Izrael prowokuje Turcję? Amerykański wysłannik: może chodzić o elektorat

Izrael.jpg
fot. Pixabay

Działania żydowskich wojsk prowadzą do eskalacji w stosunkach między Tel Awiwem, a Ankarą. Według przedstawiciela USA na podsycaniu konfliktu z Turcją obecne władze mogą chcieć zbić kapitał wyborczy. 

Tom Barrack, specjalny wysłannik USA ds. Syrii i Iraku, zasugerował w cytowanym w sobotę przez Times of Israel wywiadzie, że izraelscy przywódcy „prowokowali” Turcję do konfliktu w celach wyborczych, atakując lotnisko w Syrii, gdzie – według Izraela – Ankara miała rozmieścić swoje oddziały.

W piątkowym wywiadzie z działającym w sieci Mario Nawfalem Barrack stwierdził, że jest to jedna z dwóch „hipotez” wyjaśniających, dlaczego Izrael zaatakował Syrię, mimo utrzymywania między państwami kontaktów na wysokim szczeblu.

Zróbmy to razem!

Jedna z teorii zakłada, że po prostu prowokowali Turcję; to bardzo agresywne, ale być może dobrze odebrane w kontekście wyborczym posunięcie – ocenił Barrack.

– Druga teoria mówi o braku komunikacji między Siłami Obronnymi Izraela (IDF), Mossadem a kancelarią premiera” – dodał. „Być może dyrektor Mossadu prowadził bardzo poważne, nieoficjalne negocjacje, których jeszcze nie zakończył lub z których nie był zadowolony, i zamierzał wrócić do rozmów w kolejnym tygodniu. Tymczasem jakiś dowódca w terenie, opierając się na własnej interpretacji danych wywiadowczych, uznał, że trzeba działać szybko i natychmiast – stwierdził Amerykanin.

Barrack poddał również w wątpliwość twierdzenia Izraela, jakoby Turcja przemieszczała siły wojskowe do syryjskiej bazy lotniczej Abu al-Duhur w północno-zachodniej części kraju.

– Trzeba przyznać Izraelowi, że na ok. sześciu dni przed atakiem poinformował USA o posiadaniu danych wywiadowczych wskazujących na możliwe ruchy wojsk tureckich w kierunku tego obiektu. Wszyscy dochowaliśmy należytej staranności. Zwróciliśmy się do odpowiednich agencji wywiadowczych. Uzyskane odpowiedzi brzmiały: nie, nic takiego się nie dzieje – powiedział Barrack.

Wcześniej w tym tygodniu Barrack oświadczył, że izraelskie naloty na bazę lotniczą Abu al-Dhuhur w ostatni wtorek stanowią niepotrzebną eskalację, która nie sprzyja stabilności regionu.

Baza, położona ok. 70 km od granicy z Turcją, jest nieczynna od 2013 roku. Według źródła wojskowego od obalenia autorytarnego prezydenta Baszara al-Asada w grudniu 2024 roku obiekt służy nowej armii syryjskiej jako ośrodek szkoleniowy.

27 października br. w Izraelu mają się odbyć wybory parlamentarne.

(PAP)/oprac. FA

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: