Kard. Eijk: miłość to dar z siebie, nie uczucie. Emotywizm niszczy małżeństwa

Eijk-e1729086953138.jpg
fot. prtscr/youtube/ PCh24.tv

– Gdy jednak zauroczenie mija, miłość małżeńska pozostaje jako wzajemny, całkowity dar – mówił kard. Willem Jacobus Eijk podczas VIII Kongresu Nowej Ewangelizacji „Ciało do kochania” w Sosnowcu.  Arcybiskup Utrechtu przekonywał, że współczesna kultura coraz częściej sprowadza miłość do uczuć, a wolność do niezależności od jakichkolwiek zobowiązań. Jednocześnie wskazywał na zaskakujące oznaki odrodzenia chrześcijaństwa w Europie Zachodniej. – Jezus nie wymaga, aby nasze głoszenie odniosło sukces – przypomniał.

W piątek, 23 października, kard. Willem Jacobus Eijk wygłosił wykład inaugurujący główną część VIII Kongresu Nowej Ewangelizacji w Sosnowcu. W wystąpieniu zatytułowanym „Małżeństwo w epoce postsekularnej” postawił pytanie o przyszłość małżeństwa w świecie, w którym coraz trudniej zrozumieć sens wierności, nierozerwalności i całkowitego oddania się drugiemu człowiekowi.

Hierarcha rozpoczął od danych statystycznych. W 1970 r. w Holandii zawarto ponad 123 tys. małżeństw, w 2025 r. – nieco ponad 70 tys. Równocześnie coraz większą popularnością cieszą się związki nieformalne i rejestrowane związki partnerskie. Kardynał zauważył, że choć od 2014 r. spada liczba rozwodów, nie musi to świadczyć o poprawie kondycji małżeństwa, ponieważ zmniejszyła się również liczba zawieranych ślubów.

Zróbmy to razem!

Zdaniem arcybiskupa Utrechtu zmiany te są konsekwencją nie tylko sekularyzacji, ale również głębokich przemian społecznych, które dokonały się w ostatnich dziesięcioleciach. Wskazał między innymi na oddzielenie seksualności od prokreacji, przemiany w życiu rodzinnym oraz rosnące przekonanie, że człowiek powinien samodzielnie określać nie tylko sposób swojego życia, ale także wartości, którymi się kieruje.

Szczególnie mocno skrytykował współczesny hiperindywidualizm. Odwołując się do myśli filozofa Charlesa Taylora, wyjaśniał, że ideał autonomii coraz częściej oznacza odrzucenie wszelkich zewnętrznych ograniczeń – zarówno tych wynikających z tradycji, jak i nauczania Kościoła.

– Indywidualizm jest ściśle powiązany z emotywizmem. Tym, co moralnie dobre, jest to, co sprawia, że czuję się dobrze; tym, co jest złe, jest to, co nie sprawia, że czuję się dobrze – mówił.

W takim sposobie myślenia, przekonywał kardynał, również miłość zaczyna być utożsamiana przede wszystkim z emocjonalnym zadowoleniem. Tymczasem uczucia są zmienne i nie mogą stanowić jedynego fundamentu trwałej relacji.

– Również miłość często sprowadzana jest do uczucia. Sprawia to, że relacje międzyludzkie stają się niestabilne, zwłaszcza w małżeństwie – zauważył.

Arcybiskup Utrechtu wskazał na zasadniczą różnicę między zakochaniem a miłością małżeńską.

– Mylą miłość z zakochaniem. Jednak zakochanie nie jest samą miłością małżeńską, lecz uczuciem, które może jej towarzyszyć. Gdy jednak zauroczenie mija, miłość małżeńska pozostaje jako wzajemny, całkowity dar – podkreślił.

Jak wyjaśnił, zauroczenie nie jest stanem permanentnym. Może powracać i zanikać, ale nie powinno decydować o trwałości małżeństwa. Przekonanie, że wraz z osłabieniem emocji kończy się również miłość, nazwał „poważnym i niebezpiecznym nieporozumieniem”.

W drugiej części wystąpienia kard. Eijk przedstawił chrześcijańskie rozumienie małżeństwa, odwołując się do Księgi Rodzaju, nauczania Soboru Watykańskiego II oraz Listu św. Pawła do Efezjan. Przypomniał, że w katolickiej wizji małżeństwa mężczyzna i kobieta tworzą wspólnotę opartą na wzajemnym, całkowitym oddaniu się sobie. W tej relacji odzwierciedla się miłość Boga, a także związek Chrystusa z Kościołem.

