Dymisje na Łotwie po wycieku danych. A w Polsce wciąż „nic się nie stało...”

haker1.jpg
Grafika: pixabay.com

Całe kierownictwo Dyrekcji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (CSDD) na Łotwie złożyło w środę rezygnację ze stanowisk po tym jak w wyniku cyberataku wyciekły dane około 1,2 mln osób oraz około 200 tys. podmiotów prawnych. W zeszłym tygodniu w Polsce doszło do wycieku danych medycznych i numerów PESEL 19 milionów (sic!) obywateli. Żaden urzędnik wysokiego szczebla nie zapłacił stanowiskiem.

Dyrekcja CSDD, podległa ministerstwu transportu, jest odpowiedzialna m.in. za wydawanie praw jazdy i rejestrację oraz przeglądy pojazdów. Prezydent Edgars Rinkeviczs oświadczył, że w związku z tak masowym wyciekiem danych społeczeństwo utraciło do niej zaufanie.

Premier Andris Kulbergs nie wykluczył z kolei, że cyberatak ma związek z szerszą operacją hybrydową ze strony obcego państwa.

Zróbmy to razem!

Zgodnie z komunikatem agencji cyberprzestępca pozyskał dane z państwowego rejestru pojazdów i kierowców między 8 a 10 sierpnia docierając do bazy archiwizowanych rachunków i opłat administracyjnych z okresu od 2008 r., tj. prawie 20 lat.

O wycieku wrażliwych danych dotyczących większości z 1,8 mln mieszkańców Łotwy lokalne media dowiedziały się we wtorek od niezależnej instytucji ds. zapobiegania incydentom cybernetycznym.

W zeszłym tygodniu ujawniono informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane m.in. o lekach i receptach 19 mln Polaków.

- Została okradziona prywatna firma, która zajmuje się produkcją oprogramowania dla jednostek służby zdrowia. I do tego temu przedsiębiorcy ktoś ukradł dużą paczkę danych – powiedział w programie WP Tłit wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. – Jeśli wierzyć specjalistycznym portalom, bo z uzyskanych przez nie danych wynika, jaka była mechanika ataku, gdzieś po drodze ktoś musiał coś niewłaściwego kliknąć – dodał Gramatyka.

Z „publikacji na specjalistycznych portalach wynika, że to może być jakiś Hindus” - wskazał. I dodał: „analiza języka pokazuje, że to może być ktoś z tego regionu”.

Źródło: PAP / własne PCh24..pl

PR

gramtyka.jpg
fot. GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FotoNews / Forum

„Jakiś Hindus coś źle kliknął”. Wiceminister tłumaczy źródła cyberataku

Jeśli wierzyć specjalistycznym portalom, to u źródeł cyberataku, w wyniku którego wypłynęły dane zdrowotne 19 mln Polaków, był ludzki błąd – powiedział w czwartek w programie WP Tłit wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Jak ocenił, sprawa dotyczy pracownika z Indii, który „musiał coś źle kliknąć”. W środę została ujawniona informacja o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane ...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: