Filip Obara: Tak umrze Europa. Nie daj Boże...

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie. Hiszpańskie aktywiszcze płci (na oko) żeńskiej obściskuje się z czarnym jak noc inżynierem, pojąc go wodą, jakby był bezbronnym dzieckiem, które właśnie cudem uniknęło wpadnięcia pod samochód. Tak umiera Europa. I tak umrze, jeżeli nie pojawi się nowy Sobieski (choćby zbiorowy), który nie zatrzyma się pod murami Wiednia, ale wejdzie do miasta i zrobi porządek – nawet wbrew woli gospodarza.
„Pełen emocji obraz z Ceuty” – tak podpisano nagranie, na którym widać zamaskowaną wolontariuszkę z marokańskim najeźdźcą, który właśnie nielegalnie przekroczył granicę hiszpańskiej eksklawy. Z podpisu jednej z osób, które udostępniły filmik, dowiadujemy się, że Hiszpanka działa w Czerwonym Krzyżu (widać zresztą charakterystyczną kamizelkę). Najpierw przytula się z przestępcą (nie wchodzę w jego sytuację czy intencje), który nie został zestrzelony przez straż przybrzeżną, po czym poi go butelką wody mineralnej, tak jakby sam nie mógł utrzymać jej w rękach. „Samobójcza empatia” – skomentowała użytkowniczka platformy X.
Samobójcza empatia – to trafne, choć i tak bardzo eufemistyczne określenie. Sądzę, że Leon XIII, który napisał encyklikę o „sekcie socjalistów i komunistów”, z głęboką goryczą, acz bez zdziwienia, kiwałby głową widząc, jak jego przenikliwy sąd na temat fałszywych ideologii politycznych sprawdza się w obliczu tak niszczycielskiego żniwa. Wszak Hiszpania ma nieszczęście pozostawać pod rządami socjalistów, a wobec obecnego najazdu na Ceutę nawet Onet przyznaje, że jedną z przyczyn kryzysu jest polityka tego właśnie socjalistycznego rządu.
Po drugie, złe prawo. Sąd Najwyższy Hiszpanii wydał w lipcu orzeczenie, z powodu którego trudniej stosować prawo tzw. pushbacku wobec najeźdźców dostających się z Maroka do Ceuty (skąd już jeden krok na nasz kontynent). Niestety, błąd, który jest przyczyną tej sytuacji, jest na tyle podstępny, że większość z nas nie umie go nawet nazwać. Jest nim POZYTYWIZM PRAWNY.
Błędne pojęcia moralne leżą u podstaw tego kryzysu, ale to właśnie pozytywizm prawny nadaje tym błędom moc. Pozytywizm prawny to bardzo poważny błąd filozoficzny, na którym ufundowane są systemy wszystkich zachodnich demokracji. Zakłada on, że prawo obowiązuje tylko dlatego, że władza tak chce. Powodem domniemanego obowiązywania prawa jest wyłącznie to, że zostało przyjęte przez parlament w drodze ustawy (a jakiś turbo-trybunał go nie podważył), a nie to, że jest ono sprawiedliwe i w sposób rzeczywisty służy dobru wspólnemu zgodnie z celami (i ograniczeniami!), do których powołana została władza.
Tymczasem obowiązek rządu, by zadbać o bezpieczeństwo, jest bezwzględny, ponieważ wynika z samej istoty władzy, z jej właściwego celu. Na mocy tego obowiązku powstaje niezbywalna prerogatywa użycia siły wobec najeźdźców. I żadne pseudo-prawo – domowe czy tym bardziej unijne – nie stoi ponad prawem naturalnym, które reguluje tę kwestię.
W momencie, gdy władza przestaje spełniać swój konstytutywny obowiązek, prerogatywa użycia przemocy może – na mocy cnoty epikei (więcej o tej arcyważnej cnocie tu) – przejść w ręce obywateli. Zrozumieli to Hiszpanie, którzy powołali do życia rodzaj milicji obywatelskiej z dumną nazwą Brigada Desokupa, czyli Brygada Dezokupacyjna. Są to grupy rosłych, dobrze zbudowanych mężczyzn, które używają przemocy do usuwania bandytów okupujących domy (tzw. squatersów) w majestacie wadliwego prawa hiszpańskiego. W przypadku inwazji na Ceutę problemem jest skala. Tego nie załatwią obywatele. Po to istnieje państwo. Po to państwo dysponuje wojskiem. Pytanie tylko, czy państwo się sprawdzi czy znowu zawiedzie?
Jest to też kolejny przykład tego, jak nauka idzie w las. O Donaldzie Trumpie można powiedzieć wiele, w tym uwag krytycznych. Ale jednego nie można mu odmówić – po zachowawczej pierwszej kadencji wyciągnął wnioski i naprawił błędy dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego. W pierwszej kadencji tolerował zamieszki Black Lives Matter – w drugiej porzucił fałszywe skrupuły w kwestii suwerenności poszczególnych stanów i wysyła Gwardię Narodową wszędzie tam, gdzie bierność lewicowych rządów stwarza zagrożenie dla mieszkańców. Ponadto, każdego dnia wyłapuje się w Stanach tysiące nielegalnych imigrantów i odsyła do krajów pochodzenia – nie bacząc przy tym na żadne pseudo-prawa i żadne wyroki zaczadzonych pozytywizmem prawnym sądów. W tej kwestii Trump działa w zgodzie z prawem naturalnym, korzystając z niezbywalnych (powtarzam) prerogatyw każdej władzy. Szkoda, że okupowana przez samobójców Europa nie chce wykorzystać tej luki dziejowej i zrobić porządku również na naszym podwórku.
Powstaje w tej sytuacji pilna potrzeba przeprowadzenia „rentgena” na ciele państw europejskich. Czy całe są już przeżarte gangreną moralnej obojętności, czy też grupy zdolne do zignorowania obecnego stanu prawnego i kierowania się przyrodzoną sprawiedliwością mają w sobie na tyle żywotności, by wydać z siebie realną siłę?
Czy żywioł ludzi, dla których prawo i sprawiedliwość zachowują swoje prawdziwe znaczenie, jest zdolny wykreować – choćby zbiorowego – króla Sobieskiego, który wyważy wrota Europy, skopie tyłki wyrodnym gospodarzom i uratuje nas od muzułmańskiej zagłady? Oby. W przeciwnym wypadku możemy zaklepać sobie miejsce w grobie obok aktywistki, która z samobójczą empatią obściskiwała się z najeźdźcą, składając na jego murzyńskim licu pocałunek śmierci – z tym, że à rebours...
Czy mogę zakończyć tym – mimo wszystko – promykiem nadziei? Nie... Sobieski działał bowiem z błogosławieństwem papieża i władz kościelnych. A co robią władze kościelne, którym podlega Ceuta? Biją na alarm? Przypominają o porządku miłości? Bynajmniej! W sytuacji masowej ekspansji islamu wojującego demografią diecezja Kadyksu i Ceuty... ogłosiła zbiórkę na imigrantów...
Filip Obara








