Hiszpański dziennik: Rosja pozyskuje najemników do armii z Kuby i Kolumbii

Rosja-zolnierz.jpg
Fot: pixabay.com

Głównymi krajami, z których pochodzą najemnicy w rosyjskiej armii walczącej na Ukrainie, są Kuba i Kolumbia - przekazał 29 kwietnia hiszpański dziennik „El Pais”, który powołuje się na ukraiński wywiad wojskowy oraz raport Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH). Z danych wynika również, że średni czas ich przeżycia na froncie wynosi około 150 dni.

Jak zauważa dziennik, Moskwa nasila działania rekrutacyjne wśród ochotników pochodzących z regionów pogrążonych w kryzysach gospodarczych i społecznych. W zamian za walkę przeciwko Ukrainie oferuje im m.in. wysokie wynagrodzenie oraz możliwość uzyskania rosyjskiego obywatelstwa.

Niestety najemnicy często tracą życie na froncie. „Nawet co piąty obcokrajowiec ginie w walce, a prawie połowa tych zgonów następuje w ciągu pierwszych czterech miesięcy od wysłania na pole bitwy” - czytamy w raporcie FIDH. Dotychczas na froncie zginęło 3388 cudzoziemców zaciągniętych do rosyjskiej armii.

Zróbmy to razem!

W marcu Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) poinformował, że zidentyfikowano ponad tysiąc Kubańczyków walczących po stronie Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie. Jednocześnie dodano, że rzeczywista liczba obywateli Kuby w rosyjskich siłach zbrojnych może sięgać nawet 20 tysięcy. Jak wskazuje „El País”, część z tych osób decyduje się na wyjazd głównie z powodu bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej w swoim kraju.

Hiszpański dziennik ocenił, że Kolumbia - przez dekady zmagająca się z wewnętrznymi konfliktami - jest obecnie jednym z największych „eksporterów” najemników na świecie. Działające tam firmy rekrutacyjne, zazwyczaj zakładane przez wysokich rangą byłych wojskowych, pośredniczą w werbowaniu ludzi do pracy w różnych państwach, m.in. w Rosji, Meksyku, Sudanie i na Ukrainie.

Kolumbijski najemnik powiedział w rozmowie z „El Pais”, że cudzoziemcy są wysyłani na linię frontu już po około 15 dniach szkolenia, a w przypadku odniesienia ran często szybko są kierowani z powrotem do działań bojowych. - Widziałem ludzi z jedną nogą, wysyłanych na linię frontu – wyznał.

Kuba i Kolumbia nie są jednak jedynymi państwami Ameryki Łacińskiej, z których pochodzą najemnicy do armii innych państw. 28 kwietnia ministerstwo spraw zagranicznych Peru wezwało chargé d’affaires Rosji w Limie, domagając się wyjaśnień dotyczących obecności Peruwiańczyków w rosyjskich siłach zbrojnych. Jak podał peruwiański portal RPP, obywatele Peru mieli być werbowani pod pozorem pracy w charakterze ochroniarzy lub kucharzy, z obietnicą wynagrodzenia sięgającego 20 tys. dolarów. Po przyjeździe na miejsce mieli być pozbawiani paszportów i telefonów.

Władze w Kijowie oceniają, że końcem marca br. najemnicy walczący po stronie Rosji pochodzili a aż 48 państw, wśród których najliczniejsze grupy miały wywodzić się z Azji Południowej i Wschodniej oraz Afryki. Zidentyfikowano także co najmniej kilkudziesięciu obywateli państw Unii Europejskiej, m.in. z Łotwy, Bułgarii, Włoch i Francji, a także osoby z Bośni i Hercegowiny.

Źródło: PAP

AF

Rosja-zolnierz.jpg
Fot: pixabay.com

Rosyjską armię wspierają najemnicy z... Kenii. Ma ich być ponad tysiąc

Według kenijskiego wywiadu, Rosja miała zwerbować ponad 1000 obywateli Kenii i wysłać ich na wojnę z Ukrainą. Najemnicy mieli być zachęceni wysokim wynagrodzeniem, premiami, a nawet możliwością rosyjskiego obywatelstwa. Raport w tej sprawie przedstawiła kenijska Narodowa Służba Wywiadowcza (NIS) 17 lutego.W raporcie zaznaczono, że 89 Kenijczyków wciąż pozostaje na pierwszej linii frontu, 39 został...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: