„Foreign Affairs”: Rosja nie chce pokoju. Wojna stała się normą

epa13236155.jpg
PAP/EPA/ALEXANDER KAZAKOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL

Rosja nie przestanie prowadzić wojny na Ukrainie. Putinizm stał się systemem ściśle sprzęgniętym z wojną. Nie widać powodów, by Kreml miał dążyć do pokoju. Taką tezę stawiają na łamach „Foreign Affairs” Michael Kimmage i Maria Lipman.

Michael Kimmage to dyrektor Instytutu Kennana; Maria Lipman to profesor wizytująca na Uniwersytecie Waszyngtona. 

Michael Kimmage i Maria Lipman wskazują, że wojna z Ukrainą daje się Rosjanom coraz bardziej we znaki. Chodzi zarówno o uderzenia, jakie Kijów przeprowadza na terytorium Federacji Rosyjskiej, jak i o gospodarczą i technologiczną marginalizację Moskwy na skutek działań zbrojnych. Mimo rosnących kosztów wojny sytuacja Władimira Putina pozostaje jednak stabilna. Zdaniem autorów Rosja nie zdołała przełożyć ogromnych nakładów i strat militarnych na przełomowe sukcesy na froncie, ale jednocześnie wojna nie doprowadziła do politycznego osłabienia rosyjskiego przywódcy. Kimmage i Lipman oceniają, że oczekiwanie, iż presja gospodarcza lub militarna skłoni Putina w najbliższym czasie do zakończenia wojny albo ustępstw, byłoby błędne.

Autorzy podkreślają, że wojna stała się jednym z fundamentów współczesnego systemu Putina. Konflikt, który miał przynieść Rosji szybkie zwycięstwo, zamiast podważyć putinizm, przyczynił się do jego umocnienia. Dlatego – jak przekonują – o trwałości rosyjskiego systemu decydują nie tylko nastroje społeczne czy sytuacja na froncie, lecz przede wszystkim jego wewnętrzna spójność i zdolność do funkcjonowania mimo rosnących kosztów wojny.

Według Kimmage i Lipman rosyjski prezydent na przestrzeni 26 lat swoich rządów skutecznie skonsolidował władzę, eliminując opór i zyskując "pakiet kontrolny" nad systemem polityczno-administracyjnym, mediami oraz biznesem. "Przejął krajowe sieci telewizyjne, pozbawił władzy regiony, które mogły mieć tarcia z Moskwą, zmusił oligarchów do porzucenia ambicji politycznych i zamienił wszystkie partie polityczne w wydmuszki" - wskazują. Ich zdaniem Putin podtrzymuje tezę, którą postawił w 2021 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem wojny: że Ukraina nie będzie istnieć jako samodzielne państwo.

"Będąc niezdolnym do zaakceptowania porażki, Putin nie odczuwa presji, by iść na ustępstwa. Nie wyczerpał jeszcze opcji militarnych i być może szczere wierzy, że wygra" - wskazują. Co z tego, że rosyjska gospodarka ucierpiała, skoro Rosjanie nie mają sposobu, by politycznie odreagować swoje żale? Korzystając z krajowych zasobów Putin może nagradzać tych, na których mu zależy, indoktrynować młodzież i prowadzić wojnę w nieskończoność. Autorzy sądzą, że ataki przeprowadzane przez Ukrainę na terenie Rosji mogą jeszcze wzmocnić poparcie dla Putina, bo podsycą obronny patriotyzm Rosjan. Ataki można łatwo wpisać w długoletnią narrację o nienawiści Zachodu wobec Rosji.

"Decydenci w Stanach Zjednoczonych i Europie muszą zaakceptować, że Putin będzie kontynuował swój wysiłek wojenny. [...] Putin jest gotowy toczyć tę wojnę przez lata, nie dlatego, że jego doradcy obiecują mu szybkie zwycięstwo, choć być może tak robią. Wojna jest zakorzeniona w putinizmie, tak jak putinizm jest zakorzeniony w wojnie. System rządzenia daje Putinowi swobodę działania. Jego dziedzictwo i wojna są już nierozerwalnie związane" - podsumowują autorzy. 

Źródło: Foreign Affairs

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: