Chińska wojna o AI. Pekin chce użyć nowych technologii do innych celów, niż USA

Podczas gdy Stany Zjednoczone koncentrują się na rozwinięciu AI do supertechnologii, która przewyższy inteligencję człowieka, Chiny starają się wykorzystać nowe rozwiązania w praktyce, wdrażając je w codzienne życie. O różnicach w podejściu do AI mówił w rozmowie z "New York Times" amerykański ekspert, Kyle Chan, analityk ds. polityki zagranicznej z think tanku Brookings Institution z siedzibą w Waszyngtonie.
Kyle Chan przekonuje w obszernej rozmowie z Rossem Douthatem, że rywalizacja USA i Chin w obszarze sztucznej inteligencji wygląda zupełnie inaczej, niż często przedstawia się ją na Zachodzie. W jego ocenie Stany Zjednoczone koncentrują się przede wszystkim na wyścigu o stworzenie AGI, czyli sztucznej inteligencji dorównującej lub przewyższającej człowieka. Jak mówi, amerykańskie firmy technologiczne inwestują gigantyczne środki w wizję „niemal maszynowego boga”, zdolnego wykonywać praktycznie wszystko, co potrafi człowiek, a nawet więcej. Skala wydatków OpenAI czy Anthropica ma świadczyć o przekonaniu, że osiągnięcie takiego poziomu może nastąpić stosunkowo szybko.
Zdaniem Chana Chiny prowadzą jednak „inny rodzaj wyścigu”. Owszem, starają się dotrzymać kroku amerykańskim konkurentom pod względem jakości modeli AI, ale nie jest to ich jedyny priorytet. Równie istotna ma być efektywność: tworzenie modeli mniejszych, tańszych i łatwiejszych do wdrożenia. Pekin koncentruje się także na szerokim rozpowszechnieniu technologii.
Chan argumentuje, że kluczowym polem chińskich inwestycji są praktyczne zastosowania AI, przede wszystkim robotyka. W przeciwieństwie do amerykańskiej obsesji na punkcie superinteligencji, chińskie firmy i państwo mają skupiać się na codziennych zastosowaniach technologii. W dużych miastach, takich jak Pekin czy Szanghaj, można już spotkać autonomiczne roboty dostawcze rozwożące paczki i jedzenie, roboty obsługujące klientów w restauracjach, hotelowe systemy dostarczające zamówienia do pokojów, a nawet drony przewożące kawę czy posiłki. Choć rozwiązania te nie są jeszcze powszechne, zdaniem eksperta stanowią zauważalną różnicę wobec doświadczeń przeciętnego Amerykanina.
Chan podkreśla, że odcięcie Chin od najbardziej zaawansowanych chipów Nvidii stworzyło poważną barierę dla rozwoju tamtejszego sektora AI. Jego zdaniem właśnie dlatego chińskie firmy są zmuszone do maksymalnego zwiększania wydajności i „wyciskania więcej” z ograniczonych zasobów obliczeniowych. Jednocześnie Pekin próbuje rozwijać własne zdolności produkcyjne, a ważną rolę ma odgrywać Huawei, rozbudowujący działalność w obszarze sztucznej inteligencji i półprzewodników.
Ekspert tłumaczy jednak, że przewaga Stanów Zjednoczonych wynika nie tylko z pozycji samej Nvidii, lecz z całego globalnego łańcucha dostaw. Projektowane przez amerykańską firmę chipy produkuje tajwańskie TSMC, korzystające z unikalnych maszyn holenderskiej spółki ASML. To właśnie połączenie zaawansowanego projektowania i niedostępnych dla Chin technologii produkcyjnych sprawia, że Pekin wciąż nie jest w stanie dogonić Zachodu w najbardziej zaawansowanych półprzewodnikach.
Jeśli chodzi o tempo rozwoju modeli, Chan ocenia, że chińskie systemy AI są dziś średnio od trzech do dziewięciu miesięcy za amerykańskimi, w zależności od konkretnego modelu i momentu porównania. W praktyce oznacza to, że chińskie rozwiązania doganiają zachodnie standardy z pewnym opóźnieniem, ale nie są już od nich radykalnie gorsze. Co istotne, według niego nie chodzi wyłącznie o „najlepszy model na świecie”, lecz o zdolność do jego wykorzystania w realnych zastosowaniach – od automatycznego tworzenia prezentacji i analiz, po obsługę e-maili i integrację z usługami codziennymi.
W tym kontekście Chan podkreśla różnicę w podejściu społecznym. W USA dominuje mieszanka lęków – od utraty pracy, przez zagrożenia egzystencjalne, po sprzeciw wobec infrastruktury AI w sąsiedztwie. W Chinach natomiast główną emocją nie jest strach przed technologią, lecz obawa przed tym, że społeczeństwo i gospodarka „zostaną w tyle”. AI jest postrzegana nie jako coś, co należy ograniczać, ale jako narzędzie, które trzeba jak najszybciej przyswoić, by nie wypaść z konkurencji.
Źródło: New York Times
Pach






