Haniebna gra na czas. Berlina nie stać na „humanitarny gest” wobec ofiar III Rzeszy

bundestag-2463236_1280-e1726720462221.jpg
Niemcy, zdjęcie ilustracyjne / Pixabay, FelixMittermeier

Rząd Niemiec zwleka, pomimo konkretnej oferty z Polski, z decyzją o „humanitarnym geście" wobec polskich ofiar III Rzeszy – pisze „Sueddeutsche Zeitung” ostrzegając, że liczba poszkodowanych zmniejsza się z miesiąca na miesiąc. Jak ujawniono, negocjacje w sprawie wypłacenia symbolicznych odszkodowań przedłużają się „w nieskończoność”.

Sprawa dotyczy około 50 tys. żyjących polskich ofiar nazizmu. Friedrich Merz w grudniu 2025 r. zapewnił, że jego rząd jest „świadomy swojej historycznej odpowiedzialności” wobec Polski. Polskie ofiary nazizmu mogły mieć nadzieję, że dyskutowany od lat „humanitarny gest” w formie świadczenia finansowego stanie się wreszcie rzeczywistością. „Jednak poszkodowani ciągle jeszcze czekają bezskutecznie” – piszą autorzy.

Jak dowiedziała się „SZ”, strona polska przedstawiła tymczasem rządowi RFN „bardzo konkretny plan”, który obecnie jest przedmiotem dyskusji na szczeblu kilku niemieckich resortów. W ocenie autorów plan jest „omawiany w nieskończoność”. Krytycy wysuwają prawne zastrzeżenia, wskazują na obawy przed żądaniami ze strony innych krajów i mówią o trudnej sytuacji budżetowej.

Zróbmy to razem!

Według gazety około dwa miesiące temu doszło do spotkania z udziałem ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, szefa urzędu kanclerskiego Thorstena Freia, ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta oraz ministra finansów Larsa Klingbeila. Dobrindt i Frei ponownie zaznaczyli, że kwestia reparacji jest dla RFN „zamknięta”, a możliwy jest jedynie „humanitarny gest”.

„Rządowi Donalda Tuska zależy na tym, żeby gest nie został odebrany przez polską opinię publiczną jak jałmużna” – wskazuje gazeta. W ocenie autorów, byłaby to woda na młyn dla opozycji. Jest to o tyle istotnie, że żądania wysunięte za rządów Zjednoczonej Prawicy opiewają na kwotę w wysokości 1,3 biliona euro. W w porównaniu z tym 200 mln euro, zaproponowane w 2024 r. przez kanclerza Olafa Scholza brzmią jak żart.

Jak pisze „SZ”, strona polska zasygnalizowała rządowi w Berlinie, że uważa za akceptowalną kwotę w wysokości 10 tys. złotych rocznie dla każdego poszkodowanego, przekazywaną za pośrednictwem Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.

Zdaniem gazety całkowity koszt takiego wsparcia – „według bardzo ostrożnych szacunków” - wyniósłby około 300 mln euro. Korzystne z punktu widzenia niemieckiego budżetu byłoby to, że Niemcy nie musiałyby przekazać od razu całej sumy, lecz w pierwszym roku – 2027 tylko 100 mln, a w kolejnych latach kwota systematycznie by się zmniejszała. „SZ” zastrzega, że „dotychczas w niemieckim rządzie nie osiągnięto porozumienia”.

„Czas ucieka” – piszą autorzy dodając, że kanclerz Merz podczas konsultacji w grudniu 2025 r. obiecał, że pamięć i rozliczenia nazistowskiej dyktatury „nigdy nie będą dla nas sprawą zamkniętą”.

W osobnym komentarzu Daniel Broessler nazywa hańbą grę na czas wobec polskich ofiar nazizmu. Zwlekając z decyzją o „humanitarnym geście” dla polskich ofiar nazizmu, niemiecki rząd naraża się na zarzut, że chce w ten sposób zaoszczędzić pieniądze na świadczenia – pisze komentator „Sueddeutsche Zeitung”.

„Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba” – pisze Broessler. „Podczas gdy w niemieckim rządzie trwa poszukiwanie pieniędzy na gest, co miesiąc umiera tysiąc osób” – dodaje publicysta podkreślając, że „nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zwłoki”.

Ewentualna krytyka wysokości kwoty „nie może być powodem pozostawienia ofiar nazizmu na lodzie” – uważa Broessler. Jego zdaniem w przeciwnym razie rząd RFN „naraża się na ciężkie podejrzenie, że im dłużej Niemcy zwlekają, tym więcej pieniędzy oszczędzą”. 

PAP

oprac. PR

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: