Dr Peter Kwasniewski: Kryzys Kościoła nie jest „taki sam jak kiedyś”. Dziś jest o wiele większy

eji19u0r2j1rf32f32f.jpg
Dr Peter Kwasniewski, fot. YouTube/EWTN

„Najgorszym rodzajem kryzysu w Kościele jest właśnie taki, w którym papież i biskupi nie wywiązują się ze swoich obowiązków (co miało już miejsce w historii Kościoła, choć nigdy w takim samym stopniu jak w okresie od Soboru Watykańskiego II). Oczywiście w takim przypadku ci hierarchowie – będący właśnie przyczyną kryzysu – nie uznają go za taki, ponieważ sami są albo zbyt zwiedzeni doktrynalnie, by to dostrzec, albo zbyt zepsuci moralnie, by chcieć zmienić status quo” - przekonuje znany apologeta i badacz tradycyjnej liturgii dr Peter Kwasniewski.

Historyk odpowiada w swoim tekście na tezę postawioną przez Woutera J. Suenensa na łamach Catholic Herald, jakoby obecny kryzys w Kościele nie różnił się znacząco od innych burz miotających Mistycznym Ciałem Chrystusa w przeszłości. 

„Były już kryzysy znacznie gorsze od naszego: skandal związany ze schizmą zachodnią, korupcja kurialna, symonia, polityczna niewola i moralna dekadencja w Rzymie… Twierdzenie, że nasz kryzys jest tak bezprecedensowy, iż publiczne nieposłuszeństwo stało się obecnie konieczne, ujawnia w tym sensie niezwykły brak pamięci historycznej” - pisze Suenens, nawiązując do głośnych święceń biskupów w Bractwie św. Piusa X (FSSPX) bez zgody Watykanu.

Zróbmy to razem!

W ocenie Kwasniewskiego jest oczywiste, że współczesny (modernistyczny) kryzys jest znacznie gorszy niż wszystkie wcześniejsze razem wzięte. „Nawet gdyby połączyć je wszystkie, nadal nie uzyskamy czegoś, co dorównałoby wszechobecnej, powoli przenikającej modernistycznej ideologii, odejściu od misji, globalnej dewastacji liturgicznej i załamaniu demograficznemu, jakie obserwowaliśmy w ciągu ostatnich sześciu dekad. W tym czasie nie było ani jednej prawdy doktrynalnej, moralnej czy liturgicznej, która nie byłaby wielokrotnie i powszechnie podważana lub naruszana w praktyce, co w rezultacie doprowadziło do zanieczyszczenia przekonań milionów ludzi” - przekonuje historyk.

Kwasniewski podkreśla znaczenie słów św. Piusa X, który nazwał modernizm „syntezą wszystkich herezji”. „Jako osoba głęboko zaznajomiona z historią Kościoła nie potrafię sobie wyobrazić, by nie postrzegać obecnego kryzysu jako gorszego zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym, ponieważ dotyka on samych korzeni wiary katolickiej: dotyczy prawa naturalnego, prawa Bożego, tradycji kościelnych – „wszystkiego”. Jest to kryzys totalny, a nie punktowy. Sięga dalej niż arianizm, dalej niż protestantyzm, dalej niż jakakolwiek poprzednia aberracja” - twierdzi badacz.

Autor przywołał w tym miejscu słowa kardynał Waltera Brandmüllera, wybitnego historyka Kościoła. Niemiecki hierarcha, z pełną świadomością stwierdził, że Kościół stoi w obliczu poważnych wyzwań dotyczących integralności skarbnicy wiary, struktury sakramentalnej i hierarchicznej Kościoła oraz jego tradycji apostolskiej. „Wszystko to doprowadziło do powstania sytuacji niespotykanej dotąd w historii Kościoła, nawet podczas kryzysu ariańskiego w IV i V wieku” - dodał.

Kwasniewski zdecydowanie sprzeciwia się twierdzeniu Suensensa, że tylko biskupi czy papież mają prawo ogłaszać stan tzw. najwyższej konieczności, jak określili to przedstawiciele FSSPX. Taki argument, przekonuje, dowodzi celowego pozbawiania się łaski rozumu i wiary oraz lenistwa intelektualnego. Nie można bowiem oczekiwać, by sędzia wydał sprawiedliwy wyrok we własnej sprawie.  

„Najgorszym rodzajem kryzysu w Kościele jest właśnie taki, w którym papież i biskupi nie wywiązują się ze swoich obowiązków (co miało już miejsce w historii Kościoła, choć nigdy w takim samym stopniu jak w okresie od Soboru Watykańskiego II). Oczywiście w takim przypadku ci hierarchowie – będący właśnie przyczyną kryzysu – nie uznają go za taki, ponieważ sami są albo zbyt zwiedzeni doktrynalnie, by to dostrzec, albo zbyt zepsuci moralnie, by chcieć zmienić status quo, z powodu własnych interesów, strachu lub innych egoistycznych motywów” - zauważa Kwasniewski.

„Powstaje w ten sposób błędne koło. To oni wywołali kryzys i to oni czerpią z niego korzyści” - dodaje.

Historyk Kościoła podkreśla, że część katolików wychowanych już w rzeczywistości Novus Ordo, uczęszczających do parafii, gdzie Msza Święta sprawowana jest godnie, a kapłani zachowują katolicką naukę, mogą mieć fałszywą perspektywę sytuacji w jakiej znalazł się Kościół. Jak przekonuje, te „oazy wiary” stanowią zaledwie „kroplę w oceanie duchowej zgnilizny, wypaczenia i marazmu”. 

Kwasniewski twierdzi, że „łatwo jest zamknąć się w jednej z tych oaz” i wyobrażać sobie, że poza nią nie ma nic zasadniczo złego.

Autor twierdzi, że Kościół, którego hierarchia w znacznej mierze utraciła zdolności do autorefleksji, nie jest już w stanie przyznać o toczącym go od wielu lat kryzysie.

„Dla instytucji, która uznała, że stan wyjątkowy nie może mieć miejsca – bez względu na to, ile osób odchodzi od wiary; bez względu na to, jak mało powołań się pojawia; bez względu na to, ile parafii zostaje zamkniętych; bez względu na to, ile przypadków nadużyć wychodzi na jaw; bez względu na to, ile skandali ma miejsce – dosłownie nie może istnieć żaden stan wyjątkowy. Taka jest logika urzędników cierpiących na psychozę, którzy po prostu nie chcą, by przeszkadzał im chaos, z którym muszą się zmierzyć. A to oczywiście pozwala przywódcom Kościoła uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności za podjęcie jakichkolwiek działań w tej sprawie…” - uważa Kwasniewski.

Idąc za zapewnieniem samego Chrystusa, autor podkreśla, że oczywiście nie wszystko jeszcze stracone, ale - jego zdaniem - już samo „zdanie sobie sprawy z ogromu tego, co należy zrobić, i z tego, ile to będzie kosztować”, wywołuje wśród wielu katolików opór.

„Tak jak potrafimy wyczuć zapach zgniłej ryby bez konieczności wzywania specjalisty od perfum czy otolaryngologa, tak samo widzimy, że Kościół znajduje się w stanie wyjątkowym bez konieczności wzywania Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych (USCCB) czy sekretarza stanu Watykanu” - tłumaczy Kwasniewski.

Źródło: lifesitenews.com

PR

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: