„Błękitna rewolucja”. AfD może przejąć władzę w pierwszym landzie Niemiec

423-rt23ut23uth23u09.jpg
fot. youtube/Stuttgarter Zeitung

W Niemczech szykuje się polityczna rewolucja. 6 września odbędą się wybory do Landtagu w Saksonii-Anhalcie. Alternatywa dla Niemiec może stworzyć samodzielny rząd.

AfD jest partią głęboko marginalizowaną przez inne niemieckie ugrupowania i dominujące media. Choć definiuje się jako formacja patriotyczna, przez wspomniane środowiska uważana jest za skrajnie nacjonalistyczną, co w niemieckim kontekście miałoby oznaczać volkizm albo zgoła regularny neonazizm.

Większość zarzutów formułowanych pod adresem AfD przez politykę i media głównego nurtu jest przesadnych albo całkowicie nieprawdziwych. Pozostaje jednak faktem, że w kręgach AfD, zwłaszcza na wschodzie kraju - na przykład w Turyngii - działają prominentni politycy, którzy hołdują ideałom właściwym dla państwa pruskiego; to oznacza, że w polityce zagranicznej myślą w kategoriach koncertu mocarstw, chętnie odwołując się do współpracy niemiecko-rosyjskiej. Oczywiście to tylko teoria, bo sytuacja międzynarodowa jest dziś zasadniczo odmienna od tej w wieku XIX czy u progu wieku XX. Alternatywa dla Niemiec, pomimo licznych u jej przedstawicieli deklaracji sympatii wobec Rosji, jest zarazem otwarta na bliską współpracę z administracją Donalda Trumpa. Alice Weidel, która kieruje partią razem z Tino Chrupallą, utrzymuje dobre relacje z Elonem Muskiem i licznymi politykami republikańskimi. AfD bywa przez Amerykanów określana jako jedyna nadzieja dla Niemiec i całej Europy. Postulaty przywrócenia funkcjonowania Nord Streamu, po które sięgają politycy Alternatywy, nie są zresztą w Niemczech czymś wyjątkowym. W tej kwestii bardzo wiele zależy od optyki Waszyngtonu, a nie od woli niemieckich polityków.

Zróbmy to razem!

Największe poruszenie w Republice Federalnej Niemiec wywołuje nie proponowana polityka zewnętrzna AfD, z natury rzeczy dość mgławicowa, co raczej polityka wewnętrzna. Chodzi przede wszystkim o podejście do imigrantów oraz do niemieckiej historii. Alternatywa chciałaby dokonać głębokiej przebudowy polityki migracyjnej, sięgając również po metody drastyczne z perspektywy unijnej, podobne do tych, jakimi posługuje się słynne ICE w Stanach Zjednoczonych. Słowem-kluczem jest "remigracja", czyli stworzenie systemu prowadzącego do odsyłania niechcianych przybyszów do krajów ich pochodzenia. Na ile Alternatywa byłaby w stanie zrealizować ten program, to rzecz odrębna; ale ciężar i jednoznaczność, jaką kładzie na kwestie migracji w swojej retoryce, wywołuje u części lewicowego estabilishmentu skrajnie negatywne reakcje.

Do tego dochodzi propozycja zmiany w polityce historycznej. Alternatywa nie chce, by Niemcy skupiały się na rozpamiętywaniu win III Rzeszy; w jej optyce należy przywrócić dumę z niemieckiej państwowości, co siłą rzeczy musi wiązać się z odwołaniami do Prus fryderycjańskich i bismarckowskich, nie wyłączając pruskiego militaryzmu. W połączeniu z retoryką migracyjną, która ściśle wiąże kategorię niemieckiej narodowości z etnosem i kulturą, rodzi to właśnie oskarżenia o skrajny nacjonalizm w postaci volkizmu.

Co ciekawe, w oczach wielu wyborców kluczowe mogą być inne wątki, przede wszystkim ekonomiczne. Z racji na zielony ład, amerykańskie cła i rosnącą chińską konkurencją, niemiecka gospodarka radzi sobie coraz gorzej. Dodatkowo rozbudowane państwo socjalne przyczynia tylko społeczeństwu kolejnych ciężarów. Wielu Niemców uważa swoją sytuację ekonomiczną za złą i nie widzi perspektywy na jej poprawę. Alternatywa obiecuje, że dokona tu fundamentalnej zmiany i doprowadzi do przywrócenia stanu ze złotego okresu końca lat 80. i początku lat 90. w ówczesnej Republice Bońskiej.

Z polskiej perspektywy większe znaczenie ma polityka zagraniczna, którą proponuje AfD, ale o której z racji na opozycyjność formacji i jej podwójne odniesienie rosyjsko-amerykańskie tak naprawdę niewiele można powiedzieć. Warto jednak pamiętać, że w formacji działa wielu polityków polskiego pochodzenia, a wśród polskiej imigracji uprawnionej do głosowania w RFN Alternatywa cieszy się bardzo dużą popularnością. Konserwatywni Polacy czy Niemcy polskiego pochodzenia nie uważają, by AfD mogła antagonizować oba kraje; widzą w partii raczej jedyną siłę, która może zatrzymać kulturową, ekonomiczną i polityczną degrengoladę kraju.

Przełom na drodze AfD do władzy może nastąpić już 6 września tego roku. Wówczas odbędą się wybory do parlamentu landowego w Saksonii-Anhalcie. Inaczej niż w Polsce, w Niemczech tego rodzaju wybory lokalne mają dużą wagę, bo Landtagi dysponują realną władzą z racji na federalną strukturę państwa niemieckiego. Ten, kto rządzi w Landtagu, rzeczywiście kształtuje politykę danego landu; zyskuje też wpływ na politykę federalną, uczestnicząc w negocjowaniu sposobu finansowania różnych krajowych polityk czy wyboru niektórych urzędników federalnych.

Według obecnych sondaży, Alternatywa ma szansę zwyciężyć w wyborach w Saksonii-Anhalcie tak wysoko, że pozwoli to partii utworzyć samodzielny rząd. Partia cieszy się obecnie poparciem około 43 proc. respondentów. Zgodnie z aktualnymi sondażami, do Landtagu weszłyby poza AfD już tylko CDU, Lewica oraz SPD. Na granicy progu wyborczego balansują Zieloni. Jeżeli ta ostatnia partia odniesie jednak sukces i do Landtagu wejdzie, możliwe stanie się utworzenie wielkiej koalicji blokującej Alternatywę. Jeżeli jednak Zielonym się nie powiedzie, a SPD i Lewica osiągną zły wynik, otworzy to drogę Alternatywie do przejęcia władzy.

W Landtagu Saksonii-Anhaltu do przejęcia władzy wystarczy 42 deputowanych - a zgodnie z najnowszym badaniem pracowni "Dawum", Alternatywa może liczyć na 41 posłów. To oznacza, że brakuje dosłownie jednego polityka, by przyszłym premierem Saksonii-Anhaltu mógł zostać lider lokalnej AfD, Ulrich Siegmund.

Alternatywa dla Niemiec w całym kraju głęboko liczy na sukces Siegmunda. Partia jest otaczana przez inne ugrupowania tak zwanym Brandmauer, czyli "zaporą ogniową" - nikt z nią nie współpracuje. Jeżeli Alternatywa objęłaby jednak rządy w znaczącym wschodnim landzie, mogłoby to zmienić zarówno społeczną, jak i polityczno-medialną percepcję i ułatwić dalsze sukcesy AfD - aż do urzędu kanclerskiego po kolejnych wyborach do Bundestagu, do czego partia konsekwentnie dąży.

Paweł Chmielewski

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: