Friedrich Merz deklaruje: Żadnej współpracy z AfD

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił, że on i jego partia znajdują się w głębokim szoku i nie zamierzają przejść nad zwycięstwem AfD w Saksonii-Anhalcie do porządku dziennego. Wykluczył jednak możliwość rezygnacji z urzędu.
Lider CDU zabrał głos po niedzielnych wyborach we wschodnim landzie, które z wielką przewagą nad konkurentami wygrała Alternatywa dla Niemiec. Jak przyznał, nie spodziewał się wyniku "w takiej formie". - Jesteśmy wszyscy głęboko zaszokowani. Musimy zaakceptować ten wynik, takie są reguły demokracji. W dniu wczorajszym coś zmieniło się jednak nie tylko w Saksonii-Anhalcie, ale również w całych Niemczech - stwierdził pompatycznie. Merz stwierdził, że AfD "podważa demokratyczne reguły gry oraz instytucje" Niemiec i z tego powodu nie można nad wynikiem wyborów po prostu "przejść do porządku dziennego". Oprócz Alternatywy, Merz skrytykował również postkomunistyczną Lewicę oraz nacjonalistyczno-socjalistyczny Związek Sahry Wagenknecht (BSW).
- To największa porażka wyborcza, jaką CDU odniosło od kilku dziesięcioleci - przyznał. Jego partia straciła w wyborach prawie 20 punktów procentowych względem głosowania cztery lata wcześniej, niemal w całości na rzecz AfD.
Według Merza, wynik wyborów w Saksonii-Anhalcie jest "głęboką cezurą" i "dramatyczną przegraną" dla CDU, z której trzeba wyciągnąć wnioski. Kanclerz zapowiedział też, że CDU nie rezygnuje z polityki tzw. zapory ogniowej wobec Alternatywy, a co za tym idzie - wyklucza wszelką współpracę z tym ugrupowaniem. Zapowiedział, że jego rząd będzie stać na straży niemieckiej konstytucji i nie pozwoli, by ewentualne nowe władze w Saksonii-Anhalcie pogwałciły ustawę zasadniczą. Polityk stwierdził, że jego gabinet będzie kontynuował pracę nad "fundamentalnymi reformami" kraju, tak, by wypracować lepszą przyszłość dla kolejnych pokoleń mieszkańców Niemiec.
Nowe konkrety mają zostać wypracowane w rozmowach z socjaldemokratyczną SPD, z którą CDU współrządzi krajem od wyborów na początku 2025 roku. Zadeklarował, że nie zamierza oddawać przywództwa, bo w partii nie ma "zasadniczej wątpliwości" wobec słuszności kursu, jaki obrał kanclerz. Stwierdził, że nie chce unikać odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w Saksonii-Anhalcie, ale wie, że może liczyć na wsparcie CDU.
Źródło: Handelsblatt






