Czy giganci paliwowi odpowiadają za „zmiany klimatu”? Ważna sprawa przed Sądem Najwyższym USA

Piątego października amerykański Sąd Najwyższy wysłucha argumentów stron w procesie Rada Hrabstwa Boulder przeciwko Suncor Energy Inc. To jedna z najgłośniejszych spraw toczących się obecnie w USA. Rozstrzygnięcie może mieć daleko idące konsekwencje dla sektora energetycznego.
Wyrok potencjalnie może uruchomić lawinę pozwów władz stanowych wobec koncernów energetycznych, wykorzystujących paliwa kopalne, o wielomiliardowe odszkodowania za domniemane szkody spowodowane ociepleniem klimatu. Może także uczynić bezpodstawnymi pozwy już złożone przez różnego rodzaju kancelarie specjalizujące się w tak zwanej sprawiedliwości klimatycznej i orzecznictwie ziemskim.
Sprawa jest wielowątkowa. Jak podaje na swojej stronie Sąd Najwyższy, sędziowie będą musieli odpowiedzieć na pytania: 1) czy prawo federalne wyklucza roszczenia wynikające z prawa stanowego, w których dochodzi się zadośćuczynienia za szkody rzekomo spowodowane wpływem emisji gazów cieplarnianych międzystanowych i międzynarodowych na klimat globalny i 2) czy sąd ten ma jurysdykcję ustawową oraz wynikającą z artykułu III do rozpatrzenia tej sprawy?
We wspomnianej sprawie de facto pozwane są dwa koncerny: operujący na terenie Stanów Zjednoczonych kanadyjski Suncor Energy INC wraz ze spółkami zależnymi oraz amerykański ExxonMobil. Hrabstwo Boulder z Kolorado domaga się od nich pokrycia kosztów lokalnych „szkód klimatycznych”, spowodowanych przez domniemane oszustwa klimatyczne, to jest wprowadzanie w błąd opinii publicznej co do zmian klimatycznych powodowanych przez koncerny naftowe i ich produkty oraz kontynuowanie wydobycia surowców.
Sąd Najwyższy wysłucha ustnych argumentów 5 października.
Pozew hrabstwa Boulder
Miasto i Hrabstwo Boulder po raz pierwszy pozwało Suncor Energy i ExxonMobil 17 kwietnia 2018 roku. W orzeczeniu wydanym 12 maja 2025 roku Sąd Najwyższy Kolorado opowiedział się po stronie powodów, odrzucając argumenty firm naftowych, które twierdziły, że hrabstwo nie ma zdolności do pozywania koncernów w sprawach zmian klimatu, gdyż jest to wbrew prawu federalnemu. To zaś ma pierwszeństwo przed roszczeniami Boulder wynikającymi z prawa stanowego.
W swoim pozwie samorządowcy domagają się od firm paliwowych wypłaty wielomiliardowych odszkodowań z tytułu ich światowej aktywności i rzekomego przyczyniania się do globalnego ocieplenia klimatu. Działalność ta – zdaniem skarżących – skutkuje i będzie skutkować szkodami dla mienia i zdrowia obywateli w stanie Kolorado. Hrabstwo dochodzi naprawy szkód spowodowanych np. pożarami lasów, powodziami i ekstremalnymi temperaturami, przez które ucierpiała lokalna infrastruktura.
Na razie nie rozpoczęło się właściwe postępowanie. Wciąż rozstrzygana jest kwestia tego, czy spór może być w ogóle rozpatrywany przez sąd stanowy.
Koncerny wskazują w swojej argumentacji przesłanej do Sądu Najwyższego, że hrabstwo nie może ich pozywać, a oni „nie mogą” i „nie powinni” pokrywać szkód spowodowanych zmianami klimatu.
Strona przeciwna, to jest władze hrabstwa Boulder przekonują zaś, że zarówno Exxon, jak i Suncor muszą podzielić się odpowiedzialnością i zapłacić stosowne odszkodowanie. Świadomie prowadzą bowiem „produkcję, promocję, rafinację, marketing i sprzedaż paliw kopalnych na poziomach, które nadal powodują zmianę klimatu”. Jednocześnie „koncerny ukrywały i/lub przeinaczały zagrożenia związane z zamierzonym wykorzystaniem paliw kopalnych”. Przemysłowcy spowodowali tym samym wiele uciążliwości dla podmiotów publicznych i prywatnych, dopuścili się bezprawnego wtargnięcia i bezpodstawnie wzbogacili się. Naruszyli także przepisy o ochronie konsumentów stanu Kolorado.
Powodowie domagają się odszkodowania pieniężnego za przeszłe i przyszłe szkody oraz pokrycia kosztów łagodzenia skutków zmian klimatu poprzez np. sporządzanie analiz i ocen oraz inne działania.
Na przykład Kolorado musi wydawać publiczne pieniądze w związku z wywołanymi działalnością koncernów rezultatami „wpływającymi na nieruchomości mieszkańców oraz ich zdrowie, bezpieczeństwo i dobrobyt”.
Autorzy pozwu zaznaczyli, że jak „uznali zarówno gubernator Kolorado, jak i Rada, zmiany klimatu spowodują więcej i znacznie poważniejszych fal upałów, pożarów, suszy i powodzi, a także niezliczone inne konsekwencje wywołane szybko rosnącymi temperaturami. Skutki te już zaszkodziły mieniu powodów i wpłynęły na zdrowie, bezpieczeństwo i dobrobyt ich mieszkańców. Szkody będą się tylko nasilać w miarę pogłębiania się zmian klimatycznych. Powodowie podejmują rozsądne i niezbędne środki w celu zaradzenia tym skutkom i ich złagodzenia w swoich jurysdykcjach. W miarę jak skutki zmian klimatycznych będą się nasilać, będą one wyrządzać powodom coraz większe szkody i generować wyższe wydatki” – czytamy w pozwie.
W myśl pisma procesowego, zarówno władze, jak i mieszkańcy „nie są w stanie sami pokryć pełnych kosztów wszystkich działań, które są niezbędne do złagodzenia szkód spowodowanych zmianami klimatycznymi i nie powinni tego robić. Koszty powinny zostać podzielone między pozwanych Exxon i Suncor, ponieważ świadomie spowodowali i przyczynili się do zmiany klimatu poprzez produkcję, promocję, rafinację, marketing i sprzedaż paliw kopalnych na poziomach, które spowodowały i nadal powodują zmiany klimatu, jednocześnie ukrywając i/lub przeinaczając zagrożenia związane z zamierzonym wykorzystaniem paliw kopalnych”.
Powodowie „nie wnoszą o wstrzymanie lub regulację produkcji paliw kopalnych w stanie Kolorado ani gdzie indziej, ani nie wnoszą do Sądu o wstrzymanie lub regulację emisji w Kolorado ani gdzie indziej; wnoszą jedynie o to, aby pozwani pomogli naprawić szkody spowodowane ich umyślnym, lekkomyślnym i niedbałym postępowaniem, a w szczególności poprzez pokrycie należnej części kosztów, które zostały poniesione i będą ponoszone z powodu przyczyniania się pozwanych do zmian klimatu”.
Skarżący: wywoływanie przez paliwa kopalne zmian klimatu to fakt
Przekonywano, że faktem jest, iż „zmiany klimatu zostały spowodowane i nadal są pogłębiane przez niekontrolowaną działalność związaną z paliwami kopalnymi”. Dodano, że chodzi o działalność prowadzoną od końca lat 60. XX wieku, a polegającą na „niekontrolowanej produkcji, promocji rafinacji, marketingu i sprzedaży paliw kopalnych – co z kolei doprowadziło do ich niekontrolowanego wykorzystania – powodując bezprecedensowy, gwałtowny wzrost stężenia gazów cieplarnianych (GHG) w atmosferze”.
Obarczono paliwa kopalne za emisję „prawie 80% wszystkich emisji gazów cieplarnianych” w latach 1970–2010. Wskazano, że koncerny paliwowe przyczyniły się do ocieplenia klimatu, a „zagrożenia stwarzane przez zmiany klimatu są realne, uznawane przez wszystkie szczeble rządu w Stanach Zjednoczonych i stanowią wyraźne oraz aktualne zagrożenie dla mienia i zdrowia publicznego w Kolorado”.
Przywołano informacje rządu federalnego z 2017 roku. Przewidywał on, że „częstotliwość i intensywność ekstremalnie wysokich temperatur praktycznie na pewno wzrośnie” oraz że „[i]lość dużych pożarów lasów w zachodnich Stanach Zjednoczonych [która już wzrosła z powodu zmiany klimatu]… będzie nadal wzrastać w tych regionach wraz ze zmianą klimatu, powodując głębokie zmiany w ekosystemach regionalnych”.
Władze podkreśliły, że już musiały wydać sporo pieniędzy na łagodzenie skutków zmian klimatu i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w stanie, przerzucając te koszty na obywateli.
Nakłady okazały się jednak niewystarczające. Wskazano ponadto, że pozwane koncerny „nie mogą kwestionować zasadności ani konieczności ich działań na rzecz klimatu”.
„Podczas gdy pozwani publicznie sprzeciwiali się nauce o klimacie – aby chronić swoje zyski przed skutkami regulacji i świadomym wyborem opinii publicznej – prywatnie polegali na tej samej uznanej nauce, aby chronić swoje firmy przed skutkami zmian klimatu. Teraz, gdy powodowie również są zmuszeni zmierzyć się ze zmianami klimatu i na nie zareagować, pozwani nie mogą kwestionować konieczności podjęcia działań ani polegania przez powodów na nauce o klimacie. Podczas gdy powodowie postępowali rozsądnie, pozwani działali lekkomyślnie. Dekady temu pozwani zrozumieli, że ich działalność związana z paliwami kopalnymi odbywa się na takim poziomie, że przyczynia się do drastycznego wzrostu stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze; że prawdopodobnie nastąpią znaczne zmiany temperatur, które z kolei spowodują zmiany klimatyczne; że nie ma czasu na działania naprawcze; i że możemy albo dostosować naszą cywilizację do cieplejszej planety, albo uniknąć problemu, drastycznie ograniczając zużycie paliw kopalnych”.
Nawiązano tym samym do wewnętrznych dokumentów Exxon Mobile. Koncern miał być ostrzeżony o tym, że bezczynność może spowodować „dramatyczne zmiany klimatyczne”, „w tym wzrost temperatury o 9°F, całkowitą utratę śniegu w stanach sąsiadujących, z wyjątkiem wyższych partii gór” oraz „znaczne zmiany wzorców pogodowych na półkuli północnej”.
Mimo tej wiedzy, koncern dalej zachęcał do zwiększania wydobycia i wykorzystywania paliw kopalnych, przyczyniając się do zmiany klimatu i zaostrzenia skutków tych zmian.
Pozwani mają być odpowiedzialni za miliardy ton nadmiernej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery i związanych z tym skutków zmian klimatu, tym bardziej, że mając wiedzę o szkodliwości wydobycia ropy i gazu z piasków roponośnych, nie ograniczyli oni swojej działalności. Planują nawet zwiększyć wydobycie surowców kopalnych. Napędzali i napędzają popyt na paliwa kopalne, i utrudnili wprowadzenie zmian niezbędnych do zapobiegania lub przynajmniej minimalizowania wpływu zmian klimatycznych.
Boulder zaangażowane w tzw. zrównoważony rozwój
Dodano, że liczące około 319 000 mieszkańców hrabstwo oraz miasto Boulder od lat „wspierają zrównoważony rozwój”. „Od dziesięcioleci miasto podejmuje, a społeczność wspiera jedne z najbardziej postępowych działań na rzecz zrównoważonego rozwoju w kraju” oraz „pionierskie zobowiązania w zakresie realizacji celów klimatycznych” – czytamy. Zaznaczono, że „Zarządzanie i zrównoważony rozwój są częścią DNA społeczności Boulder”, która „chroni tkankę społeczną, jej ekosystemy i styl życia, w tym dla przyszłych pokoleń”.
Koncern Suncor z Calgary ma odpowiadać za emisję co najmniej 2 miliardów dodatkowego dwutlenku węgla w okresie od 1988 roku do 2017. Suncor ma być „jednym z największych źródeł historycznych i obecnych emisji gazów cieplarnianych”.
Korporacja Exxon z New Jersey z siedzibą w Teksasie prowadzi działalność w Kolorado co najmniej od lat 30. XX wieku. Została obciążona odpowiedzialnością za korzyści, jakie osiągnęli jej poprzednicy, to jest firmy, które w wyniku fuzji ostatecznie stworzyły Exxon Mobile, np. Standard Oil Company of New York. Ostatecznie Exxon ma być odpowiedzialny za emisję ponad 16 miliardów ton dwutlenku węgla od 1988 roku.
Podkreślono, że Exxon jest „jedną z najbardziej dochodowych firm na świecie, czerpiącą zyski – setki miliardów dolarów od końca lat 80. XX wieku – głównie z produkcji, rafinacji, promocji, marketingu i sprzedaży paliw kopalnych”.
Powodowie wskazali, że „działania pozwanych zmieniły klimat w Kolorado”, a „zmiany klimatyczne zachodzą, ich przyczyna nie budzi wątpliwości: emisja gazów cieplarnianych do atmosfery, głównie w wyniku rosnącego spalania paliw kopalnych – w tym w znacznej części paliw kopalnych należących do pozwanych – zwiększyła stężenie tych gazów w atmosferze, zatrzymując ciepło w systemie klimatycznym i ocieplając planetę”.
Dowodami w sprawie są opinie wyrażane przez niektóre agencje rządowe z czasów m.in. administracji Baracka Obamy i Joe Bidena, a także raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), Ogólne Modele Cyrkulacji, zatwierdzone przez IPCC i symulacje zrobione w oparciu o te modele itp.
Spora część argumentacji dotyczy hipotez związanych ze zmianami klimatu i przewidywanymi katastrofami w postaci suszy, powodzi, ekstremalnych temperatur, inwazji owadów, np. epidemii kornika drukarza czy chrząszczy niszczących drzewa. Wskazano nawet na zanieczyszczenie ozonem i epidemię chorób zakaźnych.
Powodowie zwrócili uwagę na swoje zobowiązania wynikające z planów klimatycznych, programów zrównoważonego rozwoju, celów Protokołu z Kioto, Planu Zrównoważonej Energii Hrabstwa Boulder (Boulder County Sustainable Energy Plan), planów związanych z ograniczeniem ruchu samochodowego na rzecz większej mobilności alternatywnej, np. jazda na rowerze i wiele innych polityk wdrażanych przez samorządy.
Podkreślono, że „[m]iasto ustanowiło politykę redukcji emisji gazów cieplarnianych, aby dostosować się do celów Protokołu z Kioto już w 2002 roku. Było też pierwszą społecznością w Stanach Zjednoczonych, która opodatkowała mieszkańców, aby chronić otwarte przestrzenie i pierwszą, która wprowadziła podatek węglowy. W 2006 roku mieszkańcy Boulder głosowali za upoważnieniem Rady Miasta do ustanowienia podatku w celu sfinansowania planu działań na rzecz klimatu, który miał doprowadzić do redukcji emisji gazów cieplarnianych. W 2016 roku Rada Miasta Boulder przyjęła Miejskie Zobowiązania Klimatyczne, obejmujące zobowiązania do przejścia na 100% energii odnawialnej do 2030 roku i zmniejszenia do 2050 roku emisji gazów cieplarnianych w mieście do 80% poniżej poziomu z 2005 roku”.
By zrealizować te cele miasto inwestuje „w szereg bieżących działań energetycznych i klimatycznych, w tym w Kodeks Oszczędności Energii z 2017 roku, który wyznacza kierunek działań mających na celu osiągnięcie zerowego zużycia energii netto w budynkach mieszkalnych i komercyjnych w mieście, rozporządzenie SmartRegs wymaga, aby niektóre budynki mieszkalne w Boulder spełniały standardy efektywności energetycznej do końca roku, oraz programy rabatów i dotacji na energię słoneczną, które wspierają firmy i osoby prywatne w finansowaniu instalacji słonecznych”.
