Fatalne wieści dla Miszalskiego. Bezlitosny sondaż na tydzień przed referendum

Dni Aleksandra Miszalskiego na stanowisku prezydenta Krakowa wydają się policzone. Tak przynajmniej wynika z sondażu przeprowadzonego przez OGB na tydzień przed referendum, które odbędzie się 24 maja.
Przypomnijmy, problemy Aleksandra Miszalskiego rozpoczęły się na dobre wraz z uruchomieniem tzw. Strefy Czystego Transportu, która w przykry sposób zaskoczyła wielu posiadaczy starszych samochodów mieszkających w aglomeracji Krakowa. Jeszcze większą frustrację wywołała możliwość wykupienia wjazdu do miasta pojazdem nie spełniającym norm, co znacznie podważyło pro-środowiskowe intencje nowego prezydenta.
Już wcześniej mieszkańcy krytykowali fatalne skutki polityki miejskiej reprezentanta KO. Wskazywano rekordową skalę zadłużenia miasta, dziury budżetowe, ryzyko niewypłacalności dla nauczycieli i kierowców komunikacji miejskiej, systematyczny wzrost cen biletów i parkingów, zwężanie ulic, likwidację miejsc parkingowych czy przekształcanie przestrzeni miejskiej pod turystę, kosztem mieszkańców centrum.
Nic więc dziwnego, że frustracja mieszkańców przerodziła się najpierw w zakończoną sukcesem akcję referendalną, a obecnie ruch społeczny, który może „puścić z torbami” polityka drugiego największego miasta w Polsce. Jak wynika z sondażu pracowni OGB, do którego dotarła Interia, oddanie głosu w referendum deklaruje 62,82 proc. ankietowanych. Kraków liczy obecnie około 682 tys. dorosłych mieszkańców (powyżej 18. roku życia), co oznacza, że w takiej sytuacji do urn w niedzielę poszłoby 428 tys. osób.
Aby wyniki referendum były wiążące, w głosowaniu musi wziąć udział przynajmniej 3/5 liczby uczestników ostatnich wyborów prezydenckich w II turze, czyli 158 555 osób.
Pytani o głosowanie za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego, twierdząco odpowiedziało aż 92 proc. ankietowanych. "Zdecydowanie" za odwołaniem włodarza stolicy Małopolski jest 65,21 proc., a "raczej" przekonanych jest 26,79 proc.
Źródło: własne PCh24.pl / interia.pl
PR







