Genderowe bezsensy w Szwecji

18963.jpg
Fot. EdwinP/sxc.hu

W Szwecji wprowadzany jest nowy sposób oceniania filmów. Obecnie patrzy się na nie pod kątem tego, czy są wolne od stereotypów na temat płci – informuje serwis internetowy TVN24. Genderowego sprawdzianu nie zdały takie superprodukcje jak np. trylogia "Władcy pierścieni"', "The Social Network" oraz wszystkie części "Gwiezdnych wojen".

 

Obecnie filmy w Szwecji przechodzą test Bechdel (od nazwiska pomysłodawczyni). Aby film mógł uzyskać dobrą ocenę, powinny występować w nim przynajmniej dwie postaci kobiecie, które rozmawiają ze sobą i w ich dialogu nie pojawia się temat mężczyzn.

Zróbmy to razem!

 

Inicjatywę, która zdobywa coraz większe poparcie, wspiera Szwedzki Instytut Filmowy. Test wprowadzają nawet niektóre telewizje.

 

Na szczęście w społeczeństwie pojawia się wiele głosów krytycznych. – Jest zdecydowanie za wiele filmów, które zdają test Bechdel, ale w ogóle nie sprawiają, że społeczeństwo staje się lepsze lub sprawiedliwsze. Jest też wiele filmów, które nie zdają tego testu, ale są pod tym względem fantastyczne – ocenia krytyk filmowy Hynek Pallas.

 

Z kolei Tanja Bergkvist, blogerka piętnująca szaleństwo Szwedów na punkcie gender napisała: "Jeśli chcą, żeby filmy były inne, to powinni sami je kręcić, a nie tylko wytykać innych palcami".

 

Co ciekawe, w teście Bechdel już na starcie skazane są na porażkę wszystkie filmy traktujące o typowo męskim środowisku, czy wiele filmów historycznych, których bohaterami są mężczyźni, bo właśnie oni tworzyli opisane w scenariuszu historie (np. "Braveheart" czy "Pasja").

 

Źródło: tvn24.pl

pam

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: