Kardynał z Watykanu krytykuje tych, którym nie podobało się spotkanie w Asyżu w 1986 roku

Prefekt Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego, kardynał George Jacob Koovakad z Indii, krytykuje tych, którym nie podoba się spotkanie zorganizowane w Asyżu przez Jana Pawła II w 1986 roku. Według kardynała, krytycy wykazują się skłonnościami schizmatyckimi.
Według kardynała Koovakada, krytycy tamtych wydarzeń mają swój udział "w schizmatyckim zerwaniu" w Kościele katolickim. W jego ocenie, spotkanie w Asyżu jest dziś elementem zwykłego nauczania Kościoła. Indyjski purpurat mówił na ten temat w październiku na Papieskim Uniwersytecie Antonianum w Rzymie. Jego słowa cytuje portal "Ad Vaticanum".
Stwierdził, że spotkanie w Asyżu miało charakter profetyczny, a jego dziedzictwo jest istotne dla zrozumienia współczesnego nauczania Kościoła. Kardynał nawiązał do encykliki "Magnifica humanitas" Leona XIV, twierdząc, że od teraz "spotkanie z 27 października 1986 roku weszło do zwyczajnego nauczania Magisterium; nie jest to już tylko wydarzeniem, o którym należy pamiętać: jest kryterium interpretacji teraźniejszości", ogłosił. Jak dodał, w Asyżu zebrało się 160 przywódców religijnych, którzy modlili się zgodnie z własnymi tradycjami.
- W Asyżu zebrano się razem po to, żeby się modlić, ale nie po to, żeby modlić się razem - stwierdził. - Być razem, żeby się modlić - każdy w zgodzie z własną tradycją, wszyscy wobec Tajemnicy. Nie było mieszania rytów ani dwuznacznej wspólnej modlitwy - powiedział. W Asyżu, podkreślił, nie było "choćby cienia synkretyzmu". - Modlenie się obok siebie nie oznacza, że ukrywa się różnice - powiedział kardynał. - Oznacza, że każdy wychodząc z własnej wiary uznaje pokój za dar, którego nie posiadamy i o który musimy prosić - dodał.
- Nie wszyscy to zrozumieli. Kręgi integrystyczne kontestują ten dzień - stwierdził. Według niego, ta krytyka jest jednym z elementów "schizmatyckiego zerwania".
Spotkanie w Asyżu stało się początkiem nowej formuły dialogu międzyreligijnego, którą przyjmowali również kolejni papieże. Dziś takie spotkania nie wywołują już większych emocji, choć w ocenie krytyków powinno być inaczej: ustawianie wikariusza Chrystusa w jednym szeregu z wyznawcami kultów pogańskich, islamu, judaizmu czy też ze schizmatykami i heretykami, może prowadzić do postawy relatywistycznej i przekonania, jakoby prawda była wszędzie. Tak przecież nie jest, bo zgodnie z niezmiennym nauczaniem Kościoła, zbawienia można dostąpić tylko poprzez Kościół katolicki.
Źródła: Ad Vaticanum, PCh24.pl
Pach