„Wydział transportu Miasta koncentruje szeroko zakrojone działania na zmniejszeniu wykorzystania pojazdów jednoosobowych oraz budowie kilometrów ścieżek rowerowych i tras przyjaznych dla pieszych” – wymieniano w pozwie.
Pomimo wielu podjętych inicjatyw w zakresie polityki klimatycznej, zmierzających do redukcji emisji gazów cieplarnianych, lokalne władze miały zdać sobie sprawę, że „skutki zmian klimatu są nieuniknione i mogą zaostrzyć wiele wyzwań, przed którymi stoi hrabstwo Boulder i jego gminy”.
Powodowie przyznali, że wydali setki tysięcy dolarów na różnego rodzaju konsultantów, którzy mieli im pomóc w oszacowaniu skutków zmian klimatu.
Zwrócili uwagę, że są „szczególnie poszkodowani przez uciążliwości publiczne spowodowane przez działania pozwanych zmieniające klimat”, w tym ucierpiała ich infrastruktura transportowa (drogi, mosty i przepusty), przeciwpowodziowa, przeciwdeszczowa i wodociągowa, grunty rolne i otwarte tereny oraz nieruchomości położone na dużych wysokościach, w tym zbiorniki wodne i tereny parkowe.
Pozwani mieli naruszyć prawo publiczne i prywatne, w tym prawo do korzystania z własności publicznej, przestrzeni publicznej, parków, ekosystemów i środowiska; prawo do zdrowia publicznego, bezpieczeństwa, zarządzania kryzysowego, komfortu i dobrostanu; oraz prawo do bezpiecznego i swobodnego podróżowania, transportu, handlu i wymiany.
Przykładowo argumentowano, że „zakłócenie i zagrożenie praw publicznych spowodowane działaniami pozwanych jest znaczne i obejmuje między innymi: nasilenie się, dłuższe trwanie, większy zasięg pożarów i intensywniejsze pożary lasów, w tym na obszarach, gdzie ryzyko pożarów było wcześniej niskie lub nie występowało; nasilenie się ekstremalnych opadów; wzrost temperatur i rosnącą liczbę ekstremalnych temperatur; przedłużającą się i bardziej dotkliwą suszę i rozprzestrzenianie się szkodników, chorób i rosnące zagrożenie dla zdrowia publicznego, między innymi poprzez wzrost alergenów i ozonu, a także pogarszającą się jakość powietrza”.
Szkody wyceniono na miliardy dolarów, wskazując na pogorszenie zdrowia publicznego, utrudnienia w przemieszczaniu się w obrębie ich społeczności, utratę możliwości użytkowania i korzystania z mienia publicznego, środowiska oraz lokalnych ekosystemów i infrastruktury, a także dodatkowe koszty ochrony, naprawy i zaradzenia szkodom wyrządzonym przez zmianę klimatu przez pozwanych.
Koncerny miały przyczynić się do zaostrzania uciążliwości publicznych i nie zrekompensowały powodom kosztów związanych ze zwalczaniem skutków ich uciążliwej działalności ani nie pokryły kosztów przewidywanych szkód.
Wskazano, że powodowie i ich mieszkańcy ponieśli szkody, w tym w związku z korzystaniem z praw publicznych i zbiorowych, w bezpośrednim i pośrednim wyniku uciążliwości powodowanych przez pozwanych. Władze i mieszkańcy będą musieli wydać znaczne kwoty, aby złagodzić te zakłócenia.
Wszystko to mają być szkody i straty powodowane przez zmiany klimatu, do których przyczyniły się koncerny paliwowe działające w Kolorado.
Na razie nie wiadomo dokładnie, o jaką kwotę odszkodowań wnioskują samorządowcy. Prawdopodobnie bardziej szczegółowe wyliczenia miałyby pojawić się już w trakcie procesu, o ile do niego dojdzie.
Przedstawiciele hrabstwa wnieśli w ogóle o przyznanie odszkodowania, zwrot kosztów usunięcia uciążliwości i działań naprawczych poniesionych przez pozwanych.
Podstawa prawna roszczeń
Podstawą do wysuwania roszczeń jest stanowe prawo deliktowe. Poza uciążliwościami publicznymi, wskazano na uciążliwości prywatne, w tym prawa i interesy majątkowe, prawo do swobodnego i nienaruszonego użytkowania oraz korzystania z nieruchomości, co ma zakłócać m.in. zwiększenie częstotliwości i intensywności powodzi, burz, rozprzestrzeniania się gatunków inwazyjnych i pożarów lasów.
Inne podstawy roszczeń to: wtargnięcie, bezpodstawne wzbogacenie koncernów paliwowych, naruszenie Ustawy o ochronie konsumentów w Kolorado (np. przez „świadome składanie fałszywych oświadczeń dotyczących cech, składników, zastosowań lub korzyści płynących z ich działalności związanej z paliwami kopalnymi; oraz nieujawnianie istotnych informacji dotyczących ich towarów i usług, które to informacje były znane w momencie reklamy lub sprzedaży, w tym: rzeczywisty koszt i szkody wynikające z użytkowania ich produktów; szkody dla klimatu, które spowodowałoby użytkowanie ich towarów i usług; oraz wpływ użytkowania paliw kopalnych i produktów oraz usług pochodnych na majątek, usługi socjalne i infrastrukturę powodów”).
Koncernom zarzuca się także zmowę, by móc produkować jeszcze więcej paliw kopalnych i je sprzedawać.
Samorządowcy wnieśli o odszkodowanie za poniesione szkody i takie, które poniosą w przyszłości w związku ze zmianami klimatu, rekompensatę kosztów z racji zmniejszonej wydajności pracowników, za szkody przeszłe i w miarę pewne szkody przyszłe, w tym między innymi spadek wartości praw wodnych; spadek wartości gospodarstw rolnych i nieruchomości, wzrost kosztów administracyjnych i pracowniczych, koszty monitorowania, przeprowadzonych działań łagodzących oraz wszelkie inne koszty i szkody opisane wcześniej w pozwie.
Powodowie domagają się od pozwanych usunięcia i/lub ograniczenia zagrożeń omówionych powyżej za pomocą wszelkich innych praktycznych środków.
Domagają się trzykrotności kwoty rzeczywistych poniesionych szkód, powiększonej o koszty postępowania wraz z uzasadnionymi honorariami adwokackimi, określonymi przez Sąd.
Oprócz tego oczekują ustalenia, że pozwani świadomie zmówili się i celowo realizowali wspólny plan popełnienia czynów niedozwolonych i w związku z tym ponoszą wspólną odpowiedzialność wobec powodów.
Samorządowcy domagają się także „wszelkich innych stosownych środków zaradczych i wszelkich innych zadośćuczynień, jakie Sąd uzna za słuszne i właściwe”.
Chcą uznania, że pozwane koncerny oszukiwały opinię publiczną co do zagrożeń związanych z ich produktami. Zastrzeżono, że nie domagają się „przypisania odpowiedzialności, ograniczenia lub ingerencji w możliwość uczestnictwa pozwanych w debatach publicznych na temat zmian klimatu ani w żaden inny sposób ingerowania w ich wypowiedzi”.
Nie domagają się także „nakazu zakazującego jakichkolwiek operacji lub sprzedaży ropy naftowej i gazu w stanie Kolorado ani gdzie indziej, ani egzekwowania kontroli emisji jakiegokolwiek rodzaju”.
Nie domagają się „odszkodowania ani zadośćuczynienia za szkody poniesione na gruntach federalnych lub powstałe na ich terenie”, ani „odszkodowania czy żadnego zadośćuczynienia w związku z jakąkolwiek działalnością pozwanych, która mogłaby zostać uznana za lobbing lub składanie petycji do władz federalnych, stanowych lub lokalnych”.
Zaznaczyli także, że ich żądania nie są sprzeczne ze zobowiązaniami Stanów Zjednoczonych wynikającymi z Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, Porozumienia paryskiego ani żadnego innego międzynarodowego zobowiązania.
Chcą, by proces odbywał się z udziałem ławy przysięgłych.
Przepychanki w sądach stanowych i odwołanie do SN
Chociaż pozew złożono 11 czerwca 2018 roku, to aż do 2025 r. trwały zmagania w sądach stanowych dla ustalenia, czy władze samorządowe w ogóle mogą pozwać koncerny.
Pozwani odwołali się do federalnego Sądu Najwyższego w tej sprawie, zaskarżając decyzję Sądu Najwyższego stanu Kolorado, który zezwolił na wszczęcie procesu.
Argumentują w swoim piśmie, że prawo federalne wyklucza roszczenia na gruncie prawa stanowego dotyczące odszkodowania za szkody rzekomo spowodowane wpływem globalnych emisji gazów cieplarnianych na globalny klimat. Zdaniem prawników koncernów paliwowych, pozew Boulder stanowi „zuchwałą próbę wykorzystania prawa deliktowego stanu do rozwiązania problemu globalnych zmian klimatu” i jest niezgodny z Konstytucją.
Przedsiębiorstwa zwróciły się zatem do Sądu Najwyższego z pytaniem, „czy prawo federalne wyklucza roszczenia na podstawie prawa stanowego, domagające się zadośćuczynienia za szkody rzekomo spowodowane wpływem międzystanowych i międzynarodowych emisji gazów cieplarnianych na globalny klimat”. Suncor Energy i Exxon Mobil argumentują, że prawo federalne wyklucza roszczenia o odszkodowania na podstawie prawa stanowego.
„Sądy stanowe i strony poświęcają ogromne zasoby na prowadzenie sporów sądowych w tych sprawach, a przemysł energetyczny stoi w obliczu groźby zasądzenia odszkodowania, które może sięgnąć miliardów dolarów” – piszą.
Sąd Najwyższy zwrócił się do stron o przedstawienie streszczenia i argumentacji odnośnie do tego, czy sąd „w ogóle ma prawo do rozpatrzenia sprawy w tym momencie”.
Koncerny argumentują, że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych ma jurysdykcję ustawową i konstytucyjną do rozpatrzenia tej sprawy. W odpowiedzi samorządowcy z Boulder piszą, że „sposób alokacji kosztów zmian klimatu jest przedmiotem rzeczywistej debaty” oraz że „struktura naszej Konstytucji przypisuje odpowiedzialność za rozstrzygnięcie tej debaty stanom i gałęziom władzy federalnej”.
Wielowątkowość sprawy
Prawnicy zwracają uwagę, że sprawa jest skomplikowana i wielowątkowa. Dotyczy bowiem między innymi kwestii wyższości prawa federalnego nad stanowym, prawa do odszkodowań, zasadności pozywania koncernów za globalne zmiany klimatu, uprawnień dotyczących polityki zagranicznej i wielu innych kwestii formalnych.
Co istotne, podobne pozwy wnoszą w całym kraju także inni samorządowcy, licząc na to, że uda im się pozyskać od koncernów paliwowych miliardy dolarów na potrzebną modernizację starzejącej się infrastruktury w stanach i na realizację zobowiązań klimatycznych, a jednocześnie na radzenie sobie ze skutkami pożarów, powodzi i ekstremalnych temperatur.
Sprawy tego typu są na dość wczesnym etapie postępowania sądowego. Jak widać na przykładzie Boulder, jeszcze nie zaczął się właściwy proces, etap ustalania faktów i postępowania dowodowego. Niemniej, właśnie ta sprawa jest pierwszą, która trafiła do Sądu Najwyższego.
Zaangażowanie SN na tym wczesnym etapie ma znaczenie dla potencjalnego skrócenia postępowania, jeśli sędziowie uznają, że hrabstwo Boulder nie może pozywać koncernów w tej sprawie do sądów stanowych.
Sędziowie mogliby podważyć w ogóle zasadność składania pozwów w podobnych sprawach na terenie całego kraju. Zakończyłoby to powództwo Boulder i kilkadziesiąt innych spraw dotyczących odpowiedzialności klimatycznej.
Ale może być też tak, że SN uzna, iż władze stanowe mogą pozywać koncerny i domagać się naprawy szkód oraz odszkodowań, co uruchomiłoby lawinę nowych pozwów. Samorządowcy nie przepuściliby okazji, aby skorzystać z miliardowych odszkodowań na realizację swoich często bezsensowych programów klimatycznych.
Może się też zdarzyć, że SN w ogóle nie rozpatrzy meritum sprawy, uznając, że na razie postępowanie jest na zbyt wczesnym etapie i nie ma wyroku sądu stanowego, a hrabstwo Boulder nie posiada legitymacji procesowej do występowania w sądzie federalnym.
Jednak oddalenie powództwa koncernów z przyczyn jurysdykcyjnych byłoby korzystne dla hrabstwa Boulder, ponieważ sprawa byłaby rozpatrywana w sądzie stanowym Kolorado, o co zabiegają samorządowcy.
Sąd mógłby orzec, że Kolorado nie może stosować swojego prawa do emitentów spoza stanu. Chociaż byłaby to przegrana samorządowców, to jednak nie oznaczałoby oddalenia sprawy i zarzuty dotyczące domniemanego oszustwa związanego z marketingiem oraz ukrywaniem informacji w Kolorado, pozostałyby w mocy, a powodowie mogliby się na nich ponownie skupić.
Sprzeczne działania rządu federalnego
W przypadku tej sprawy sytuacja komplikuje się jeszcze z innego powodu, a mianowicie ze względu na sprzeczne działania różnych departamentów i instytucji rządu federalnego.
Istotną rolę odgrywa federalna ustawa o czystym powietrzu (Clean Air Act) i to, kto jest uprawniony do regulacji kwestii emisji gazów cieplarnianych.
Zaledwie kilka tygodni przed tym, jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zgodził się rozpatrzyć sprawę Suncor v. Boulder, administracja Trumpa cofnęła przepis Agencji Ochrony Środowiska (EPA), stanowiący podstawę uprawnień rządu federalnego do regulowania emisji gazów cieplarnianych. Jest on znany jako „ustalenie zagrożenia”. Uznał emisje za potencjalną szkodę dla zdrowia publicznego.
Koncerny naftowe argumentują, że kompleksowe regulacje EPA dotyczące tej kwestii mają pierwszeństwo przed roszczeniami hrabstwa Boulder, wynikającymi z prawa stanowego.
EPA twierdzi, że rząd federalny w ogóle nie ma uprawnień do regulowania emisji gazów cieplarnianych. W tej sytuacji „sypie się” podstawa argumentacji Departamentu Sprawiedliwości, który dołączył swoją opinię amicus curiae („przyjaciela sądu”), występując po stronie koncernów paliwowych i twierdząc, jak one, że hrabstwo Boulder nie ma prawa do dochodzenia odszkodowania na mocy regulacji stanowych, bowiem pierwszeństwo mają regulacje federalne.
W sprawie chodzi także o ustanowienie precedensu, by móc skutecznie egzekwować zasadę, że zanieczyszczający płaci. – W tym pozwie chodzi tak naprawdę o to, aby korporacje, które wyrządziły szkody, zapłaciły swoją sprawiedliwą część, a nie o to, aby obciążać społeczeństwo i lokalne władze narastającym wpływem na klimat – przekonywała Nikki Reisch, dyrektor programu ds. klimatu i energii w Centrum Międzynarodowego Prawa Środowiskowego.
W sprawę zaangażowało się wiele podmiotów, które złożyły dziesiątki pism amicus curiae, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie. Jest więc pismo 7 hodowców bydła z Kolorado, byłych pracowników EPA, National Resources Defense Council, Dave’a Jonesa, byłego komisarza ds. ubezpieczeń Kalifornii, Jonathana Adlera, profesora prawa w William & Mary Law School, gdzie prowadzi zajęcia z prawa administracyjnego, ochrony środowiska i konstytucyjnego, pisma wielu kancelarii zajmujących się „sprawiedliwością klimatyczną” i organizacji ekologicznych, ale także wspomnianego Departamentu Sprawiedliwości, innych koncernów itd.
Zwolennicy hrabstwa Boulder wszczęli nawet presję medialną, domagając się wyłączenia z orzekania sędziego Samuela Alito, który posiada znaczny pakiet akcji spółek energetycznych, ale niektórzy sędziowie w SN stwierdzili, że nie jest to konieczne.
Departament Sprawiedliwości zwrócił się do SN o uwzględnienie w ustnym przesłuchaniu stron, które zaplanowano na 5 października.
Rząd USA wskazuje, że pozew Boulder nie dotyczy jedynie zwrotu kosztów poniesionych na działania klimatyczne, ale także jest próbą uregulowania globalnego postępowania producentów ropy naftowej i gazu ziemnego poprzez rozszerzenie zakresu władzy stanowej daleko poza jej prawne granice.
Roszczenia samorządowców zaś mogą narazić firmy na ogromną, nieograniczoną odpowiedzialność i skutecznie zmusić je do ograniczenia produkcji paliw kopalnych. Pozew Boulder jest zatem próbą zmiany globalnego zachowania, a nie jedynie dochodzenia odszkodowania.
Władze federalne zwracają uwagę, że Konstytucja uniemożliwia zastosowanie prawa stanowego w tego rodzaju sprawach i to rząd federalny a nie stany ma szczególny, nadrzędny interes w regulowaniu tego rodzaju zachowań.
Wskazano ponadto, że prawo stanowe (w tym prawo zwyczajowe) generalnie nie może objąć zachowań występujących w innych stanach, a wąski wyjątek dotyczący „skutków” wymaga bezpośrednich, identyfikowalnych i konkretnych szkód, które wystąpiły w danym stanie.
Tymczasem samorządowcy skarżą zachowania producentów paliw kopalnych mające miejsce głównie poza Kolorado. Z kolei skutki zmian klimatu nie kwalifikują się do wąskiego wyjątku od eksterytorialnego stosowania prawa stanowego, ponieważ emisje gazów cieplarnianych mieszają się globalnie w atmosferze i wszelkie wynikające z tego szkody nie są unikalne dla Boulder. Dlatego też spory dotyczące zanieczyszczeń międzystanowych i globalnych są z natury sprawami prawa federalnego, a nie stanowego.
Zwrócono wreszcie uwagę na to, że stosowanie prawa stanowego w sprawie dotyczącej produkcji i emisji paliw kopalnych zakłóciłoby prowadzenie polityki zagranicznej – domeny zarezerwowanej dla rządu federalnego. Pozwy klimatyczne zaś wnoszone na poziomie stanowym grożą ograniczeniem uprawnień rządu USA w międzynarodowych negocjacjach klimatycznych i tworzeniem tarć dyplomatycznych.
Argumentują także, że nawet pomijając te ograniczenia strukturalne, ustawa o czystym powietrzu (Clean Air Act) ma pierwszeństwo przed działaniami stanów mającymi na celu regulację emisji, z wyjątkiem sytuacji, gdy ustawa wyraźnie upoważnia władze stanowe. Zdaniem Departamentu Sprawiedliwości, ustawa ta zastąpiła wcześniejsze federalne prawo zwyczajowe dotyczące zanieczyszczenia powietrza i nie pozostawia miejsca na roszczenia na gruncie prawa stanowego. Innymi słowy, jedynie rząd federalny ma uprawnienia w zakresie regulacji dotyczących jakości powietrza. I może to robić Agencja Ochrony Środowiska (EPA).
I ten argument, niestety rząd sam podważył w związku z tegoroczną decyzją EPA, która niejako zrzekła się tych uprawnień.
Kwestia wyższości prawa federalnego nad stanowym
Co ciekawe, Erwin Chemerinsky, dziekan i profesor prawa im. Jessego H. Chopera na Wydziale Prawa Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, komentuje na blogu Sądu Najwyższego Scotusblog.com, że SN będzie rozstrzygał w sprawie pierwszeństwa stosowania prawa federalnego nad stanowym w tym konkretnym przypadku, w którym nie ma nawet konfliktu między prawem federalnym a stanowym. Zatem jest to „sprawa o pierwszeństwo, która nie mieści się w kategoriach pierwszeństwa, które sąd od dawna formułuje”.
Jak widać, sprawa ta jest interesująca dla wielu różnych grup i z różnych powodów. Nie chodzi jedynie o możliwość pozywania i domagania się odszkodowań od koncernów energetycznych z powodu domniemanego przyczyniania się ich do zmian klimatu.
Ale chodzi także o znacznie bardziej doniosłe kwestie natury prawnej.
Dla dziekana Wydziału Prawa prestiżowego uniwersytetu w Berkley istotniejsza jest kwestia rozstrzygnięcia dotycząca uprawnień stanów. Uczony wskazuje, że uznanie, iż stany nie mają „żadnych szczątkowych ani inherentnych uprawnień do regulowania tego obszaru, a żadne prawo federalne nie upoważnia do wysuwania roszczeń stanowych na podstawie prawa zwyczajowego z tytułu szkód wyrządzonych przez rozproszone emisje międzystanowe i międzynarodowe” – jak to sugerują koncerny, jest „szokujące” dla profesora, biorąc pod uwagę to, że „Dziesiąta Poprawka zawsze była rozumiana jako zezwalająca stanom na robienie wszystkiego, co nie jest zabronione przez Konstytucję”.
W jego opinii, gdyby SN zaakceptował ten argument, „[k]onsekwencje mogą być ogromne, ponieważ pozbawi stany możliwości regulowania działalności o skutkach międzystanowych. Można by to uznać za przekroczenie wszelkich stanowych przepisów dotyczących ochrony środowiska. Firmy energetyczne powołują się na orzeczenia Sądu Najwyższego, określające federalne prawo zwyczajowe w tym obszarze i twierdzą, że Sąd od dawna orzeka, że zanieczyszczenie międzystanowe jest z natury obszarem federalnym, w którym prawo stanowe nie może obowiązywać. Jednak fakt istnienia prawa federalnego, nawet federalnego prawa zwyczajowego, nie odpowiada na pytanie, czy istnieje przekroczenie prawa stanowego” – argumentuje profesor.
Kwestia pierwszeństwa prawa federalnego nad stanowym w sprawach polityki zagranicznej także nie jest oczywista. Profesor przypomina z jednej strony orzeczenie SN w sprawie Crosby v. National Foreign Trade Council, w której sąd rozpatrzył ustawę stanu Massachusetts, zabraniającej stanowi i jego agencjom nabywania towarów lub usług od firm prowadzących interesy z Birmą (Mjanmą). Stan przyjął ustawę z powodu naruszeń praw człowieka w tym kraju. SN jednogłośnie orzekł, że ustawa stanowa została wyparta przez prawo federalne. Kongres uchwalił ustawę o sankcjach wobec Birmy, co uniemożliwiło stanom nakładanie własnych ograniczeń.
Jednak interesująca z tego punktu widzenia jest też sprawa American Insurance Assn v. Garamendi. Dotyczyła ona ulg w ubezpieczeniach dla ofiar Holokaustu w Kalifornii. Stanowa ustawa wymagała, aby każdy ubezpieczyciel prowadzący tam działalność i sprzedający polisy ubezpieczeniowe w Europie obowiązujące w latach 1920–1945, ujawnił pewne informacje o tych polisach stanowemu komisarzowi ds. ubezpieczeń pod groźbą utraty licencji. Sąd Najwyższy większością głosów 5 do 4 orzekł, że prawo kalifornijskie ma jednak pierwszeństwo przed prawem federalnym w oparciu o domniemane uśpione uprawnienia prezydenta w zakresie spraw zagranicznych.
„Przyjęcie takiego pierwszeństwa w sprawie Suncor stanowiłoby znaczne rozszerzenie tej doktryny” – uważa dziekan prawa Berkley. Wskazuje na nowe rodzące się zagadnienia prawne dotyczące odpowiedzialności deliktowej w przypadku, gdy występują konsekwencje międzynarodowe.
Sprawa tego rodzaju rozpala umysły ekologów i prawników z kancelarii zajmujących się „sprawiedliwością klimatyczną”. Liczą oni, że wreszcie coś drgnie w kwestii potencjalnych odszkodowań za domniemane szkody klimatyczne powodowane przez koncerny paliwowe.
Ostatecznie chodzi zaś o przyspieszenie tak zwanej zielonej transformacji, realizację eksperymentu, na który brakuje bilionów dolarów.
Ale jest coś pozytywnego w tej sprawie. Otóż, skoro zwolennicy pozywania koncernów argumentują, że sprawa ta dotyka fundamentalnych kwestii sprawiedliwości, dotyczących tego, czy społeczności mogą pociągać do odpowiedzialności firmy, które były głównymi motorami zmian klimatycznych i przyczyniały się do szkód klimatycznych poprzez oszukańczy marketing oraz produkcję i sprzedaż paliw kopalnych, stąd są odpowiedzialne za swój wkład w rosnące straty, to również przeciwnicy polityki klimatycznej mogliby pozywać „zielonych” przedsiębiorców za oszukiwanie i ukrywanie licznych negatywnych skutków tzw. zielonych technologii dla społeczeństwa. Warto więc przyglądać się argumentacji „prawników od klimatu”, by w umiejętny sposób ją kontrować.
Abstrahując od decyzji SN, która miałaby pojawić się w 2027 roku, a także od tego, jak sprawa w ogóle potoczy się, istotne jest zwrócenie uwagi na to, jak szybko rozwija się argumentacja prawników klimatycznych oraz poszukiwana jest masa krytyczna pozwalająca na zmianę opinii publicznej w celu przyjmowania coraz bardziej radykalnych regulacji klimatycznych opartych na „prawach natury”, a podważających podstawowe prawa człowieka.
Pozywanie o odszkodowania od koncernów to tylko pewien etap i element znacznie szerzej zakrojonej rewolucji ekocentrycznej. A to jest o wiele większe i naglące wyzwanie, któremu trzeba będzie stawić czoła w najbliższych dekadach. Jak wielkie, można się przekonać, zapoznając np. z Kartą Praw Podstawowych Natury (opracowanie Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, organu doradczego KE z 2019 roku: Towards an EU Charter of Fundamental Rights of Nature), czy Zasadami z Maastricht z 2023 roku (Maastricht Principles on the Human Rights of Future Generations).
Agnieszka Stelmach