– Podobnie jak Chrystus, umierając na krzyżu, oddaje się całkowicie swojemu Kościołowi, tak samo małżonkowie oddają się całkowicie sobie nawzajem – mówił. Z tej perspektywy wyjaśniał również nierozerwalność małżeństwa.

– Fakt, że małżeństwo jest całkowitym wzajemnym darem, oznacza również, że trwa ono aż do śmierci, która rozdziela małżonków. W przeciwnym razie wzajemny dar nie byłby całkowity – zaznaczył.

Hierarcha odniósł się także do katolickiego nauczania na temat seksualności i antykoncepcji. Podkreślił, że zgodnie z tym nauczaniem współżycie małżeńskie jest związane zarówno z jednością małżonków, jak i otwartością na przekazywanie życia. Celowe wykluczenie tej drugiej rzeczywistości narusza, w jego ocenie, pełnię wzajemnego daru. Kardynał przyznał, że takie rozumienie małżeństwa staje się coraz mniej zrozumiałe dla społeczeństw, w których dominuje indywidualizm. Nie oznacza to jednak, że Kościół powinien zrezygnować z jego głoszenia.

– Jezus nie wymaga, aby nasze głoszenie odniosło sukces. To, czy odniesie sukces, czy nie, nie ma znaczenia. Głoszenie prawdy w Chrystusie pozostaje dla nas nakazem – podkreślił.

Przypomniał, że historia Kościoła zna wiele okresów, w których wysiłki ewangelizacyjne przez długi czas wydawały się bezowocne. Jako przykład wskazał pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa, kiedy Kościół doświadczał prześladowań, by następnie rozprzestrzenić się w świecie rzymskim i stopniowo przekształcać jego kulturę.

Szczególnie osobisty charakter miała końcowa część wykładu. Kard. Eijk podzielił się własnym doświadczeniem ponad czterdziestu lat kapłaństwa.

– Święcenia kapłańskie przyjąłem w 1985 r.. Przez pierwsze 35 lat mojej posługi kapłańskiej wydawało się, że głoszenie wiary chrześcijańskiej na niewiele się przydaje – przyznał.

Jak zauważył, w ciągu ostatnich kilku lat sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. W krajach, które najwcześniej doświadczyły głębokiej sekularyzacji – przede wszystkim we Francji, ale również w Holandii i Anglii – dostrzega rosnące zainteresowanie chrześcijaństwem, szczególnie wśród młodych ludzi. Są wśród nich zarówno osoby przyjmujące chrzest, jak i katolicy ochrzczeni w dzieciństwie, którzy nie otrzymali wychowania religijnego, a dopiero po latach świadomie odkrywają swoją wiarę. Co ciekawe, droga do Kościoła często rozpoczyna się w przestrzeni cyfrowej.

– Odkrywają oni Chrystusa i Jego Kościół na TikToku i innych platformach społecznościowych. Ci młodzi katolicy są na ogół skłonni do pełnego przyjęcia nauczania Kościoła, z jego nauczaniem o małżeństwie włącznie. Pragną założyć rodzinę i mieć dzieci – mówił kardynał.

Zdaniem arcybiskupa Utrechtu jest to szczególnie wymowny znak nadziei w społeczeństwach, w których jeszcze niedawno trudno było spodziewać się religijnego odrodzenia.

– Jednak ten owoc nigdy by się nie zrodził, gdyby Kościół w tych krajach nie kontynuował głoszenia Chrystusa i Jego nauczania o małżeństwie, mimo że nie przynosiło to natychmiastowych rezultatów – zaznaczył.

Kończąc wykład, kard. Eijk zachęcił do wytrwałości w głoszeniu chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny, także tam, gdzie postępująca sekularyzacja zdaje się podważać sens duszpasterskich wysiłków.

– Pewnego dnia przyniesie to owoce również tam, podobnie jak dzieje się to obecnie w zsekularyzowanej Europie Zachodniej, gdzie jeszcze do niedawna nikt by się tego nie spodziewał – podsumował.

VIII Kongres Nowej Ewangelizacji „Ciało do kochania” odbywa się w Sosnowcu w dniach 23–25 października. Organizatorem wydarzenia jest Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji, któremu przewodniczy bp Artur Ważny. Kongres poświęcony jest chrześcijańskiemu rozumieniu cielesności, seksualności, małżeństwa i rodziny, a także wyzwaniom związanym z przekazywaniem katolickiego nauczania we współczesnym świecie.

KAI/oprac. FA
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: