Instytut Myśli Pro-Life: dziecko to nie „zlepek komórek”, ale wspaniały, uporządkowany projekt

W każdym dziecku, które przychodzi na świat, dostrzegamy przejaw, promień Boga – miłośnika i dawcy życia. Widzimy ogromną nadzieję na przyszłość i wielką szansę rozwoju, wielopłaszczyznowego i wielowarstwowego – podkreślała w trakcie 12. Krakowskiego Marszu dla Życia i Rodziny Grażyna Bakunowicz z Instytutu Myśli Pro-Life.
W swoim wystąpieniu obrończyni życia ludzkiego nawiązała do eksperymentu myślowego, który z okazji tegorocznego Dnia Dziecka zaproponował dziennikarz, ekspert w dziedzinie polityki społecznej Bartosz Marczuk. Chodziło o wyobrażenie sobie konsekwencji sytuacji, w której na świat przestają przychodzić dzieci.
- Najpierw znikną żłobki, przedszkola. Nawet jeśli siłą rozpędu i zgromadzonego kapitału jeszcze chwilę szlibyśmy jako społeczeństwo naprzód, to bardzo szybko zapadłby się nasz system gospodarczy. Po co notowania, skoro nie ma przyszłości? Zamknęłaby się giełda. Po co składki, ubezpieczenia emerytalne? Przecież nie będzie wypłaty świadczeń – mówiła przedstawicielka środowisk pro life. – Nasz pieniądz stałby się bezwartościowym kawałkiem papieru. Bardzo szybko przeszlibyśmy do barteru. System społeczny podlegałby coraz szybszej implozji. Prawo pięści i wszechobecny chaos. Ostatni za chwilę gasiłby światło – brzmiała złowieszcza prognoza.
Jednak w działalności organizacji i osób stających po stronie naszej cywilizacji nie chodzi o roztaczanie czarnych wizji, które stałyby przecież w sprzeczności z jedną z trzech cnót boskich.
- My dziś tutaj gromadzimy się pod hasłem „Polska umiera, w dzieciach nadzieja”. Bardzo zgadzamy się z tym hasłem – w dzieciach nadzieja! Jako Instytut Myśli Pro-Life widzimy w każdym dziecku, które przychodzi na świat, przejaw, promień Boga – miłośnika i dawcy życia. Widzimy ogromną nadzieję na przyszłość i wielką szansę rozwoju, wielopłaszczyznowego i wielowarstwowego – podkreślała Grażyna Bakunowicz.
Obrończyni życia odwołała się do faktów biologicznych przypominając, że istnienie dziecka zaczyna się od jednej małej, diploidalnej komórki. Tymczasem już w momencie przyjścia na świat mały człowiek składa się już z 9 bilionów komórek. Dorosły zaś – trzykrotnie więcej. Układ nerwowy, czyli kluczowy dla człowieczeństwa obszar, wykształca w momencie ukończenia życia płodowego taką samą ilość komórek jak w dorosłym życiu.
- Samo w sobie nowe życie jest cudem natury, genialnym projektem. To nie jest żaden zlepek komórek, to wspaniała, uporządkowana architektura! – mówiła przedstawicielka Instytutu Myśli Pro-Life. Grażyna Bakunowicz przypomniała, że przyjście na świat dziecka pozytywnie wpływa na rozwój jego całego otoczenia.
Źródło: PCh24.pl
RoM







