De Mattei: długa historia prześladowań katolików w Chinach

Los prześladowanego Kościoła za wielkim murem niestety wydaje się być zapomniany przez Ostpolitik Stolicy Apostolskiej, podczas gdy komunistyczny dyktator Xi Jinping nadal ogłasza się uczniem Mao Tse Tunga – zauważa w swym nowym komentarzu profesor Roberto de Mattei.
Jak pisze włoski pisarz i publicysta katolicki, w trakcie swojej osobistej rozmowy z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem przy okazji wizyty w Chinach prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poruszył kwestię Jimmy'ego Laia. To znany opozycjonista, przetrzymywany w więzieniu na terenie Hongkongu od 2020 roku. Według relacji amerykańskiego przywódcy, Xi nie zareagował pozytywnie na prośbę wskazując, że sprawa Laia była dla niego „koszmarem”.
79-letni obecnie Chee-Ying Lai, bo tak brzmi pierwotne nazwisko represjonowanego przez reżim w Pekinie, pochodzi z Kantonu. Wzrastał w ogromnej biedzie. Będąc nastolatkiem zbiegł do Hongkongu, który wówczas był jeszcze brytyjską kolonią. Uciekinier pracował najpierw jako robotnik, lecz z biegiem lat „odbił się” w górę do statusu prężnego przedsiębiorcy działającego w branżach odzieżowej i wydawniczej.
Jak pisze profesor de Mattei, po swym nawróceniu na katolicyzm „Jimmy Lai stopniowo utwierdzał się w przekonaniu, że wolność gospodarcza musi iść w parze z wolnością polityczną i religijną. Z tego powodu poświęcił swój majątek, wpływy i gazety obronie wolności obywatelskich Hongkongu, zagrożonych przez rozszerzającą się kontrolę chińskiego reżimu komunistycznego”.
Po przejęciu jurysdykcji nad Hongkongiem przez Chiny, dzięki swej postawie Lai urósł do rangi symbolu demokratycznego oporu swego regionu. Bywał aresztowany przez lokalną policję, stawał przed sądami, zmagał się z kolejnymi ograniczeniami swojej wolności. W lutym obecnego roku usłyszał w końcu wyrok 20 lat więzienia za „działalność wywrotową” i „spisek” przeciwko władzom.
Nawiązując do sprawy Jimmy’ego Laia, profesor de Mattei zarysował pokrótce historię prześladowań katolików przez chińskich komunistów.
Wszystko zaczęło się od 1949 roku i wprowadzenia rządów maoistów. Reżimowi przeszkadzała lojalność Kościoła wobec Stolicy Apostolskiej. Nowe porządki objęły więc także utworzenie Chińskiego Stowarzyszenia Patriotycznego, które miało za zadanie odciągnięcie katolików w stronę organizacji kontrolowanej przez władze. Duchowni, którzy się temu nie podporządkowali, jako „agenci imperializmu” trafiali do więzień i obozów przymusowej pracy laogai.
„Jedną z symbolicznych postaci prześladowań był Ignacy Kung Pin-mei, biskup Szanghaju, aresztowany w 1955 roku wraz z setkami księży i wiernych. Spędził ponad trzydzieści lat w więzieniu i odosobnieniu za odmowę zerwania komunii z papieżem. Inną symboliczną postacią był Fan Xueyan, tajny biskup Baoding, wielokrotnie aresztowany i zmarły w 1992 roku w niejasnych okolicznościach, po latach tortur i przetrzymywania” – czytamy w tekście historyka.
Inny włoski autor, Gerolamo Fazzini, sporządził „Czerwoną księgę chińskich męczenników” (2006). Umieścił tam świadectwa czterech katolików: arcybiskupa Kaifengu Gaetano Pollio, skazanego na sześć miesięcy robót przymusowych; Domenica Tangi SJ, jezuity, arcybiskupa Kantonu, przetrzymywanego przez 22 lata i uznawanego za zmarłego nawet przez rodzinę; ojca Leone Chana, skazanego na cztery i pół roku więzienia, jednego z pierwszych księży świadczących na Zachodzie, po ucieczce, o rzeczywistości komunistycznych Chin; oraz Giovanniego Liao Shouji, katechety, w laogai spędził ponad 22 lata i kilku innych.
Ogółem prześladowania cierpiały i cierpią tysiące naszych współwyznawców dręczonych na różne sposoby z powodu wierności Chrystusowi i Rzymowi.
Świadectwa opisujące sytuację w „państwie smoka” przedstawił Zachodowi między innymi Robert Greene, amerykański misjonarz, więziony i torturowany przez reżim. Napisał autobiografię wydaną na Półwyspie Apenińskim w ubiegłym roku („Kalwaria w Chinach. Ostatni proboszcz Tong'an”).
„(…) dzieci stały się donosicielami, rodziny niszczone były przez propagandę oraz prześladowania chrześcijan i opozycjonistów. Przez dziesięciolecia tysiące chrześcijan cierpiały z powodu aresztowań, tortur, pracy przymusowej i śmierci w obozach reedukacyjnych. Według badań Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych (PIME), tysiące księży i zakonników zaginęły podczas kampanii maoistowskich, zwłaszcza w okresie rewolucji kulturalnej (1966–1976), kiedy to Czerwona Gwardia dewastowała kościoły, klasztory i seminaria. Wiele z ich historii pozostało ukrytych za cenzurą reżimu, ale misjonarze, historycy i świadkowie stopniowo rekonstruowali los prześladowanego Kościoła w Chinach; los, który niestety wydaje się być zapomniany przez Ostpolitik Stolicy Apostolskiej, podczas gdy komunistyczny dyktator Xi Jinping nadal ogłasza się uczniem Mao Zedonga” – napisał Roberto de Mattei.
Źródło: Corrispondenza Romana
RoM






