Hanna Dobrowolska na proteście KROPS: Zidiocenie i propaganda Brukseli. Tego chce Nowacka

Podczas protestu Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły jej koordynator Hanna Dobrowolska, ostrzegała przed wasalizacją polskiej oświaty. Rodzima edukacja pod zarządem Barbary Nowackiej zostaje dostosowana do najgorszych zachodnich wzorców. Międzynarodowe gremia chcą za pośrednictwem szkolnictwa szerzyć nad Wisłą swoją propagandę, ostrzegała ekspert. Podkreśliła również, że radykalne zmniejszenie wymagań wobec uczniów doprowadzi do podkopania poziomu nauczania.
W niedzielę 14 czerwca protest KROPS w Warszawie zgromadził licznych publicystów, rodziców, nauczycieli i działaczy. Wszyscy oni zebrali się pod pomnikiem Kopernika, by wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec planów zmian w oświacie, snutych przez ministerstwo edukacji.
Bez ogródek o destruktywnych skutkach zamierzonych przez resort Barbary Nowackiej działań mówiła do zgromadzonych Hanna Dobrowolska, koordynator koalicji stojącej za manifestacją.
- Co się dzieje w polskiej szkole? Troszkę konkretów, bo niestety (...) to nie jest zgromadzenie radosne, tutaj nie będzie wspaniałych fajerwerków, będzie twarde oskarżenie Ministerstwa Edukacji Narodowej i za chwilę w imieniu Koalicji na rzecz ocalenia polskiej szkoły pozwolę sobie sformułować te zarzuty. One są niezwykle poważne. Proszę Państwa, w obliczu, i to mówię z pełną odpowiedzialnością, zagrożenia suwerenności polskiej oświaty i poddania jej pod dyktat Brukseli i ONZ-u ze swoją agendą UNICEF - mówiła ekspert oświatowa.
- To są organizacje, które chcą zawłaszczyć polską szkołę za pomocą programów, za pomocą prania mózgów nauczycielom, za pomocą kampanii propagandowych, z którymi mamy w tej chwili do czynienia. To wszystko się dzieje na naszych oczach i przybiera, ma przybrać, ale my nie damy, ażeby przybrało, od 1 września w zakresie języka polskiego, który tutaj reprezentuje jako dyscyplinę nauczania w szkole, takie oto przejawy. Mianowicie, to co najbardziej mnie boli, to jest absolutna marginalizacja języka polskiego w programie nauczania - zaznaczyła.
- Język polski został zrównany z językami obcymi, regionalnymi, z także językiem, językami mniejszości narodowych. Jest traktowany jako narzędzie komunikacji, a nie narzędzie budowania tożsamości Polaków. Czy my się na to tutaj zgadzamy? - pytała Hanna Dobrowolska.
- Proszę Państwa, to ma być wprowadzone. Brak kanonu lektur jakiegokolwiek do klasy szóstej włącznie. To jest w najnowszym programie nauczania języka polskiego. Od 1 września to od nas zależy, czy wymusimy na naszych dyrektorach i na naszych nauczycielach, jako rodzice, a czy wy Państwo nauczyciele będziecie działać w ramach swojej autonomii nauczycielskiej i swojej wolności zagwarantowanej w karcie nauczyciela i nie posłuchacie tych kretyńskich dyrektyw, bo my chcemy Pana Tadeusza - zwróciła uwagę.
- Mamy rezygnację z nauczania ortografii, mamy rezygnację z ćwiczenia w mowie i w piśmie wypowiedzi uczniów. Do czego to doprowadza? Ja pozwolę sobie nazwać to po imieniu. To jest analfabetyzacja. To jest powrót do sytuacji, w której uczeń nie będzie posiadał umiejętności czytania i pisania świadomego. To jest powrót do jakiejś obrazkowej cywilizacji - ubolewała koordynator KROPS.
- W klasie siódmej i ósmej mamy po trzy teksty pozostawione. Nie ma Sienkiewicza, nie ma Zemsty, nie ma oczywiście, to już powiedziałam, pana Tadeusza. Była lekka sugestia, że może do liceum zostanie przesunięty. To tak nam pani Nowacka przesuwa ciągle coś, ale my mamy informacje od zespołów, które już pracują nad podstawami programowymi dla liceów i nie ma mowy o epopei narodowej w tym programie. Co więcej, jak mają wyglądać teraz licea? Klasa pierwsza liceów ma być rokiem bazowym. Co to znaczy? To znaczy, że będziemy nadrabiać zaległości, które właśnie nam Nowacka zaserwuje w szkole podstawowej. To zostaną dwa i pół, druga klasa, trzecia klasa i połowa, czwartej do tego, żeby cokolwiek opanować na poziomie liceów - zwracała uwagę.
- Nie ma na to naszej zgody. To jest kpina z nauczania języka ojczystego. To jest kpina z Was jako nauczycieli - podkreśliła.
W swoim wystąpieniu Hanna Dobrowolska zwróciła również uwagę na niebezpieczeństwa płynące z narzucania przez resort polskim szkołom zasad “inkluzywności”. Oznacza to, ze nauczyciele nie będą mogli realizować kształcenia na wysokim poziomie, bo będą musieli równać z wymaganiami w dół.
- To jest właśnie pomysł na to, zawarty w projektowaniu uniwersalnym, w jaki sposób umożliwić tym uczniom, którzy mają jakieś problemy i w ogóle mało rozumieją, ażeby zetknęli się z dziełami literackimi. To jest farsa. To jest przyzwyczajanie dzieci do tego, że obcują z jakąś karykaturą, a nie z literaturą. Nie chcemy karykatury, chcemy literatury. Stop likwidacji polskiej edukacji - alarmowała ekspert.
- Oskarżamy również Ministerstwo Edukacji Narodowej i cały rząd o to, że prowadzi transformację edukacji według wskazań niepolskich. To nie są polskie badania, to nie są polskie pilotaże w szkołach, nie. Szczyt transformacji edukacji ONZ-u z 2022 roku, a na dodatek Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, OECD, ze swoim pomysłem, który nazywa się Learning Kompas 2030, kalka w kalkę. Reforma 26, kompas jutra, przetłumaczony na język polski, podliftingowany, zmieniony kompas na kółko i to jest nowatorska propozycja Instytutu Badań Edukacyjnych i MEN-u dla naszych dzieci od 1 września - informowała Hanna Dobrowolska.
- Ten nowy człowiek, który miałby się wyłonić z tego projektu Nowackiej i całego rządu, to jest odwzorowanie pomysłów, które znamy z Rosji bolszewickiej. Taki był plan Anatolija Łunaczarskiego, taki był plan Komuny w nieco innym, powiedziałabym, zakresie. W tej chwili mamy ten plan przedstawiany ponownie przez neomarksistów, mówił o tym profesor Żaryn, jako świeżynkę, nowinkę, postęp - wskazała.
Źródło: PCh24
FA






