloza jest powszechna, pogarszając sytuację systemu opieki zdrowotnej, który od dawna jest w zapaści – przypomina Anton Asfar.
Kolejnym wyzwaniem jest brak energii, co skłania ludność do palenia śmieci w celu przegotowania wody do picia czy przygotowania ciepłego posiłku. - Powietrze jest coraz bardziej zanieczyszczone, rośnie liczba chorób układu oddechowego, a do atmosfery uwalniają się dioksyny, substancje wysoce toksyczne i rakotwórcze – wskazuje sekretarz generalny Caritas Jerozolima. Podkreśla, że gdy chodzi o żywność, sytuacja już jest krytyczna. - Strefa Gazy straciła 97 proc. drzew owocowych i 82 proc. upraw rolnych, uniemożliwiając jakąkolwiek produkcję żywności na większą skalę. W tej sytuacji ponad 500 tys. osób cierpi głód – alarmuje Anton Asfar.
Konflikt pozostawia głęboki ślad również na najbardziej wrażliwej części społeczeństwa. Znacząco wzrosła liczba osób niepełnosprawnych. „Co najmniej 41 844 rannych wymaga długotrwałej rehabilitacji, a około 25 proc. z nich to dzieci, co oznacza ponad 10 tys. nieletnich z poważnymi niepełnosprawnościami bezpośrednio związanymi z wojną. Niestety, w Gazie odnotowuje się najwyższą liczbę dzieci po amputacjach w historii współczesnej, a dostęp do pomocy medycznej jest coraz trudniejszy” – podkreśla sekretarz Caritas. Anton Asfar wskazuje, że Caritas walczy o sprowadzenie do Gazy odpowiedniego sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego, jednak bez otwarcia korytarzy humanitarnych jest to praktycznie niemożliwe.
Proboszcz z Gazy wskazuje na znaczenie ostatniego apelu Leona XIV, który przypomniał światu, że cierpiąca ludność wciąż nie otrzymuje pomocy humanitarnej i zwrócił się do społeczności międzynarodowej o konkretne i trwałe zaangażowanie w pomoc mieszkańcom Strefy Gazy. - W świetle ostatnich danych ten apel jest bardziej niż pilny. Bez pomocy z zewnątrz ten potężny kryzys humanitarny zamieni się w nieodwracalną katastrofę – wskazuje ojciec Romanelli.
Zakonnik z Instytutu Słowa Wcielonego przypomina zarazem, że „pomimo zawieszenia broni w Gazie nadal giną ludzie”. Według ostrożnych szacunków – od momentu wejścia w życie rozejmu 10 października 2025 roku – liczba ofiar śmiertelnych wyniosła około 900. - Nie ma już bombardowań dywanowych, ale są ataki w miejscach, gdzie ludzie udają się w poszukiwaniu pożywienia – mówi ojciec Romanelli.
Wskazuje, że izraelska blokada nie wpuszcza na teren Strefy Gazy drewna i materiałów budowlanych, które pozwoliłby mieszkańcom na choćby prowizoryczne odbudowanie ich zrujnowanych domów. - Czeka ich trzecie lato pod namiotami, a upał już daje się we znaki – mówi zakonnik. Podkreśla, że najgorszą zbrodnią jest uniemożliwienie ludziom dostępu do wody pitnej. - Bez wody nie da się przecież żyć – dodaje . Parafia Świętej Rodziny w Gazie na ile może włącza się w niesienie pomocy. Potrzeby są jednak ogromne. - W Strefie Gazy mieszka 2,3 miliona ludzi, którzy naprawdę potrzebują wszystkiego, nawet naprawdę najbardziej podstawowych rzeczy. Mają prawo do godnego życia jako istoty ludzkie, nie można im tego negować – podsumowuje ojciec Romanelli.
Źródło: KAI







